Journey

51 7 0
                                        

-*Spokojnie mamo.*

-*Nie, nie spóźnię się.*

-*Jestem już praktycznie na miejscu.*

-*Tak. Na pewno mam wszystko.*

-*MAMO!!! Nie mam już przecież pięciu lat. Poradzę sobie.*

-*Wiem, że się martwisz, ale wszystko będzie w porządku.*

-*Też cię kocham mamo. Niedługo wrócę. Pa.*

*Rozmowa została zakończona*

-Dlaczego ona musi mnie bez przerwy traktować jak dziecko?

-Taehyung, wiesz przecież jakie są matki. Zawsze chcą dla ciebie jak najlepiej i przez całe życie widzą w tobie swoje malutkie słoneczko, którym się trzeba opiekować. A twoja prawdopodobnie zabiłaby każdego, kto chociażby odważył się skrzywdzić jej malutkiego taetae. - złapał przyjaciela za policzek i lekko potrząsnął, na co ten odkrzyknął z wyraźnym oburzeniem:

-Mamo! Nie jestem już bobaskiem. Nie ze mną te numery!- po czym obaj wybuchnęli śmiechem.

Reszta drogi na dworzec kolejowy mijała spokojnie mimo złych warunków na drodze. Pogoda jednak się pogarszała, robiło się zdecydowanie zimnej. Coraz bardziej niepokoiło to Taehyunga, bo po prostu nie był na to przygotowany. Przecież była wiosna, w radiu, telewizji i internecie zapowiadali poprawę pogody. Miała nastąpić odwilż, ptaszki i kwiatki miały budzić się do życia, a zamiast tego z powrotem zaczynał padać śnieg. Nie żeby chłopak miał z tym normalnie jakiś problem, gdyby to był styczeń, zapewne szalałby z radości lepił bałwany i w ogóle. Tylko, że nie był to styczeń, ale KWIECIEŃ, więc zupełnie mu się to nie podobało. W dodatku wbrew namowom matki nie wziął ze sobą kurki zimowej. Pożałował tego już w momencie opuszczania pojazdu przyjaciela. Jimin namawiał go, aby pożyczył tę jego, ale się nie zgodził. Dobrze wiedział, że chłopak ma aktualnie tylko jedną. Co więcej pogoda nie zmierzała ku polepszeniu, a wszystkie pogodynki powinny zostać zwolnione w trybie natychmiastowym. W dodatku była na niego dużo za mała, zdecydował się za to na kilka dodatkowych warstw odzienia. Jeszcze w aucie założył na siebie dodatkową bluzę, ale za wiele to nie pomogło. Na szczęście pociąg czekał już na stacji. Szybko pożegnał się, zapewniając po raz kolejny, że sobie poradzi i z nadzieją wsiadł do pojazdu. Resztki tejże emocji tliły się w jego sercu kiedy, brnął przez korytarz szukając swojego przedziału. Wszystko jednak prysło, kiedy zobaczył otwarte na oścież okno z którego prosto w jego stronę uderzało lodowate powietrze. Odciął się od zimna poprzez zasunięcie szyby. Obserwował jak płatki śniegu tańczą na wietrze nietypową formę walca a szron maluje nierówne wzory na szybie. Od tego przeszedł go kolejny dreszcz. Zerwał się z siedzenia i poszedł sprawdzić sytuację w innych przedziałach. Na jego nieszczęście większość była pozamykana, albo pełna i wszędzie było zimno. Wrócił więc, na swoje miejsce. Zdecydowanie tutaj zamarznie, równie dobrze może już wyskrobać testament na drzwiach. Założył jeszcze jedną bluzę i modlił się aby nie dojechać na miejsce jako sopel lodu. Pociąg ruszył, jednak ogrzewanie nie. Jak on to przeżyje? Jego rozmyślania przerwał mężczyzna, który stanął w drzwiach.

Taehyung aż poczuł dreszcz podniecenia i ciepło rozlewające się po całym ciele na jego widok, albo raczej na widok jego kurtki. Gruba, z wystającym futerkiem. Aż rozmarzył się jak ciepła i wygodna musi być, chociaż chłopak też mógł mieć coś wspólnego z jego stanem. Nie wyglądał staro, nie był też raczej dzieckiem wydawał się być w podobnym wieku co Taehyung. Chociaż w tych czasach to wszystko nie jest już aż tak oczywiste, GMO i te sprawy...

-Wszystko okej?- zapytał brunet, brutalnie wyrywając tym blondyna z rozmyśleń.
-Tak, a czemu miałoby nie być?
-Ponieważ od kilku minut patrzysz na mnie jak na wariata, a ja tylko pytałem czy tu jest wolne.-wyszczerzył się przyjaźnie ukazując rząd zadbanych zębów.
-Wybacz, ale mózg mi zamarza przy tej temperaturze. No i siedzę tu sam, więc jest wolne jeśli chciałbyś usiąść. W razie jakbyś był zainteresowany staniem, to też się nie krępuj.- odpowiedział posyłając przybyszowi uroczy uśmiech.
-Chętnie skorzystam z miejsca siedzącego. Jeon Jungkook jestem.
-A ja Kim Taehyung.- uścisnęli dłonie na powitanie.
-Boże, Taehyung, jaki ty jesteś lodowaty!!! - po czym usiadł koło nastolatka nie wypuszczając jego dłoni z uścisku.
-Pewnie to za wiele nie da, ale moje są ciepłe, więc mogę się podzielić- uśmiechnął się słodko pocierając swoimi dużo większymi rękami te drobniejsze należące chłopaka. Taehyung pewnie by się zarumienił, gdyby nie to, że już i tak był cały czerwony... (Od zimna oczywiście). Chociaż teraz stało się ono bardziej znośne.
-Skoro już tak siedzimy, to może się poznamy? Ty zacznij.
-Uczęszczam do drugiej liceum i uczę się na kierunku medycznym, a teraz jadę do kumpla,bo mam ferie.- odpowiedział Kim z dumnym wyrazem twarzy.
-Czy to znaczy, że rozmawiam z przyszłością medycyny w naszym kraju?
-Zapewne, jeśli mnie nie wyrzucą wcześniej ze szkoły.
- Moim hobby jest ujeżdżanie wielbłądów i dzierganie na drutach.
-Naprawdę???
-W sumie to nie, ale mogłoby być ciekawie. - roześmiał się wciąż pocierając zmarznięte dłonie nastolatka, które powoli zaczynały już nabierać naturalnych kolorów. -To może jeszcze coś powiesz o sobie jeźdźcu wielbłądów?- odpowiedział z ogromnym uśmiechem młodszy, ukradkiem spoglądając na swoje własne dłonie zawarte w tych większych i wyraźnie silniejszych. Przez tę warstwę ubrań za wiele nie było widać, ale Jungkook na pewno coś ćwiczył. Dłonie miał wręcz idealne, silne, wyraźnie zarysowane, a gdzie niegdzie można było dostrzec ślady żył. Te Taehyunga były w porównaniu z nimi wręcz dziewczęce, tak delikatne. -Wybacz, że naruszam twoją przestrzeń osobistą, mam nadzieję, że ci to nie przeszkadza. Wolałbym jednak żebyś nie zamarzł, bo wydajesz się być świetnym towarzyszem podróży- Jungkook zauważł zamyślenie młodszego i spojrzał na niego przyjaźnie. Taehyunga przeszła fala ciepła, może to z powodu słów chłopaka może wydało mu się, że to ogrzewanie ruszyło. Odwdzięczył się tylko uśmiechem, ale szybko ogarnął się i wrócił do normalnej rozmowy. -Hyung ja dalej nie wiem kim ty jesteś i czy w ogóle powinienem się do ciebie zwracać w ten sposób? Bo jeśli jesteś przerośniętym przedszkolakiem, to to jest trochę nie na miejscu.- zachichotał młodszy.



Rozmawiało im się bardzo dobrze. Nie mieli problemu ze znalezieniem kolejnych tematów do dyskusji. Po pewnym czasie Kimowi zaczęły kleić się oczy i po prostu zasnął wtulony w ramię nowego znajomego. Obudził go hałas dochodzący ze stacji. Pociąg dojechał na miejsce. Nastolatek zorientował się, że jest w przedziale sam. Jungkook musiał wysiąść kiedy on smacznie spał. Wcześniej jednak przykrył Kima swoją bluzą, którą młodszy trzymał teraz w ręce. Z kieszeni wystawała karteczka, na której napisany był numer telefonu oraz krótka wiadomość ,,Umówimy się na kawę i wtedy mi ją oddasz :) ''. Chłopak wysiadł na peronie z szerokim uśmiechem. Tutaj wiosna już wyraźnie dawała o sobie znać, słońce grzało twarz dłonie i serce, a motyle szalały.

Cold // TaekookWhere stories live. Discover now