Prolog

27 5 2
                                        

Obudziła mnie mama odsłaniając zasłony w pokoju. Przymknęłam oczy ponieważ światło dostało mi się do oczu. 

-Wstawaj śpiochu masz na ósmą do szkoły i musisz się pośpieszyć, jeśli chcesz zdążyć na lekcje.

 -Dobrze, już dobrze wstaję przecież. -Uśmiechnęłam się do mamy by pokazać jej, że już wstaję. 

-Śniadanie czeka na ciebie w kuchni, więc jak się ubierzesz to zejdź na dół. 

-Dobra to zejdę zaraz.- Mama wyszła z pokoju, a ja wstałam i ruszyłam do łazienki. Umyłam się i zęby, a potem ruszyłam do garderoby by wybrać ubrania na dzisiaj. Wybrałam to:

Po ubraniu się zeszłam do kuchni by coś zjeść, gdy nagle spojrzałam na zegar okazało się, że jest już siódma pięćdziesiąt jeden

Oups ! Cette image n'est pas conforme à nos directives de contenu. Afin de continuer la publication, veuillez la retirer ou mettre en ligne une autre image.

Po ubraniu się zeszłam do kuchni by coś zjeść, gdy nagle spojrzałam na zegar okazało się, że jest już siódma pięćdziesiąt jeden. Wzięłam do ręki tylko jabłko, plecak i szybko zbiegłam po schodach krzycząc rodzicom prędko do widzenia, i już mnie nie było. Do szkoły mam 15 min, więc w szkole byłam o 8:06. Wtargnęłam do klasy jak burza i wszystkie oczy zwróciły się ku mnie. Przeprosiłam nauczycielkę i usiadłam na swoje miejsce obok Oliwki. Oli zaczęła mnie wypytywać co się stało, że się spóźniłam, ale ja odpowiedziałam, że po prostu za długo dobierałam ciuchy.

 -No fakt dziewczyno, że chłopakom szczęki opadną jak cię zobaczą!

 -E tam....Przecież nie wyglądam aż tak dobrze...

 -Co ty mówisz Wera.Przecież wyglądasz oszałamiająco! 

-Może... ale to nie zmienia faktu,że i tak się nie umalowałam. -Oj tam oj tam tylko zbędne gadanie.

                                                                             DRYŃ DRYŃ                                                                                                                              Zadzwonił dzwonek i wyszłyśmy na przerwę pod sale chłopaków w której właśnie mieli lekcję. Kiedy wyszli, poszliśmy razem na aule by tam pograć w nożną. Były dwie drużyny, ja i Filip oraz Kinga, Oliwka i Eryk. A do tego ja tak naprawdę grałam sama, ponieważ Filip stał na "bramce". Graliśmy tak do końca przerwy, a na końcu okazało się,że ja z Filipem wygraliśmy 15 do 6 z nimi.

 -To nie fair, bo ciebie nauczył Filip jak grać.- Naburmuszyła się Kinga. 

-Ale was jest trzech, a jestem sama, bo przecież Filip był na bramce. 

-No tak,ale to i tak nie fair. -Jak zwykle Kinia nie umie przegrywać,ale z tego świat się składa, prawda? Z przegrywania? No cóż,ale musieliśmy się rozstać ponieważ jesteśmy w innych klasach. Ksiądz dyrektor sobie tak wymyślił, że będą klasy dziewczęce i chłopięce, więc nie jesteśmy w jednej klasie. Niestety... Ale i tak szczęście, że mam Kingę i Oliwkę w klasie. Pożegnałyśmy się z chłopakami i poszłyśmy na lekcję. Teraz miałyśmy angielski całą klasą, ponieważ nie było pani od drugiej grupy. na lekcji nic ciekawego się nie działo, oglądałyśmy film, nie pamiętam jaki miał tytuł, bo mało tego słuchałam, bardziej rozmawiałam z dziewczynami. Teraz mieliśmy hiszpański na szczęście na nim mamy z chłopakami połączone, więc teraz spotkamy się z Filipem i Erykiem. Ogólnie hiszpański mamy z pięcioma chłopakami i nas(dziewczyn) też jest pięć. Chłopaki: Filip, Eryk, Szymon, Antek i Janek. Dziewczyny: Ja, Kinga, Oliwka, Zosia i Weronika. Ta ostatnia już od dwóch lat próbuje mnie odzyskać, ponieważ kiedyś byłam ślepa i zaczęłam się z nią kolegować i to był mój błąd, bo ma już na tym obsesje, żeby nas śledzić. No, ale wracając do tematu, na hiszpańskim wszystkim się nic nie chciało robić nawet panu dlatego zrobił nam wolną lekcję. Po szkole wszyscy razem poszliśmy do galerii, by sobie usiąść i coś zjeść.

Vous avez atteint le dernier des chapitres publiés.

⏰ Dernière mise à jour : Dec 27, 2019 ⏰

Ajoutez cette histoire à votre Bibliothèque pour être informé des nouveaux chapitres !

Za miłością...Des histoires addictives. Découvrez maintenant