Pewnego lipcowego wieczoru Mikołaj poszedł do klubu i niestety wypił za dużo. Następnego ranka obudził się w nie swoim mieszkaniu i nie swoim łóżku. Znał ten scenariusz bo często upijał się w trupa, częściej znajdował sobie jakąś atrakcyjną kobietę i lądowali razem u niego. Bardzo się zdziwił, bo zawsze robił to u siebie w mieszkaniu, a ponad to był całkiem nago. Po dłuższych poszukiwaniach znalazł jedynie długą flanelową męską koszule koloru jasnego błękitu. Pomyślał że wylądował u jakiejś kury domowej, której nie wystarczał mąż. Nie zastanawiając się długo ubrał i pozapinał koszule i ruszył dość wolnym krokiem przez pokój w stronę drzwi gdzie znajdowała się kuchnia, z której to unosił się boski zapach. Jak się okazało były to naleśniki z czekoladą i ze świeżymi truskawkami. O dziwo przy patelni nie stała kobieta, tylko mężczyzna i to bardzo przystojny, ale Miko wydawało się że skądś go zna. Nie, on był pewien że go zna, tylko skąd? Zrobiło mu się trochę głupio że stoi tak w progu, więc podszedł do niego i z rumieńcami na policzkach zagadał:
- Cześć słuchaj...nie wiem jak się tu znalazłem i kto mnie rozebrał i położył...wiesz może co się wczoraj stało i co ja tu robię, to znaczy u ciebie chyba?
Tamten uśmiechnął się z nad patelni i nie patrząc na niego odpowiedział:
- I owszem jesteś u mnie w domu, a konkretniej w kuchni i jeśli chcesz uzyskać jakiekolwiek informacje to najpierw usiądź i zjedź śniadanie. Czego się napijesz do naleśników: kawy? herbaty? soku? kakao?
W tym momecie mężczyzna pierwszy raz spojrzał na Mikołaja. Kucharz miał piekne błękitne oczy, bląd włosy w kompletnym nie ładzie, był delikatnie opalony, na nogach miał laczki japonki w dość ciekawym, bo prawie neonowo zielonym kolorze. Mikołaj dopiero po ok 2-3 minutach zorientował się że patrzy na niego z szeroko otwartymi ustami. Szybko je zamknął i udzielił odpowiedzi:
- Jeśli mogę to poprosze sok pomarańczowy.
Kucharz sięgnął do szafki po dość wysoką i wąska szklankę i nalał mu soku, zgodnie z prośbą pomarańczowego. Wyłączył gaz, zdjął patelnie z ognia i przełożył naleśnik na talerz, posmarował go dżemem truskawkowym i zawinął. W jednej ręce trzymajac talerz, a w drugiej szklankę z napojem podszedł do stołu. Szklankę postawił obok talerza Mikołaja, a talerz po drugiej stronie stołu obok kubka z kakaem. Usiadł na krzesło i zaczął wcinać śniadanie. Gdy pochłonął połowę naleśnika ponownie spojrzał na towarzysza z małą konsternacją i zapytał:
- Nie smakuje ci naleśnik? Chcesz coś innego, bo jeśli tak to powiedz zrobię ci coś innego, a naleśnika zje Diego (biszkoptowy golden retriever).
Pies na dźwięk swojego imienia poruszył się w swoim koszu i uniósł łep nasłuchując rozmowy. Mikołaj po raz drugi tego poranka zdał sobie sprawe z tego, że patrzy na niego w sposób inny niż na jakiegokolwiek chłopaka. Gdy tamten zapytał ponownie, Miko ocknął sie z zamyślenia i przypomniał sobie, że Alek zadał pytanie. Odpowiedział:
- Nie, wszysto super uwielbiam naleśniki, tylko ... nie daje mi spokoju wczorajszy dzień.
Alek dokończył naleśnika, wypił kakao i bez zbędnych ogródek zaczął opowiadać:
- Dobrze opowiem ci wszystko jeśli chcesz, ale mam dwa warunki, po pierwsze podczas mojego monologu nie wcinasz mi sie w słowo, ani nie zadajesz pytań. Na to będzie czas później. Po drugie, gdy ja będę mówić, ty zjesz i wypijesz, a po skończonej opowieści nie uciekniesz z krzykiem. Ok?
Mikołaj po dłuższym zastanowieniu zgodził się na warunki, tylko nie miał pojęcia dlaczego miał by uciec. Alek odstawił na bok naczynia, usiadł wygodniej na krześle i zaczął opowiadać co się wydarzyło poprzedniego wieczoru:
- Wczoraj ok 20:30 wszedłeś do baru, jak co środę zamówiłeś na początek whisky z colą i usiadłeś przy stoliku niedaleko baru. Sączyłeś bardzo powoli drinka i rozglądałeś się za jakąś laską do towarzystwa. Po ok 1,5 godziny poszukiwań i 3 kieliszkach wódki, 2 drinkach, 1 mochito i 4 piwach było widać że jesteś ociupinkę zalany. Podszedłem do ciebie i zapytałem czy zadzwonić po taksówkę. Odpowiedziałeś o dziwo, że dasz sobie radę, więc nie naciskałem i wróciłem za bar. Około północy gdy wyszli ostatni goście, a ja kończyłem sprzątanie zauważyłem, że jednak nie dałeś sobie rady i położyłeś się na kanapie przy wejściu. Dokończyłem sprzątać, wziąłem klucze i podszedłem do ciebie. Obudziłem Cię i zapytałem gdzie mieszkasz? Ty zamiast mi odpowiedzieć usiadłeś i ku mojemu wielkiemu zdziwieniu przyciągnąłeś mój tors do siebie i przytuliłeś się do niego. Następnie stwierdziłeś, że nie wracasz do domu tylko mam cię wziąć do siebie. Niechcąc się z tobą kłócić złapałem cię pod ramię, zaprowadziłem do auta i pojechaliśmy do mnie. Wchodząc po schodach do domu o mało nie skręciłeś sobie kostki. Gdy już dotarliśmy do środka położyłem cię w pokoju gościnnym, a sam przebrałem się w piżame i położyłem w drugim pokoju. Po ok 15 minutach dalej nie wiem jak to zrobiłeś przyszedłeś do mnie do pokoju i powiedziałeś, że nie lubisz spać sam i że chcesz się położyć koło mnie. Zdziwiło mnie to, ale zgodziłem się. Przesunąłem się na drugi koniec łóżka i gestem pokazałem ci żebyś sie położył. Zanim się położyłeś zdjąłeś buty, skarpety, spodnie, koszulkę, czerwone bokserki i wszystko wyrzuciłeś przez okno do mojego ogrodu. Na moje pytanie czemu to zrobiłeś stwierdziłeś, że nie będą ci już potrzebne i chwilę później leżałeś już na mnie i całowałeś moją szyję. Próbowałem cię zepchnąć na łóżko, ale wtedy ty powiedziałeś żebym przestał się bronić, bo cytuję ,,dasz mi takiego seksu jakiego nigdy nie miałem". Pomimo moich starań w końcu poddałem się emocjom i przez nastepne 4 godziny kochaliśmy się tak namiętnie, że chyba nasze jęki i krzyki było słychać 2 domy dalej. Później oboje zasnęliśmy. No a resztę już znasz. Teraz możesz zadawać wszelkie pytania.
Alek skończył historyjkę i był oblany rumieńcem, a Mikołaj siedział jak wryty i tylko patrzył na chłopaka. W jego głowie kłębiło się 1000 myśli na minutę. Gdy wreszcie zdołał się odezwać, z kamienną twarzą zadał jedno pytanie:
- Czy moje ciuchy nadal leżą w twoim ogródku?
Alek trochę zbity z tropu, ale w pełni świadomy szybko odpowiedział:
- Nie, twoje ubrania piorą się w pralce w łazience.
Mikołaj chyba usatysfakcjonowany odpowiedzią Aleka mówił dalej:
- Zawsze wiedziałem, że w kobietach coś mi nie pasuje i teraz już wiem co. Seks z nimi jest po prostu nudny, za to z tobą, to co innego - Aleks spojrzał na swojego rozmówcę wielkimi oczami, zszokowany tym stwierdzeniem. Mikołaj zauważył to spojrzenie i uśmiechnął sie do niego. Zadał kolejne pytanie:
- Czy jesteś gejem, a jeśli tak to czy masz chłopaka?
On spojrzał na niego z niedowierzaniem i coraz to większymi rumieńcami, ale udzielił odpowiedzi:
- Jestem gejem, i nie mam ani chłopaka, ani nikogo takiego. Dlaczego Cię to interesuje?
Mikołaj nie udzielił odpowiedzi tylko wstał od stołu i jak sądził Alek, pójdzie po swoje ciuchy i wyjdzie nie dając mu odpowiedzi. Jakież wielkie zdziwienie go spotkało, gdy chłopak zamiast do łazienki ruszył w jego kierunku. Miki podszedł do niego i bez zbędnych ogródek usiadł mu na kolana i zaczął go namiętnie całować, a nastepnie szepnął mu do ucha:
- To teraz już masz.
I wrócił na swoje miejsce, aby zjeść śniadanie. Usiadł i w tym momencie zdał sobie sprawę, że jego partner niedość, że ma zamkniete oczy, to czego wcześniej nie zauważył jest ubrany tylko w fartuch kuchenny, który zaczął się unosić w miejscu gdzie Alek miał członka. Mikołaj zaśmiał się, a tamten się zarumienił i próbował to jakoś ukryć zakrywajac swoje przyrodzenie rękami. Miko wstał od stołu podszedł do niego, złapał go za ręce i przyciągnął do siebie mówiąc:
- Nie zakrywaj go, chcę na niego popatrzeć na trzeźwo, a nastepnym razem jak będziesz mi coś opowiadał to nie pomijaj pikantnych szczegółów.
Uśmiechnął się jeszcze szerzej i zaciągnął go do pokoju zamykając za sobą drzwi, żeby czasami pies im nie przeszkodził.
YOU ARE READING
(Nie)zwykła historia
Short StoryHistoria o Mikołaju i Aleksandrze, ich miłości, wzlotach, upadkach i wspólnym życiu. Nie zawsze jest łatwo i tak jak chcemy, więc nawet w obliczu trudnych sytuacji trzeba pamiętać że bycie razem to nie tylko przyjemności, ale również pasmo zobowiąza...
