We've updated our Content Guidelines.
Review the latest guidelines to keep sharing stories safely.

Pechowy start

7 1 0
                                        


    Cholera, cholera, jasna cholera! -krzyczałam w myślach, mknąc przed siebie niczym strzała, w nadziei, że uda mi się zdążyć na autobus, który za chwilę odjeżdża. Przepychałam się między ludźmi, wykonując królicze susy, starając się przy tym nie skręcić kostki. Priorytetem jednak było, jak najszybsze znalezienie się na przystanku, bo spóźnienia się w pierwszy dzień studiów bym nie przeżyła, a raczej moi rodzice.

     Oczywiście to nie moja wina, tylko mojego pecha, który uczepił się mnie jak rzep psiego ogona i nie chce się odczepić! Wczoraj wieczorem specjalnie nastawiłam budzik na szóstą, żeby się nie spóźnić i wiecie co się stało? Baterie się wyczerpały! Wstałam za piętnaście siódma, nie mają czasu nawet, aby zjeść śniadanie. Nie myślcie, że to koniec, bo do tego Klemens (mój złośliwy kot) zrobił dziurę w nowych, specjalnie kupionych na dzisiaj rajstopach, kiedy uczepił się mojej nogi, wbijając w nią swoje szpony. Koniec końców wyciągnęłam z szafy białe, niskie buty, luźne dżinsy z wysokim stanem, zwykłą, białą koszulkę i na to zarzuciłam mój ukochany, różowy płaszczyk, który udało mi się niedawno wyrwać, z ręki jakiejś babie na wyprzedaży. Jedna z najlepszych moich zdobyczy.

    Gdy znalazłam się już niecałe sto metrów od przystanku zobaczyłam, jak nadjeżdża mój autobus, więc sprintem wystartowałam w jego stronę, machając przy tym żywo rękami do kierowcy. Musiałam wyglądać na nieźle obłąkaną, jednakże na szczęście pan okazał się być miły i poczekał na mnie aż wejdę do autobusu. Ledwo zipiąc złapałam się za wystającą rurę i zaczęłam szukać wolnego miejsca, jednak jedyne co widziałam to te stare baby i ich zakupy na siedzeniach, które muszą sobie odpoczywać. Szczerze to mam ochotę taką wiedźmę z tego siedzenia zrzucić razem z jej bagażem, który niepotrzebnie zajmuję miejsce, ale jestem za bardzo zmęczona, żeby to zrobić.

    Po przejechaniu czterech przystanków, w końcu znalazłam się pod moim uniwersytetem, gdzie już czekała na mnie wpatrzona w komórkę Rose. Jesteśmy przyjaciółkami od pierwszej klasy liceum, a teraz postanowiłyśmy, że razem nawet pójdziemy na ten sam kierunek studiów, czyli na weterynarie. Rose można określić jako dosyć spokojną, nieśmiałą i zdystansowaną osobę, jednak przy czwartym kieliszku czerwonego wina staję się swoim, zupełnym przeciwieństwem. Ma jasne, blond włosy do ramion, duże zielone i różaną cerę. Chłopaki za nią szaleją, ale żaden jeszcze nie zdołał jej zdobyć!

-Zaraz nogi mi odpadną od tego biegania! -jęknęłam, wieszając się na ramieniu dziewczyny.

-Przecież jechałaś autobusem.

-Prawie mi uciekł i musiałam biec! Opowiedziałabym ci, dlaczego, ale za dużo gadania. -machnęłam ręką.

-Opowiesz mi na przerwie, a teraz ruszaj się, bo za chwilę zaczynają się zajęcia.-powiedziała Rose, ciągnąc mnie za rękaw płaszcza w stronę nowoczesnego, białego budynku, który stanowiła nasza szkoła. 

    W środku panował niemały hałas, wywołany przez uczniów maszerujących na swoje wykłady bądź pochłoniętych dyskusjami i głośnymi śmiechami. Podekscytowane przemknęłyśmy między grupkami i powędrowałyśmy na wykład. Wchodząc na sale niespodziewanie dostrzegłam siedzącego, na jednym z miejsc, mojego, starego, dobrego znajomego Ericka z gimnazjum, w którym kiedyś się zakochałam. Chodziliśmy razem do klasy, robiliśmy kawały nauczycielom, a nawet w drugim roku siedziałam z nim w ławce, jednak nigdy nie wyznałam mu swoich uczuć. Skończyłam szkołę, zapomniałam o nim i na tym się skończyło, aż tu nagle znów go spotykam! Trzeba przyznać, że teraz również wygląda całkiem nieźle, jak nie lepiej. Ma ciemnobrązowe, krótkie, lekko kręcone włosy, oliwkową cerę i mocno zarysowaną szczękę, a jego czekoladowe oczy, sprawiają, że dziewczynom miękną nogi.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Nov 11, 2018 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Assuming Donkey and Impetuous MadwomanStories to obsess over. Discover now