Pierwsze, dobre wrażenie

56 9 5
                                        



Jenny

Nazywam się Jenny. Jestem zwykłą córką prostego rybaka. Mój ojciec zajmuje się łowieniem ryb, a moja matka zajmuje się hodowaniem zwierząt i domem. Mieszkamy w niewielkim domku, który prawie się rozpada ale jakoś się trzyma. Nie stać nas, żeby go naprawić. Mój dom znajduję się blisko jeziora, więc do miasteczka jest bardzo daleko. Czasami jeździmy tam na zakupy ale bardzo rzadko, ponieważ mamy mało pieniędzy i ledwo starcza nam na chleb. Wkurza mnie takie nędzne życie ale co poradzić. Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma, a przynajmniej tak mawiał mój ojciec. Odkąd skończyłam szesnaście lat, chciałam zawsze zmienić swoje życie i być bogata. Ale niestety nie miałam do tego możliwości. Jednak pewnego dnia, jak szłam po wodę do studni podjechało dwóch mężczyzn ubranych na czarno i zapytali mnie którędy wiedzie najkrótsza droga do miasteczka. Mieli bardzo bogate stroje. Ozdobne szat, kończące się u dołu złocistymi frędzelkami, drogocenne pierścionki na palcach,a ich czapki były zrobione tylko z futerek najdroższych zwierząt. Wsiadając na konia poczułam, że źle zrobiłam, bo w sumie nie wiedziałam kim są ci mężczyźni. Raz się żyje. Dziwni jeźdźcy z maskami ruszyli na szlak galopem, który im wskazałam. Jechaliśmy jakiś czas aż nagle skręciliśmy w las. Powiedziałam, że źle jadą ale oni nie słuchali tylko pognali dalej przed siebie.Oberwałam gałęzią w głowę i straciłam przytomność. Kiedy sie obudziłam, byłam związana i półnaga. Miałam na sobie tylko moją zwyczajną bieliznę, a sznury bardzo mocno trzymały mi ręce i nogi. Byłam w jakimś namiocie, jednak nikogo tam nie było,chciałam krzyknąć ale poczułam, że mam jakieś szmaty w ustach.Byłam wściekła, pomyślałam, że zabije tych dwóch drani, którzy mnie porwali. Nagle usłyszałam czyjeś kroki i jakieś dziwne słowa. Do namiotu wszedło dwóch zamaskowanych porywaczy, jeden miał w ręce jakiś nóż. Wystraszyłam się, bo bałam się że mnie będą chcieli zabić.

- O, ślicznotka się obudziła! Jak się spało maleńka? - zapytał zbir, który stał po lewej.

Chciałam mu napluć w gębę, bo niby kto mu pozwolił tak się do mnie zwracać. Jednak nie mogłam, bo szmaty w ustach mi nie pozwalały.

- Może zechcesz się z nami zabawić,kruszynko? - zapytał drugi zbir.

Pierwszy wyciągnął z kieszeni jakieś dziwne długie piórko i podszedł do mnie z tyłu. Zaczął mnie nim łaskotać. Myślałam, że umrę bo bardzo mnie to łaskotało, a nie mogłam się ruszyć. Byłam przerażona, bo co oni mi chcą zrobić?

- Ah! Uwielbiam te młodziutkie, są takie niewinne i tak zabawnie się szamoczą. - powiedział porywacz z nożem.

- A popatrz na te jej cudowne kształty,niby już kobiece ale jeszcze dziewczęce. - dodał drugi. Zaczął do mnie podchodzić ze złowrogim uśmiechem na twarzy. Co on mi chce zrobić?

- Spokojnie maleńka nie będzie bolało. - po czym wyciągnął rękę w stronę mojego biustu.Zamknęłam oczy i drżąc na całym ciele czekałam na najgorsze.Już prawie czułam jego obślizgłe łapska na swoim ciele, gdy nagle coś trzasnęło, jakby bat.

- Aaaa! - krzyknął ten co chciał mnie dotykać.

- Ty stary pedofilu! Już ja cię oduczę takich zagrywek. To nie jest twoja własność do cholery.Ona ma być na sprzedaż! - krzyknął jakiś nieznajomy głos. - Wynosić się stąd migiem oboje!

Zbiry uciekły w popłochu a do mnie podszedł kolejny bardziej napakowany zbir w masce i przeprosił mnie za złe zachowanie swoich koleżków. Następnie obiecał, że już więcej nie przyjdą i pogłaskał mnie po głowie. Zrobiło mi się nieco raźniej, bo był całkiem miły. W końcu jednak sobie poszedł i zostałam sama. Wieczorem, zmęczona i głodna, zasnęłam a ręce mi już tak bardzo zdrętwiały, że nawet nie czułam, że je mam ale byłam nawet szczęśliwa, że mnie nie zgwałcili. Może sprzedadzą mnie komuś normalnemu i dzięki temu jakoś ucieknę?Jak tak rozmyślałam, to w końcu udało mi sie zasnąć i spałam jak zabita. Rano obudziła mnie lodowata woda z wiadra.

Pocałunek ElfaWhere stories live. Discover now