- Lucy, Lucy - obudził mnie cichy, męski szept, wypowiadający moje imię prosto do mojego ucha.
Gdy otworzyłam oczy nikogo oprócz ciemności nie było w pokoju. To na pewno musiało mi się przyśnić. Mieszkam sama z mamą, bo tata powiesił się na strychu dwa lata temu 25 marca, a równo rok później, w ten sam dzień mój brat zginął w wypadku samochodowym.
Jest środek nocy, ale spod drzwi wpada do mojego pokoju światło. Wstaję i idę w stronę błysku. Łapię za klamkę, ale nie otwieram drzwi. Zerkam jeszcze na zegarek jest 22:48 24 marca. Zza drzwi słyszę głos. Ten sam, który mnie obudził. Robię krok do tyłu, rozglądam się po pokoju w poszukiwaniu jakiejś broni. Chwytam wiszący obok parasol i wybiegam do przed pokoju. Wejście na strych jest otwarte. Stoję jak sparaliżowana, nie mogę ruszyć nawet palcem. Niespodziewanie światło gaśnie i zapala się, i znów gaśnie. Czucie w nogach wróciło. Zbiegam na dół, wyciągam latarkę z szafki na korytarzu. Zapalam ją. Nagle słyszę krzyk mamy. Szybko podążam do jej pokoju. Nie ma jej.
- Ratunku - tym razem głos mamy dobiega ze strychu.
Muszę tam wejść muszę ją uratować. Kładę nogę na pierwszym szczeblu drabiny.
- Lucy - krzyk, powoduje we mnie przypływ adrenaliny i niemal wbiegam po drabinie na strych.
Oświetlam latarką całe pomieszczenie, nigdzie nie widzę mamy, ale w jednej ze ścian są kolejne drzwi. Słyszę śmiech, przerażający śmiech mężczyzny, dochodzący zza drzwi.
- Pożałujesz tego pierdolona kurwo! - po tych słowach usłyszałam jak coś o coś uderza, a potem płacz mojej matki. Podeszłam do drzwi, otworzyłam je i zobaczyłam moją rodzicielkę przywiązaną do krzesła, a nad nią mojego zmarłego ojca. Uderzył ją po raz kolejny. Nie mogłam na to patrzeć.
- Co ona ci zrobiła? - wykrzyczałam.
A on jakby dopiero mnie zauważył, spojrzał na mnie i powiedział z uśmiechem na twarzy:
- Hej moja mała księżniczko.
- Nie jestem twoją księżniczką. Co ona ci zrobiła?
- Nie powiedziałaś jej Kasandro? -zwrócił sie do mojej matki, a potem spojrzał na mnie - A więc ja ci wszystko wytłumaczę. Odebrałem sobie życie, bo twoja matka mnie zdradzała i to z moim bratem. Kochałem ją bardzo, a ona jeszcze bardziej kochała przygody. Postanowiłem się zemścić. Rok temu odebrałem jej kochanego synka, a dziś zabiorę jej życie - powiedział i podciął jej gardło siekierą.
Zaczęłam płakać nie wiedziałam co teraz robić. Złapałam łom, który leżał na podłodze i rzuciłam w ojca, ale przedmiot przeleciał przez niego. Nawet się nie spostrzegłam, a na mojej głowie wylądowało coś ciężkiego, a ostatnie słowa jakie usłyszałam to:
- Naprawdę nie chciałem Cię zabijać, ale nie dałaś mi wyboru, moja mała Lucy.
I nastała pusta i zimna ciemność.
YOU ARE READING
One Shoty
RandomTu będę umieszczając opowieści różnej treści. Czyli krótkie historie o wszystkim. Będą się tu pojawiać rozmaite opowiadania od romanse przez horrory do fantasy. Zapraszam serdecznie.
