Teoria Uniwersum
Wszyscy mamy jakieś miejsce we Wszechświecie. Każdy z nas wierzy, że istnieje po coś na tym padole łez, że dla każdego jest plan.
Przeznaczenie.
Życie zaplanowane z góry przez jakiś byt.
A co jeśli wam powiem, że to nie prawda?
Co jeśli powiem wam, że nie ma żadnego planu, a przeznaczenie to nasz wymysł. Część z was uwierzy, część uzna mnie za osobę niespełna rozumu, ale logicznie myśląc, dlaczego wciąż nasza wina spada na fatum? Nie potrafimy wziąć odpowiedzialności za nasze czyny. Wolimy żyć w przekonaniu, że naszym życiem ktoś kieruje. Jest nim przeznaczenie.
Dyrdymały.
Ale nie o tym miałam opowiedzieć, nie. Co jeśli wam powiem, że nasz Wszechświat jest jednym z wielu? W jednym jesteśmy politykami, w innym zaś multimilionerami. Gdzieś możemy być bezdomnym żebrząc o ostatni okruch chleba lub mieć najzwyklejszą rodzinę pełną miłości. Możemy też być kimś o niewyobrażalnej sile, zdolną zmieniać świat, lub go unicestwić. Każdy Wszechświat oddziałuje na siebie w mniejszym lub większym stopniu, każda decyzja zmienia bieg wydarzeń w innym świecie. Teoria o przeznaczeniu poszła w diabli. Wszystko przebiega w błogiej harmonii do czasu gdy ktoś zaczyna naruszać granice Uniwersum. Jeśli spotkasz się z biedakiem i milionerem, siła waszej trójki osłabienie, a nawet doprowadzi do śmierci. Wtedy cała reszta otrzymuje moc tych którzy odeszli. Proste prawda? Zabijasz siebie samego i zyskujesz jego moc. Niewielu zna tą teorie. Jednak to tylko teoria. W końcu podróżowanie między wymiarami nie jest możliwe. Z resztą, taki akt zaburzyłby stabilność całego świata, nie tylko naszego. Po pierwsze kto jest w stanie okiełznać taką moc? Zabijając wszystkich stajesz się Bogiem, niezniszczalnym bytem mogącym zniszczyć życie jednym skinieniem. Taka moc w nieodpowiednich rękach byłaby tragiczna w skutkach. Dlatego na granice Uniwersum postawiono blokady. Żaden nie mógł pomiędzy nimi podróżować.
W teorii jest też jeszcze jedna ważna informacja. Któreś ze Wszechświatów musiało być pierwsze. To pierwsze jest najważniejsze. Bo gdy umrze ten pierwszy, reszta umrze razem z nim. Wtedy nie ma odwrotu.
Dalej wierzysz w przeznaczenie?
To że spotykamy pewnych ludzi nie ma związku z przeznaczeniem, a ich odejście nie oznacza, że spadła na nas jakaś klątwa. To nasze decyzje odbijają się echem w przyszłości. Te podjęte w gniewie są najbardziej błędne, chociaż i z nich może wyniknąć coś dobrego.
Jedyne co łączy wszystkie Uniwersum to to, że zawsze spotykamy tych samych ludzi. Kim dla nas będą... O tym już sami zdecydujemy. To nie fatum.
Koniec tej paplaniny.
Czas by zawalczyć o ten pierwszy, najważniejszy.
YOU ARE READING
Dzienniki Rayne Arwens cz. II
FanfictionMultiversum. Co to takiego? To wieloświat, w którym żyjemy. Niektórzy potrafią podróżować między wymiarami, świadomie bądź nie. Zasada jest prosta, nie możemy spotkać samego siebie. Jeśli to się stanie, skutki mogą być tragiczne. Mimo to, któryś z n...
