Trzymając kwiat róży, patrzyłem się w kałuże. Smutek ściskał moje serce. Zaczęło znowu padać. Postanowiłem się nie przejmować, tylko patrzeć dalej na zmoczone zdjęcie pływające po tafli wciąż rosnącej kałuży. Zdjęcie było tak zamokniete że nie dało się odczytać z niego kto znajduje się na nim. Ale moje serce wiedziało. Wiedziało jak kochać teraz nauczy się tęsknić. Podniosłem ten przemoczony kawałek papieru fotograficznego. Wstałem, wziąłem dwa głębokie wdechy. Zakręciło mi się w głowie, złapałem równowagę i podszedłem do śmietnika który znajdował się na końcu alejki. Zacisnąłem zęby i lekkim ruchem ręki a ciężki serca, wrzuciłem najważniejszą pamiątkę mojego życia. Pamiątkę po pierwszej miłości. Założyłem plecak na drugie ramię i że skuloną głową oraz ciężkim ruchem odeszłam od miejsca zbrodni. Zbrodni dokonanej na moim sercu. Szlem tak dalej omijając ludzi, oszacowałem że jedna szósta była w parach albo w grupie. Serce mnie coraz bardziej kuło, przechodząc przez jezdnię, prawię postawiłem pierwszy krok. Gdy nagle zachowałem się, zobaczyłem ciemność, czystą ciemność. Usłyszałem głosy wspomnień, moją troskliwą mamę, dawno zmarła babcię dającą mi wsparcie, dziadka lubiącego żarty, ojca niestety nigdy nie poznałem. Znikły głosy, ale za to pojawił się przed moimi oczami obraz jakiejś dziewczyny, miała fioletowe włosy i rogi. Był to dziwny melancholijny widok. Odruchowo sięgnęłam rękę by ją dotknąć, po chwili sie ocknąłem. Stałem jedną nogą na jezdni, a po lewej stał samochód, przez okno samochodu wyglądał facet, krzyczał on na całe gardło.
-Jak chodzisz dupku, chcesz się zabić? Albo gorzej chcesz odemnie odszkodowanie? Nic odemnie nie dostaniesz, zjeżdżaj bo naprawdę cię potrące.-
Serce zaczęło bić mi szybko. Rozejrzałem się, podniosłem plecak i zwiałem.
YOU ARE READING
Podążać za głosem.
FantasyZostałem wybrany by podążać za pewnym dziwnym głosem, który pomaga mi w podejmowaniu ważnych decyzji dzięki którym zyskuje przyjaciół, szacunek i dobre oceny, co będzie gdy się zbuntuje?
