"Już dobrze skarbie"

9 0 1
                                        

- Caroline Sophie Deveroux, jeżeli za 5 minut nie ruszysz swojej tłustej dupy z tego łóżka wyciągnę cię na ta imprezę tak jak leżysz bez przebierania! - krzyczała nade mną moja jakże ukochana przyjaciółka Sara, która od 2 godzin próbuje namówić mnie do wyjścia na dzisiejszą imprezę, na której będzie pół szkoły a której szczerze nienawidzę.

Nie żebym nie lubiła zabawy, ale oglądanie tych twarzy w szkole w zupełności mi wystarcza, nie muszę od razu się z nimi zabawiać na co nie mam ochoty bo to praktycznie obcy ludzie. Z Sarą trzymamy się razem od 1 klasy. Mamy jeszcze kolegę Simona, który no cóż, jest gejem. Nam to oczywiście nie przeszkadza ale wiecie jacy ludzie są. Tak wiem, powiecie, że jestem nienormalna. Jak to możliwe, że dziewczyna taka jak ja, dziewiętnastolatka, która ma na głowie tylko szkołę i nic poza tym, nie chodzi na imprezy? Otóż nie widzę nic fajnego w uchlewaniu się do nieprzytomności, spaniu z kim popadnie (wierzcie mi, na takich imprezach potrafią dziać się różne cuda) a później zastanawianiu się „co ja kurwa robiłam w nocy?!". Nie kręci mnie to, sorry. Nie żebym potępiała osoby, które tak robią, to jest ich życie więc robią z nim co chcą, mi nic do tego. Tylko, że takie imprezy przywołują wspomnienie, o którym wolałabym zapomnieć...Trzy lata wcześniej wracając z imprezy u kolegi zaczepił mnie jakiś pijany typ, chciał zgwałcić ale „tylko" mnie pobił i zostawił w jakimś zaułku w środku zimy na mrozie. Mówię „tylko" bo policja powiedziała mi, że gdyby nie jakiś przypadkowy chłopak skończyłabym dużo gorzej. Ten czubek obił mnie tak, że bałam się spojrzeć w lustro przez pierwszy tydzień. Miałam połamane żebra, rozcięty łuk brwiowy, wargę i kilka szram na twarzy. Zapomniałam wspomnieć, że psychopata rozbił butelkę i przejechał mi kilka razy po buzi. Na szczęście teraz mam już tylko jedną bliznę biegnącą wzdłuż żuchwy. Podobno jak złapała go policja wytrzeźwiał już i bardzo tego żałował, tylko kurwa, co mi z jego żalu? Przez niego przez pierwszy rok nie wychodziłam nigdzie, tylko szkoła - dom, dom - szkoła. Po prostu się bałam, ale z czasem zrozumiałam, że to nie moja wina, że ten debil mi to zrobił, był narąbany w trzy dupy i nie kontrolował co robi. A propo jeszcze tego ''przypadkowego chłopaka''. Policja go nie znalazła ale z tego co mi powiedzieli, to on musiał przegonić tego napastnika, wezwał pogotowie i zaczekał ze mną do ich przyjazdu. Ratownicy nie zdążyli go nawet zapytać jak się nazywa bo jak tylko wysiedli z karetki chłopak się ulotnił. Nawet nie miałam jak podziękować mu za to, że uratował mi życie. Mimo tego, że zapomniałam o tym, albo inaczej, wyparłam to wspomnienie, za każdym razem gdy jestem na imprezie i zaczyna przystawiać się do mnie pijany koleś, to wszystko wraca. Sara doskonale o tym wie, przez cały czas po pobiciu wspierała mnie jak tylko mogła i rozumie moją awersje do imprez. Dzisiaj jednak obiecałam, że z nią pójdę bo dawno razem nie wychodziłyśmy. Tylko, że nie chce mi się jak cholera.

- Sara, błagam, ja wiem, że mnie kochasz, zostańmy dzisiaj u mnie i zróbmy sobie maraton „The Originals" plissss - zrobiłam maślane oczka. Blondynka spojrzała na mnie spod byka.

- Caroline! Nosz cholera jasna! Klaus nie będzie twoim mężem, zrozum to w końcu i rusz dupsko! Liczę do trzech a potem wiesz co będzie.

Przewróciłam się na brzuch i walnęłam głową w poduszkę jęcząc. - Saaraaaaa... - tymczasem blondi doliczyła do dwóch.

- Nie saruj mi tu! Caro no! Przecież my nie uchlewamy się nigdy jak świnie tak? Tak. Jak tylko jakiś debil się koło Ciebie pojawi od razu dostanie ode mnie w pysk, wiesz, że wystarczy jedno Twoje słowo. Poza tym nie odstąpię cię na krok a jak nam się nie spodoba to możemy wyjść, wrócić do Ciebie i obżerać się lodami, wzdychając do całej rodzinki Mikaelsonów. No weź kurdeee - poczułam jak przyjaciółka próbuje mnie podnieść za ramię.

- No dobra już, dobra! - podniosłam się do siadu - pójdę z tobą na tę imprezę bo mi żyć nie dasz ale - jeszcze nie skończyłam zdania a ta już odskoczyła ode mnie z radosnym okrzykiem i zaczęła grzebać w mojej szafie - ale pamiętaj, jak tylko mi się nie spodoba od razu wychodzimy. I żadnych pijackich gierek, jasne? - zastrzegłam. Kiedyś Sara grała z chłopakami z innej klasy na imprezie w jakąś grę, nie pamiętam jaką, zresztą nieważne. Najważniejsze było to, ze była nawalona po niej jak czołg i ledwo dotaszczyłam ją do jej domu. Od tamtej pory jak tylko razem gdzieś wychodzimy przypominam jej, że nie mam zamiaru powtarzać tamtej sytuacji.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Oct 07, 2018 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

WybawcaWhere stories live. Discover now