Dziś rano znów nie mogłam wstać z łóżka. Czekał mnie test z historii. Przygotowywałam się na niego bardzo długo, więc nie obawiałam się. Jednak jak zwykle to, na co poświęciłam najwięcej czasu, Pani uznała za nieistotne i pominęła. Natomiast spytała nas o rzeczy, których nawet się nie uczyłam. Reszta dnia zleciała dość spokojnie, aż do języka polskiego. Pewnie większość z Was zastanawia się, dlaczego ten przedmiot jest najgorszy. Otóż zajęcia prowadzi nauczycielka, która kompletnie nie umie tłumaczyć i cały czas krzyczy i krytykuje, przez co strasznie pogorszyły się moje oceny. Jestem w ósmej klasie i ten rok będzie dla mnie decydujący. Większość zastanawia się, dlaczego po prostu nie zmienię szkoły. Sama nie wiem. Być może nie lubię zbyt częstych zmian. Gdy wreszcie czas lekcji dobiegł końca wszyscy koledzy rzucili się na korytarz jak wygłodniałe wilki. Tylko ja sama zostałam w pustej sali pakując książki do plecaka. "Do widzenia" powiedziałam sprzątaczce, która myła podłogę na korytarzu. Wyszłam przed szkołę w oczekiwaniu na autobus. Po chwili przyjechał . Wsiadłam. Jadę do domu. Mój przystanek. Wysiadam. Czeka już na mnie mama. Wreszcie w domu. Godzina 16. Sprawdzam jakie mam jutro lekcje. O nie! Jutro sprawdzian z chemii. Otwieram książkę. Powtarzam. Mijają 3 godziny. Okej. Teraz matematyka. Szybko kończę. Moje siostry znów coś potrzebują. Nie mogę się skupić. Głowa mi pęka. Jeszcze tyle do zrobienia. Mam straszny bałagan w pokoju! Nie można się ruszyć! Robi się godzina 21.00. Idę umyć włosy. Suszę je wracam do pokoju. 22.30. Muszę iść spać, bo przestaję myśleć. 23.00 zasypiam.
10.10
"Oh nie! Zaspałam! Zostało mi tylko jeszcze 20 min do wyjścia z domu."- tak było rano. Szybko ubrałam się i zeszłam na śniadanie. Zjadłam. Prędzej! Włosy! Zęby! Lunch! Pośpiech i stres był niemiłosierny, ale zdążyłam. Jadę autobusem. Powtarzam materiał. Jakieś dziecko głośno kaszle. Nie chcę tu być. Mijają lekcje. Nadchodzi chemia. Patrzę na zadania. Jest źle. Nie rozumiem połowy. Piszę to co wiem. Wertuję w pamięci. Szukam rozwiązania. Nie wiem, czy robię to dobrze. Boję się efektów. Wszyscy oddają prace, a ja jeszcze piszę. Śpieszę się. Litery są niekształtne, wyrazy nie czytelne. Koniec czasu. Mija dzień. Wychowanie fizyczne. Biegi. Szybciej, żwawiej. Cały czas pośpiech. Nie mam sił, czuję że za chwilę się potknę. "Nie przestawaj."- krzyczy nauczyciel. Wreszcie koniec. Jeszcze tylko jedna lekcja. Walczę by przeżyć. Czas się dłuży. Wiem, że narazie nie zaznam odpoczynku. Po szkole jeszcze zajęcia dodatkowe. Nie chcę. Czuję się taka samotna, a jestem w klasie wypełnionej ludźmi. Gorąco. Duszno. Koniec. Drzwi się otwarły wleciało inne powietrze. Jedziemy do domu. Z przystanku odbiera mnie mama. Zajęcia dodatkowe. Nauka gry na pianinie i gitarze. Znowu ta sama piosenka, te same nuty. Nie ma nawet zegara, by sprawdzić, która godzina. Dziś jakoś mi poszło i dwie godziny zleciały. Wracam do domu. Już ciemno. Wchodzę do mojego pokoju i siadam na łóżku. Wreszcie nie muszę się spieszyć. Sprawdzam, co mam jutro za lekcje. Wycieczka! Zapomniałam, ale to lepiej- nie muszę robić zadań domowych. Pakuję potrzebne rzeczy i idę coś zjeść. "Już 20.00." Idę z powrotem do pokoju. Czytam książkę. Jest mi tak wygodnie. Patrzę na zegar. Godzina 21.28. Czas szykować się do spania. Sprzątam w pokoju. Wybieram strój i obuwie na jutro. Coś wygodnego, bo jedziemy do lasu. Ok, zrobione. Idę się wykąpać i spać.
YOU ARE READING
Winogrono
Short StoryBohaterką opowieści jest 13-letnia Alice, która jest w okresie dojrzewania i przeżywa różne trudności. Spisuje je, aby zrzucić z siebie ciężar wszystkich spraw.
