Obudził mnie dźwięk budzika. No to przyszedł czas na pożegnanie. Tak, dziś koniec roku. Nie chętnie wstałam i poszłam do łazienki. Uczesałam się w dwa dobierane warkocze i się pomalowałam. Dziś postawiłam na lekki makijaż, ponieważ na pewno się rozrycze. Ubrałam swoją czarną obcisłą sukienkę na grubych ramiączkach, która sięgała mi do połowy uda oraz czarne sandały na platformie.
Spojrzałam na wyświetlacz telefonu, który wskazywał 8:45. Stwierdziłam że w tym roku nie pójdę do kościoła, więc mam jeszcze ponad godzinę. Udałam się do kuchni przygotowałam sobie tosty, a natępnie je zjadłam. Spakowałam kilka potrzebnych rzeczy do małej czarnej torebki. Wyszłam z domu i poszłam w stronę szkoły. Mam do niej jakieś 25 minut pieszo, więc akurat będę 10 minut przed czasem.
Kiedy stałam pod moją szkołą... a raczej już byłą szkołą... zobaczyłam, że prawie wszytkie osoby z mojej klasy wracają z kościoła. Natychmiast do nich pobiegłam i się na nich rzuciłam. Haha to musiało śmiesznie wyglądać. Już czułam, że mam szklane oczy.
Razem poszliśmy na halę i zajęliśmy wcześniej przygotowane dla nas miejsca.
Apel się zaczął, a ja ledwo co trzymałam fason.
Po uroczystym pożegnaniu poszliśmy do naszej klasy.
Wręczyliśmy wychowawczyni prezent, którym był ogramny szklany lampion.
- Kochani... przyszedł czas, aby się rozstać... - oznajmiła pani.
Podeszłam do niej i spytałam czy mogę powiedzieć coś od siebie, kiwnęła głową na tak.
Ciężko było mi mówić przez łzy, ale w końcu zebrałam resztki siebie i powiedziałam:
-Widzimy się być może ostatni raz w tym składzie. Mimo licznych kłótni byliście najlepszą klasą jaką mogłam sobie wymarzyć. Chcę wam podziękować za te wszytkie lata spędzone razem... Chcę, żebyście wiedzieli.... że... kocham was i tyle.... - i teraz zaczęłam płakać jak małe dziecko. Do tej pory próbowałam powstrzymać łzy.
Ostatnie 5 minut.
Przytuliłam wszystkich po koleji... Nie mogłam już wytrzymać ze świadomością, że to koniec tej przygody.
Wróciłam do domu nie mając siły, żeby myśleć o tym wszystkim. Normalnie łzy mi się skończyły. Dobra trudno czas się z tym pogodzić. Za godzinę będzie moja mama i jedziemy rozwieźć papiery do szkół. Wybrałam, że pójdę do technikum mundurowego. Jakoś zawsze kręciła mnie policja, wojsko i tym podobne.
Zjadłam wcześniej przygotowany makaron z sosem pomidorowym, a następnie udałam się do pokoju, aby ogarnąć jakoś swoją morde bo wyglądałam jakby przeszło mnie tornado.
Uczesałam się i umyłam zęby. Postanowiłam się nie malować, jakoś mi się nie chciało.
***
Mama próbowała nawiązać rozmowę ale ja nie miałam na to ochoty.
-Wiem że to trudne ale pomyśl jakie teraz będziesz miała wspaniałe życie ! Całe mieszkanie dla Ciebie, nowa szkoła, spełnienie marzeń, może poznasz jakiegoś chłopaka - zaśmiałam się na jej ostatnią wypowiedź.
-Z chłopakiem mi się nie śpieszy, a nawet nie wiem czy się przeprowadzę...
-Przemyśl to.
***
Właśnie siedze w pokoju oglądając stare zdjęcia. Chciałabym się cofnąć o 5 lat w przeszłość.
Włączyłam na laptopie stranger things i tak spędziłam całą noc.
5:00 - dobra idę się umyć bo nie pójdę tak spać. Poszłam pod prysznic i szybko się umyłam. Włosy związałam w luźnego koka i ubrałam się w piżamę.
Gdy wróciłam do pokoju od razu rzuciłam się na łóżko i tak zasnęłam.
Obudziły mnie promienie słońca wydobywające się zza okna.
Sprawdziłam godzinę na telefonie, 11:34. Okej pewnie już nie zasnę. Szybkim krokiem ruszyłam w stronę kuchni. Zrobiłam sobie kanapki z sałatą i pomidorem, po czym usiadłam w salonie i je zjadłam.
YOU ARE READING
Complications || ZAKOŃCZONA
Teen Fiction🌹🌹 10 grudnia 2018r. 🌹🌹 🌻🌻 20 marca 2019r. 🌻🌻 Loren to niska nastolatka o prostych blond włosach, które idealnie komponują się z jej błękitnymi oczami. Kilkakrotne wyprowadzki nie przeszkodzą jej w miłości? Czy pierwsza poważna miłość przetr...
