Piątek, 7:20
,,Kolejne niewyjaśnione zniknięcie w Greenwood. Ojciec trójki dzieci wyszedł z domu we wtorek i nie wrócił. Do dzisiejszego dnia nie daje znaku życia . Policja zajmuje się badaniem tej sprawy"- usłyszałam głos dziennikarki dochodzący z telewizora w drugim pokoju.
-,,Widziałeś George? Kolejne zniknięcie"- powiedziała mama. -
,,Trzeba pomyśleć nad przeprowadzką, tutaj nie jest bezpiecznie. Przeglądałam ofertę mieszkań w Borntown. Ceny są niezłe. Mielibyśmy blisko do pracy, a Betty miałaby większe możliwości rozwoju".
-,,Teraz nigdzie nigdzie nie jest bezpiecznie, Katy"- odpowiedział tata.- ,,Po prostu należy uważać i być czujnym. Naprawdę chciałabyś przeprowadzić się z domu do jakiegoś blokowiska? A dojazd? Przecież każde z nas ma swój samochód. Betty ma tutaj znajomych i nie chciałaby zmieniać szkoły.
To prawda, lubię Greenwood. Może nie ma tu wielu sklepów i atrakcji, ale uwielbiam to małe miasteczko. W Greenwood mam też moje przyjaciółki- Jess i Mię. Nie chciałabym zostawić też mojego lekkoatletycznego klubu,w którym trenuję dobrych parę lat. Niedługo szykują się ważne dla mnie zawody, nie mam czasu na chłopaków, zakupy, a tym bardziej na przeprowadzki.
Udałam się do salonu wraz z moim wcześnie przygotowanym śniadaniem.
Pośpiesznie zjadłam kanapki i poszłam do szkoły. Jaka pierwsza lekcja? Matematyka? Genialne rozpoczęcie dnia. Nienawidziłam matematyki i uważałam, że to niepotrzebny przedmiot. Przecież wszystko mogłam policzyć na kalkulatorze. To wygodniejsze i szybsze.
W Greenwood był chłodny, jesienny dzień. Drzewa pokrywały kolorowe liście, które raz po raz spadały na ziemię. Było chłodno i wietrznie, więc mocniej naciągnęłam czapkę na uszy. Mimo to lubiłam jesień. Zawsze cieszyłam się na widok alejek w parku usłanych pomarańczowymi, brązowymi, żółtymi i czerwonymi liści, które tworzyły piękny, jesienny dywan.
Byłam w takiej zadumie, że nie spostrzegłam, a stałam przed wejściem do szkoły. Mieściła się ona w starym, ponurym budynku, około 15 minut drogi na piechotę od mojego domu. Czasami dziwiłam się, czemu ten jeszcze nie runął. Miałam wrażenie, że z każdym dniem budynek szkoły wyglądał coraz gorzej.
Znalazłam się na szkolnym korytarzu, gdzie panował nieopisany gwar i chaos.
Dwie dziewczyny były zajęte głośną dyskusją, grupa chłopaków podziwiała najnowszy telefon jednego z nich, a do sklepiku szkolnego ustawił się sznur głodnych dzieci.
,,Bett!"- nagle usłyszałam wołanie za moimi plecami. Odwróciłam się i zobaczyłam moje przyjaciółki- Jessicę i Mię.
Jessica była drobną blondynką, o niebieskich oczach i spokojnych charakterze(podobnym do mojego). Była bardzo dobrą uczennicą. Jess- bo tak w skrócie na nią mówiliśmy- interesowała się fotografią.
Dzisiaj ubrana była w długi sweter w bordowym kolorze i przetarte jeansy.
Mia była naszym totalnym przeciwieństwem. Jej włosy były długie, brązowe i bardzo zadbane. Poświęcała ona swojemu wyglądowi szczególną wagę. Zawsze miała najlepsze ciuchy. Oczy Mii miały turkusowy kolor i często zauważałam w nich małe iskierki. Była duszą towarzystwa, zapraszano ją na wszystkie imprezy.
Zawsze umiała je rozkręcić i narobić niezłego bałaganu. Kilka razy za swoje wybryki w szkole została ukarana. Miałam wrażenie, że dla niej nie istnieją takie słowa jak ,,niebezpieczeństwo" czy ,,strach". Mimo to świetnie się dogadywałyśmy.
-,,Cześć dziewczyny"- przywitałam się.
-,,Hej Bett"- odpowiedziały moje przyjaciółki.
-,,Słyszałyście o tym nowym zaginięciu? Trójka dzieci została sama z matką"- zaczęła Jess.- ,,Teraz boję się, że ktoś z mojej rodziny albo z Was też wyjdzie z domu i nie wróci"- dodała.
-,,Nie przesadzaj Jess"- rzuciła Mia.- ,,Pewnie chciał uciec od domowych obowiązków i wróci za jakiś czas. Wy zawsze snujecie czarne scenariusze".
Miałam powiedzieć Mii, że to nie pierwszy taki przypadek w naszym mieście, lecz nagle odezwał się dzwonek. Pożegnałyśmy się i każda z nas udała się na swoją lekcję.
,,Przeżyjesz Betty, to ostatnia matematyka w tym tygodniu"- pomyślałam wchodząc do sali lekcyjnej.
14:40
-,,To co dziewczyny, zaczynamy weekend?"- powiedziała Mia.
Ona z tych dwóch wolnych od szkoły dni cieszyła się najbardziej z nas. Mia nie była dobrą uczennicą. W tamtym roku ledwo co zdała do kolejnej klasy.
-,,W końcu dokończę tę książkę, o której Wam mówiłam"- powiedziała Jess.
-,,Proszę, tylko nie mów nic o książkach, mam ich dosyć"- odpowiedziała Mia.
-,,Wiesz Mia, przydałoby się żebyś na weekendzie przeczytała choć jedną"- dodałam ze śmiechem.
Szłyśmy tak rozmawiając i śmiejąc się przez 20 min, aż dotarłyśmy do domu Jessicy. Był bardzo ładny i dosyć duży. Jej ojciec dobrze zarabiał- miał swoją firmę programistyczną, która cieszyła się dość sporym zainteresowaniem.
Pożegnałyśmy się z Jessicą i wyruszyłyśmy z Mią w dalszą drogę.
-,,Muszę jechać dzisiaj do Caremont odebrać tą nową bluzkę z Zary"- powiedziała Mia. - ,,Odprowadzisz mnie na przystanek?".
-,,Dobra"- rzuciłam tylko.
Najbliższy przystanek był około 30 minut stąd, a szczerze, wcale nie miałam ochoty na tak długi spacer.
-,,Przecież na przystanek w tamtą stronę"- powiedziałam Mii.
-,, Myślałaś, że będziemy iść taki kawał drogi? Nie ma mowy, zaraz znajdziemy jakiś inny".
Ruszyłyśmy przed siebie, na północ Greenwood. Szłyśmy już 20 minut i ani śladu po żadnym przystanku.
-,,To nie ma sensu, wiedziałam, że tu nie ma żadnego przystanku"- powiedziałam do Mii.
Ale ona udała, że mnie nie słyszy i szła pewnym krokiem przed siebie. Od niechcenia ruszyłam za nią, powłócząc nogami.
Dochodziłyśmy do najbardziej niebezpiecznej części naszego miasteczka, która nie cieszyła się zbyt dobrą sławą. Rodzice ostrzegali mnie przed nią. Mieszkało tam wiele podejrzanych osób. Zaczynałam się trochę obawiać. Nigdy tutaj nie byłam.
-,,Ha ha, widzisz? Tam jest!"- krzyknęła Mia.
Zobaczyłam stary przystanek, który był w opłakanym stanie, cały porośnięty przez mech. Kiedy na niego patrzyłam, ogarniało mnie dziwne uczucie. Nie mówiłam o tym Mii- pewnie wyśmiałaby mnie i uznała za totalnego dziwaka.
-,,Nie idziesz ze mną?"- zapytała Mia.
-,,Nie mogę, mam trening"- skłamałam.
-,,Wiem, że nie masz. Dobra, pójdę sama"- odpowiedziała Mia i naburmuszona udała się w stronę przystanku.
Sobota, 11:45
Siedziałam w salonie z rodzicami i przeglądałam magazyn o modzie. Można było znaleźć w nich dużo ciekawych inspiracji. Znalazłam ciekawą bluzkę z H&M. Może uda mi się ją kupić.
Dzwoniłam wczoraj do Mii, przeprosić ją za to, że skłamałam i zostawiłam ją samą. Jednak nie odpowiadała.
Wyciągnęłam telefon, aby zadzwonić jeszcze raz. Wykonałam trzy połączenia i nic.
,,Obraziła się, w poniedziałek jej przejdzie"- pomyślałam.
Nagle usłyszałam w radiu męski głos:
,,W Greenwood kolejne zaginięcie. Tym razem młodej, szesnastoletniej dziewczyny o długich brązowych włosach. Ubrana była w czarne jeansy i niebieską kurtkę z naszywkami. ".
Zbladłam na twarzy. Przecież to opis Mii! Jak mogłam ją tam zostawić. Bez słowa wyjaśnienia rodzicom, którzy krzyczeli do mnie, kiedy pośpiesznie zakładałam buty wybiegłam z domu i wsiadłam na rower. Po 20 minutach byłam pod domem Mii.
DU LIEST GERADE
,,Opuszczony Przystanek"
Mystery / ThrillerW małym amerykańskim miasteczku dochodzi do serii niewyjaśnionych zniknięć osób w różnym wieku. Pewnego dnia Betty- szesnastoletnia dziewczyna odprowadza na przystanek autobusowy swoją przyjaciółkę Mię, która następnegi dnia jest poszukiwana i uznan...
