Chapter 1: Spotkanie

11 0 0
                                        


Syria godzina 7:30-Hej. Właśnie wjeżdżamy w strefę wojenną.


 Na pewno wiesz, co robisz?- Powiedział kierowca terenówki.


-Jesteśmy blisko. W kanionie przed nami powinna być oaza.- odpowiedziałam mu.


-Tracisz tylko czas. Tam nic nie ma.- powiedział przez chwilę nadal pacząc na drogę przed nami.


-Po prostu jedźmy dalej.-


-Ty płacisz.- Gdy to powiedział zza skał wyłonił się helikopter bojowy. Obejrzałam się zza siebie nie wiedząc o co chodzi z tym helikopterem popatrzałam na kierowce i powiedziałam.


-Coś tu nie gra...- Helikopter zawrócił.


-To...yy...tylko lokalna milicja.- odpowiedział mi i zaczął się rozglądać nerwowo w lusterka samochodu.


-Powiedziałeś o mnie komuś, tak?- powiedziałam lekko zdenerwowana.


-Zapłacili więcej niż ty!- dało się wyczuć strach od niego.


-Ty skur...Aaa!- zaczęli w nas strzelać z helikoptera. Kierowca próbował jakoś opanować auto.


-Jasna cholera! Co to? Nie było mowy o strzelaniu!- powiedział bardziej spanikowany.


-Zabierz nas stąd!- krzyknęłam na niego.


-Cholera! Cholera!- tylko w kółko to powtarzał.


--Helikopter odleciał-- pomyślałam ale byłam w błędzie pojawił się przed nami zabijając kierowce przez szybę.


 Auto zaczęło się palić.

-Szlag...- chwyciłam kierownicę i obróciłam ją szybko w prawo skutkując tym wywalenie auta na bok. Musiałam z niego szybko uciekać więc wysunęłam się z siedzenia i czołgałam się na tył auta, żeby z niego wyjść. Odwróciłam głowę i zobaczyłam benzynę która leję się z góry i spojrzałam na ogień w szybkim tempie podniosłam się ale wybuch za mną zrobił tylko to, że turlałam się w dół miałam jedną opcję i jedną szansę zaczepienia się czekanem o podłoże. Zaczepiłam się lecz nie na długo czekan wysunął się z ścianki skutkując mój upadek o twardy grunt. Chwilę po tym podniosłam się dotykając twarzy na mojej ręce była krew i trochę kręciło mi się w głowię ale nie czas na to trzeba wyszukać grobowiec proroka. Poszłam przez chwilę i zbyt mi się zakręciło w głowię i upadłam na kolana podpierając się kamienia ale nie czas na słabości podniosłam się i szłam dalej rozglądając się za jakimś wejściem lub czymś innym co by mi się pomogło stąd wydostać. Przypomniało mi się coś.


-Tata coś o tym wspominał.- wyciągnęłam małe urządzenie i je włączyłam słuchając głosu ojca jak mówił o grobowcu podeszłam do ściany i zaczęłam się po niej wspinać na górę gdzie pomyślałam, może być wejście. Tak jak sądziłam było wąskie przejście ale zanim poszłam w jego stronę zauważyłam małą skrzynkę obok gdy ją otwarłam w środku niej był "złoty krzyżyk" -Hm... Bardzo szczegółowy i wysadzany kamieniami szlachetnymi. Wygląda na bizantyjski...może pochodzić z X wieku. Treść pasuje do legendy o Proroku.- powiedziałam dumna z siebie. Odeszłam od skrzyneczki zabierając krzyżyk wkładając go do torby skórzanej i poszłam w kierunku wejścia do środka góry.

U R prologTempat cerita menjadi hidup. Temukan sekarang