Sanji nerwowo stuka o ziemię butem i powoli otwiera drzwi, starając sie by nie obudzić osoby która jest wewnątrz mieszkania. Dzisiaj znów miał natłok klientów, później zamknął restauracje, przez co nie zdążył na kolacje ze swoją przyjaciółką i wrócił załamany do domu.
To była jedna z niewielu szans na spotkanie się z Nami, ponieważ ze swoim chłopakiem mieszka w Niemczech. Rzadko zdarza się by wyszli razem na kolacje, nie tak jak kiedyś...
Blondyn stara się cicho zdjąć swe czarne buty i wślizguję sie do koratarza prowadzącego do sypialni. Wystruj jest skromny ale, zawsze pragnął mieć takie mieszkanie. W środku miasta, lecz w spokojnej dzielnicy ze słabym oświetleniem, tak by można było oglądać gwiazdy i spokojnie dojeżdżać do pracy.
Zawsze kochał gwiazdy, gdy je oglądał przypominały mu wieczory ze swoją ukochaną osobą, która leży w jego sypialni.
Szybko wchodzi do łazienki i przegląda się w lustrze, pociera swój dwudniowy zarost i stwierdza, że przez te wszystkie lata przestał tak dbać o wygląd, by podobać się dziewczyną.
Teraz gdy ma już stałą pracę i mieszkanie. Nie przejmuje się praktycznie niczym.
No właśnie niczym, gdyby nie jedna osoba w jego życiu, niebyłby tym kim teraz jest.
Myje zęby i wychodzi z łazienki ostrożnie zamykając drzwi. Podchodzi do swej sypialni, otwiera ją, postępuje pare kroków, szybko przebiera w piżame, obrócił się i ujrzawszy osobę leżąca na łóżku wciągnął głośnk powietrze.
Już nie obawia się że go obudzi.
Zoro patrzy się na Sanji'ego i powoli odchyla krawędź kołdry, uśmiechając się przy tym radośnie, myśląc o tym jak rzadko widzi takie zaskoczenie na twarzy blondyna.
Przesówa się lekko, by zrobic dla niego miejsce, wciąż się uśmiechając.
Sanji wsówa się pod kołdrę, przytula się do miłości swego życia i wywołuje uśmiech na swej twarzy. Wtula głowę w klatkę piersiową Zoro, wreszcie może sobie pozwolić na oddech i spokojne zamknięcie oczu.
Szepta cichutko "dobranoc", starając się zasnąć.
Wie że może spokojnie pójść spać, ponieważ jedna osoba na świecie zawsze będzie na niego czekać.
