¡Ay! Esta imagen no sigue nuestras pautas de contenido. Para continuar la publicación, intente quitarla o subir otra.
Trzy miesiące wcześniej
— Powiedz prawdę, nie zależy Ci już na mnie! — krzyknęłam, a z moich oczu popłynęły łzy.
Wpatrywałam się w jego oczy — kiedyś moje ulubione, dziś pełne chłodu i obojętności. Nienawidzę ich. Tak samo jak Kamila, za to, co mi zrobił. Pozwolił mi się w nim zakochać, a potem po prostu mnie rzucił.
Spokojnie zabrał dwie wielkie, czarne walizki i odszedł bez słowa wyjaśnienia. Nasz trzyletni związek zakończył się w zaledwie kilka minut.
— Dupek. Kretyn. — chodziłam po mieszkaniu, wyzywając go na głos.
Weszłam do sypialni. Na komodzie obok łóżka stało nasze wspólne zdjęcie — uchwycone przez moją przyjaciółkę Oliwię podczas wycieczki do Białego Dunajca. Chwilę później fotografia wylądowała w białym koszu na śmieci. Zaraz za nią poszły jego podkoszulki, które znalazłam w łazience.
Potem zadzwoniłam do Oliwii i poprosiłam, by przyszła. Nie chciałam zostać sama.
Oliwia przyszła po pół godzinie. Ma dwadzieścia dwa lata, znamy się od liceum, razem studiujemy administrację i planujemy magisterkę z bezpieczeństwa wewnętrznego.
— Cześć, Oliwia — powiedziałam, wprowadzając ją do środka.
— Co się stało? — zapytała, siadając obok mnie na kanapie.
— Kamil zerwał ze mną. Powiedział, że nie możemy być razem, spakował walizki i wyszedł... — głos mi się załamał.
Oliwia złapała mnie za rękę.
— Nie płacz przez tego dupka. Nie jest wart twoich łez.
Poczułam ulgę, że mam taką przyjaciółkę.
— Idę do sklepu po wino. Jak wrócę, obejrzymy jakąś komedię i zapomnisz o nim — zaproponowała.
Przygotowałam kanapki, a gdy Oliwia wróciła z winem, włączyłyśmy film Lejdis. Po seansie w butelce zostało mniej niż połowa, a ja czułam się już trochę lepiej.
Oliwia poszła spać — jutro ma pracę, a ja mam tydzień urlopu. Szkoda, że nie mogę pójść już jutro do pracy. Przynajmniej nie miałabym czasu myśleć o Kamilu.
Następnego dnia obudziłam się o 6:50 z bólem głowy. Spojrzałam na komodę — nie było naszego zdjęcia. Otworzyłam szafę — zabrakło jego ubrań.
Wzięłam ulubione dresy, założyłam słuchawki i wyszłam pobiegać. Postanowiłam zacząć wszystko od nowa.
Po biegu zatrzymałam się w Starbucksie na śniadanie. Ludzie dziwnie na mnie patrzyli — pewnie przez mój strój. Kiedy skończyłam, zadzwoniłam do szefa i powiedziałam, że nie wrócę do pracy. Decyzja była ostateczna.
Pierwszy krok w nowym życiu był za mną. Czas na kolejny — znalezienie nowej pracy.
DZIĘKUJE WSZYSTKIM ZA PRZECZYTANIE. ZA KAŻDĄ GWIAZDKĘ I KOMENTARZ. MAM NADZIEJE, ŻE SPODOBA WAM SIĘ MOJE NOWE OPOWIADANIE I ZOSTANIECIE ZE MNĄ NA DŁUŻEJ :) :*