Tristitia

2 1 0
                                        


Cicha i ciemna noc.

Takie noce lubię najbardziej. Dlaczego? Wtedy właśnie dzieje się najwięcej rzeczy o których “nikt" nie wie.

Dla przykładu, właśnie w tej chwili w niewielkim miasteczku o nazwie Sanzhi odbywa się zebranie równie niewielkiego gangu. Planują ucieczkę z kraju z ukradzionymi pieniędzmi.

Albo na rogu ulicy równie ciemnej, jak ta noc, nastoletni chłopak został przed chwilą pobity i okradziony. Zapewne umrze i jutro rano znajdą jego ciało  w śmietniku.

Życie.

Raz na wozie, raz pod wozem.

Nie można też pominąć faktu, że to JA doprowadziłem do spotkania członków tego gangu, i to dzięki MNIE ten chłopak zaraz umrze.

Nie potrafię ukryć podziwu dla samego siebie.

Jak to zrobiłem? Proste- Jestem bogiem.

Ale wracając do tej pięknej nocy (która także jest MOIM dziełem). Dokładnie o 23:56 albo inaczej 11:56, czy jak wy to śmiertelnicy określacie czas, przez okno kuchenne jednego z domów w Niemczech wyskoczyła dziewczyna w czarnym powiewającym na jesiennym wietrze płaszczu.

-Komm zurück du Dieb! Schwei*ehund!- Wrzeszczała kobieta zza okna, ale nie pobiegła za nią.

Takie i podobne okrzyki towarzyszyły dziewczynie aż do zakrętu gdzie przeskoczyła przez ogrodzenie i nikt nie mógł jej złapać.

Byłem bardzo ciekaw co ukradła. Pieniądze? Biżuterie? A może musiała kogoś “uciszyć"?

Jednak w tym momencie ona wyciągnęła zza płaszcza dwie bułki i jedną kiełbasę.

CO?

Rozumiem, jakby to była czekolada (W 2043 roku cena czekolad wzrosła do nawet 30$ czy 50$ i od 6 lat wciąż rośnie), ale kiełbasa? Po co jej kiełbasa?

Miałem ochotę zejść tam do niej i zapytać wprost, albo po prostu zabrać jej to mięso i dokładnie je obejrzeć. Co w nim takiego niezwykłego?

Co więcej, ona go nie jadła… nie… schowała wszystkie trzy rzeczy z powrotem do kieszonki po wewnętrznej stronie płaszcza, poprawiła kaptur i pobiegła dalej, pomarańczową od liści uliczką.

Biegła aż dotarła do małego domku letniskowego. Była w nim tylko w środy. We czwartki i wtorki zatrzymywała się w opuszczonym domku wielkości dużej psiej budy, gdzieś w lesie. W piątki szukała schronienia u ludzi, albo spała na ławce. Najciekawsze były zawsze soboty i niedziele- spała wtedy w domach bogatych ludzi którzy wyjechali gdzieś na weekend. Ale za to w poniedziałki musiała znowu odsypiać na ławce w parku. Nie wspominając już o tym, że co roku zmieniała państwo (za moją pomocą nie potrzebowała prawdziwego paszportu... nie żebym ją obserwował, czy pomagał jej tylko dlatego że ją lubię... bo ja jej NIE lubię... żeby nie było wątpliwości.)

Podziwiam ją za jej pomysłowość. Od 9 roku życia obserwuję jej kradzieże, ukrywanie się przed policja, milicją, glinami itp. Muszę przyznać że przez te sześć lat nauczyła się całkiem nieźle kraść, no i teraz jest już zawodowcem. Tylko dziwią mnie jej decyzje. Choćby ta kiełbasa! Kto z domu bogatej, samotnej wdowy kradnie jedynie kiełbasę?! Ona ZAWSZE okrada tych co mają za dużo i ZAWSZE kradnie im jedzenie.

Zawsze

Więc skąd moja reakcja? A no stąd, że zwykle kradła cały bochenek chleba, kurczaka, skrzyneczkę szynki, sera i innych śmieci tego typu. A tu jedna mała kiełbasa.

Bzdura.

Ale wiem już dlaczego miała to być tylko kiełbasa. Wyjaśniła mi to ta jedna, ciemna noc.

Tristitia Where stories live. Discover now