I

21 3 0
                                        

Jestem w tym College'u od jakichś dwóch miesięcy a już daję się we znaki mega duży poziom nauki w tej szkole. Nauczyciele są bardzo wymagający, trudno zdać a co dopiero zdobyć się po szkole na jakiekolwiek studia. 

Wchodzę do szkoły, typowa pokręcona rutyna. Rozglądam się po korytarzu. Szafki, otwarte okna, kible, stołówka, mimo wszystko i tak będę nazywać to zwykłym więzieniem. Ludzie o różnorodnych charakterach, każdy się różni od drugiego. W pewnym momencie zauważyłam Brad'a wraz z jego dziewczyną, Chloe. Westchnęłam, mimo że lubię Chloe, to tak czy inaczej w jakimś małym stopniu Brad mi się podobał. Zresztą to był szkolny fame, podobał się praktycznie każdej lasce w tej szkole...no oprócz lesbijek. No bo, popularny chłopak, podobno nieziemsko całuje, brązowe oczy jak i zarówno włosy, więc czego chcieć jeszcze? A no tak, być jego dziewczyną. Dziwi mnie jedynie fakt, że mimo tego jak bardzo się różnią to są naprawdę szczęśliwi razem. Myśląc o tym lekko się uśmiechnęłam. 

Stałam tak zamyślona przez chwilę lecz obudziło mnie z transu popchnięcie jakiejś dziewczyny. Upadłam. Przewróciłam się i spojrzałam kto to zrobił. Oczywiście była to Bridget.

- Ups - parsknęła śmiechem dziewczyna stojąc wraz ze swoimi przydupasami - Chyba nasza kujonka zniżyła się do swojego poziomu, ale nie bój się kiedyś ci odpuszczę. 
- Nie możesz się po prostu ode mnie odczepić? - wstałam i poprawiłam ubranie.
- Jakoś nie, a wiesz czemu? Bo sprawia mi to zabawę. - odeszła waląc mnie z bara a za nią jej przyjaciółeczki.

Bridget Hurt, piwne oczy, brunetka, właściwie ubiera się jak zwykła prostytutka, make up, szpilki, mini spódniczki. Albo ją kochasz, albo ją nienawidzisz. Mimo tego jest najpopularniejsza w szkole, możliwe że jedynie dla tego że chodziła kiedyś z Brad'em. Zerwali a raczej on zerwał z nią dla Chloe. I szczerze? Jakoś mi jej nie żal.

Przewróciłam oczami i kucnęłam aby zebrać rozrzucone książki. Pozbierałam trochę gdy podszedł mój kolega z klasy i mi pomógł. Wstaliśmy i podał mi książki.

- Przeszło tędy tornado? - zażartował Louis z uśmiechem. Praktycznie wszystko potrafił obrócić w żart.
- Jeśli to twoje określenie Bridget. Tooo.. tak -zaśmiałam się lekko. Przy nim nie dałoby się mieć złego humoru. - Dzięki za pomoc z książkami. -poprawiłam plecak
- Zawsze do usług. -uśmiechnął się niesamowicie, jak to zwykle on.

Był to Louis Mayer. Blondyn o niezwykłych granatowych oczach. Jest naprawdę przystojny lecz w przeciwności do Brad'a nie jest typem podrywacza. Bardziej pasuje do niego określenie..ktoś nie z tego świata, ma dużą wyobraźnie i często odlatuje myślami gdzieś daleko. Przyjaźni się z Chloe właściwie od zawsze, wszyscy mówią że ona mu się podoba ale on zaprzecza. Ma młodszą siostrę Lisę, mimo że bachor ma 8 lat to daje w kość. Przynajmniej wiem tyle od niego.

- Może poszlibyśmy do klasy? Jakoś nie mam ochoty patrzeć na tych wszystkich ludzi. -odpowiedziałam już z mniejszym humorem
- Dobra lecz pod jednym warunkiem. -odpowiedział szybko
- Pod jakim?
- Pojedziesz z nami na wycieczkę do kina. - uśmiechnął sie szeroko
- Nie wiem czy to dobry pomysł. Oni wszyscy... są tacy inni. -odpowiedziałam i po chwili ciszy poszliśmy do sali

Taka była prawda, osoby w szkole są na wysokim poziomie wyglądu jak i zachowania. A ja?Co tu dużo mówić. Nazywam się Camila Rain. Wygląd typowej kujonki, luźny kucyk, okulary, książki w ręku oraz charakter szarej myszki. 

W końcu gdy wszyscy zebraliśmy się w klasie i zadzwonił dzwonek. Zaczęła się lekcja matematyki. W skrócie? Sama Nuda. Lecz nagle do klasy wbił dyrektor wraz z nauczycielem od WF. Nie wiedzieliśmy o co chodzi. Tym bardziej nie wiedzieliśmy że powie coś co zmieni wszystko z naszym dalszym życiu...

- Mam dla was okropną wiadomość. -odezwał się w końcu dyrektor.- Wasza nauczycielka, Pani Kristen, została zamordowana wczoraj wieczorem w swoim domu.

Wszyscy byliśmy w szoku. Natomiast Chloe rozpłakała się. Louis siedzący obok niej od razu ją wtulił. Pani Kristen była dla niej jak druga matka. Uczyła biologii, była idealną nauczycielką, najlepszą.Była nienaturalnie miła i mega dobrze tłumaczyła wszystko. Ja na jej miejscu nie wytrzymałabym z tymi idiotami. Nosiła granatowe okulary, pasujące jej zawsze do ubioru, przynajmniej jakoś wyglądała mimo że wybiła jej już trzydziestka. 

Pierwsze co zrobiłam to spojrzałam na Marco. Fortman, bo tak miał na nazwisko, jest mega dziwny, cichy, tajemniczy, praktycznie nie ma przyjaciół. Ma czarne włosy do ramion oraz równie czarne oczy, postrach szkolny.Szczerze to nie zdziwiłabym się gdyby to właśnie ten psychol zabił panią Kristen. Od tego momentu.. zaczęło się piekło


Do kolejnej części <3 

KILLER AROUND USStories to obsess over. Discover now