Rozdział 1

90 10 4
                                        


Siedziałam na przednim siedzeniu czarnego Jeepa, spoglądając, co jakiś czas na kierowcę. Mężczyzna zgarnął siwe włosy z czoła, następnie zerknął na mnie. Jego ciemne oczy sprawiały, że czułam się nieswojo, odwróciłam głowę w drugą stronę. Jechaliśmy w ciszy, nawet nie wiem, kim jest ten człowiek, ani gdzie mnie zabiera. Po paru godzinach jazdy mężczyzna w końcu się odzywa:

- Zaraz będziemy na miejscu- Niska barwa głosu i lekka chrypka przyprawiły mnie o gęsią skórkę.

Wjechaliśmy na jakąś ogromną posesję, wzdłuż, której rozchodził się las. Chwilę później samochód stanął przed piękną, dużą willą z ciemnej cegły. Kierowca wyszedł z pojazdu i otworzył mi drzwi.

- Dziękuję- Na jego twarzy pojawił się uśmiech, co sprawiło, że wydał się przyjaźniejszy.

Wstałam, chwyciłam za walizkę i stanęłam kawałek dalej. Moim oczom ukazała się starsza kobieta i młody mężczyzna. Kobieta z wielkim uśmiechem podeszła do mnie.

- Witaj w domu.

- Dzień dobry... w domu?- Zapytałam nerwowo poprawiając jasny kosmyk, który postanowił wysunąć się z upiętych w koka włosów. – To znaczy, że...

-Jestem Anna Goodwitch... twoja babcia, a to jest..-Wskazała na mężczyznę za nią – Harry Sanderson, jeden z mieszkańców tego domu.- Podszedł do mnie, był ode mnie sporo wyższy, co sprawiło, że czułam się nieco zakłopotana, gdy patrzyłam w górę, na jego smukłą twarz.

- Mona – Podałam mu rękę, a on uścisnął ją, po czym chwycił moją walizkę i udał się do domu.

Patrzyłam jeszcze przez parę sekund na chłopaka, który właśnie odchodził, po czym wróciłam wzrokiem do kobiety, która właśnie rozmawiała z kierowcą.

- Może wejdźmy już do środka, zaraz się ściemni...- Uśmiechnęła się- Gary, dziękuję, że ją przywiozłeś.

- Do zobaczenia, miłego wieczoru- Mężczyzna puścił mi oczko i ruszył w stronę pojazdu.

Tak naprawdę nie mam pojęcia, gdzie jestem, ani dlaczego. Mam nadzieję, że niedługo wszystkiego się dowiem. Mam dosyć tajemnic, ostatnimi czasy za dużo ich było. Czasem wydaje mi się, że moja rodzina nie jest normalna, że ja jestem inna. Podejrzewam, że dla wielu inność jest czymś, co często trudno zaakceptować i tak również jest ze mną. Chciałabym mieć normalną rodzinę, chciałabym być normalną nastolatką, której jedynym problemem jest to, czy się pouczyć, czy przeczytać dobrą książkę, albo iść na jakąś dobrą imprezę. Mam 19 lat i jeszcze nie byłam na żadnej, co nie oznacza, że nigdy nie chciałam iść.  

CiszaWhere stories live. Discover now