— Czemu zawsze musisz wszystko psuć!? — słyszę warknięcie jednego z chłopaków, którzy na moje nieszczęście - chodzą ze mną do klasy.
Niemalże automatycznie odwracam się w stronę widowiska, które prawie wcale mnie nie dziwi. Malson bijący się z jednym ze starszych chłopaków to już prawie codzienność.
— Jak myślisz, o co poszło? — Megan, znana też jako moja przyjaciółka, niechlujnie szturcha mnie w ramie, na co lekko się krzywię. Znam jej myśli zbyt dobrze i nawet nie muszę zgadywać co ta młoda wariatka sobie ubzdurała.
— Jak mniemam już knujesz spisek, że chłopcy toczą spór o nikogo innego jak o Ciebie — przewracam oczami, na co tylko słyszę ciche fuknięcie ze strony dziewczyny.
Wcale nie dziwię się, że Brook wymyśla sobie różne scenki związane z brunetem, bo jest w nim po uszy zakochana. I mimo że pod odsłoną 'zakochanej nastolatki' wygląda uroczo, to czasem mam jej naprawdę dość.
— Carter! Joans! Koniec szopki! — do wszystkich wrzasków dołącza dumny głos Pana Adamsona.
I o to poznaliście najlepszego nauczyciela we wszechświecie. Czujecie sarkazm?
Adamson jest historykiem w high shool i mój rocznik miał o tyle pecha, że trafił właśnie na niego. Wysoki prawie łysy blondyn o szarych oczach i milionie zmarszczek. Czasem gubię się w nich na lekcjach, próbując odnaleźć jego oczy.
— Nareszcie — wzdycham, gdy chłopcy od siebie odchodzą. Nie chciałabym mieć znów problemów z powodu mojego brata, bo jak zwykle ja byłabym wszystkiemu winna, nawet nie mając pojęcia o co chodziło.
— Wilson , ty też chodź — nauczyciel wskazuje na mnie ręką, a na sam ten fakt jednoznacznie się krzywię.
— A z jakiej racji ja? — krzyżuje ręce przyglądając się jego następnemu krokowi.
— Z mojej racji, chyba że wolisz dalej wyznawać swoją to zaraz — spojrzał na zegarek i na chwilę się zawiesił — będą tu twoi rodzice.
— I co się szczerzysz? — rzuciłam tym razem do największego kreatyna w tej szkole. Zaciskam zęby, by zaraz nie wykrzyczeć wszystkim tu stojącym co w gruncie rzeczy myślę o Malsonie.
— Uważaj, żeby Ci się zęby nie pokruszyły
— Dość! — wrzeszczy na nas nauczyciel, za którym jak takie trzy ślepe baranki teraz podążamy.
YOU ARE READING
Hopeless Feeling
Short Story- Wilson, czy ty zawsze musisz zgrywać grzeczną dziewczynkę? - zjechał wzrokiem na moje usta - Tak swoją drogą, to wiśniowe pomadki są lepsze od malinowych.
