Ten one shot powstał na życzenie mojej koleżanki, która nie wiedzieć czemu chciała być shippowana z naszą nauczycielka od wosu. Oczywiście Imiona I wygląd zostały zmienione.
Tego dnia zestresowana otworzyła drzwi klasy. Poprawiła pasek niechlujnie założonego na jedno ramię plecaka. Była to juz druga lekcja dzisiejszego dnia i Louise nie wiedziała jak udało jej się wytrzymać pierwszą. Czekała na wos prawie cały tydzień. Teraz, we wtorek była cała nabuzowana. Doskonale widziałam emocje szalejące na jej twarzy mimo, że miałam miejsce w ostatnim rzędzie. Ona oczywiście usiadła jak najbliżej biurka nauczycielki.
Znałam ją już wystarczająco dużo czasu, aby wiedzieć co się święci. Poza tym już mi wyznała swoje uczucia. Wiedziałam, że to co przeżywa jest niezwykle bolesne ale nie mogłam zrobić nic, żeby jej pomóc. Była zagubiona I chyba pierwszy raz widziałam, że nie ma pojęcia co robić. Zawsze była ogarnieta I umiała znaleźć wyjście z każdej sytuacji ale kiedy pojawiła się ona... moja przyjaciolka zmieniła się całkowicie.
Wszystko zaczęło się od tej feralnej choroby pana od wosu. Chociaż, może powinnam powiedzieć, że od momentu przekroczenia przez nową nauczycielkę progu. To prawda, pani Laura była niezwykłą ładną kobietą. W dodatku była od nas niewiele starsza. Na oko dałabym jej jakieś dwadzieścia dwa lata wiec pewnie była świeżo po studiach. I już wtedy patrząc na koleżankę czułam, że trafiła do złego liceum.
Pewnie teraz myślicie 'co z tego? Każdy czasem ma nauczyciela na zastępstwo.' I macie racje. Tylko nie każdy się w nim zakochuje. Na początek ja I Louise myślałyśmy, że to zauroczenie i zaraz jej przejdzie. Minął miesiąc, dwa, trzy a dziewczyna dalej patrzyła na panią jak w obrazek. Jak się to pisze brzmi dziwnie ale taka prawda.
W momencie kiedy na nią spojrzała była zupełnie pochłonięta wykładem w temacie konfliktów zbrojnych. Westchnęła cicho. Było mi jej zwyczajnie żal. Louise poprawiła swoje czarne, krótkie włosy i oparła brodę na rękach. Wtedy zauważyłam coś bardzo niecodziennego. W sensie, dziwniejszego niż widok mojej koleżanki zakochanej w nauczyciele. Pani Laura uśmiechnęła się do dziewczyny i wydawało mi się, że puściła jej oczko.
Może i nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie jeden mały szczegół. Kobieta ta nigdy wczesniej tego nie robiła. Byl to ten typ osoby, która mimo wesołego charakteru zawsze zachowuje kamienną twarz.
Wracając do lekcji, Louise była w siódmym niebie. Z resztą patrząc na jej radość mi tez zrobiło się miło. Nie aż tak jak jej, ale szczęście bliskiej Ci osoby od razu poprawia humor. Niestety jej uśmiech malał w raz z każdą minutą upływającej lekcji. Kiedy do dzwonka zostało juz tylko pięć minut, widziałam na jej twarzy zawiedzenie. Przez całą te sytuacje oceny z różnych przedmiotów, najpardziej z wiedzy o społeczeństwie, uległy znacznemu pogorszeniu.
- Dziś nie zadam wam pracy domowej, nauczcie się tylko do kartkówki za tydzień. Możecie już iść na przerwę - nauczycielka zaczęła zbierać swoje książki do czarnej torby. Po chwili dodała - A, prawie bym zapomniała, Louise zostań po lekcji.
I wtedy, nawet z drugiej strony sali dało się słyszeć jak dziewczyna wciągnęła powietrze. Spojrzała na mnie w tym samym czasie co ja na nią. Spróbowałam ja uspokoić posyłajac jej mój nadelikatniejszy uśmiech ale w jej oczach był tylko strach. I nie zniknął nawet wtedy. Mimo moich chęci nie mogłam zostać i wesprzeć jej naduchu. Kiedy ociagałam się z pakowanie książek do plecaka, pani Laura przeszyła mnie lodowatym spojrzeniem. Jako dobrą przyjaciółka postanowiłam usiąść pod drzwiami klasy i poczekać na rozwój sytuacji.
Wydawało mi się, że spędziłam tam nieskończoność. Zdążyłam pouczyć się do sprawdzianu z polskiego, który mieliśmy na następnej lekcji. Spojrzałam na zegarek i z przerażeniem odkryłam, że do dzwonka zostało tylko kilka minut. Już miałam zbierać swoje rzeczy i biec do klasy, kiedy drzwi otworzyły się i stanęła w nich uśmiechnięta od ucha do ucha dziewczyna. Pożegnała się z nauczycielką krótkim uściskiem i pociągnęła mnie za rękę w stronę schodów.
W naszej szkole było ich mnóstwo i na samym początku miałam problem ze znalezieniem tych odpowiednich. Louise nigdy się w nich nie myliła, więc i teraz bez problemu znalazła nasza klasę. Ledwo doszłyśmy na górę a już zobaczyliśmy Panią od polskiego, idącą w naszym kierunku. Moja przyjaciolka szybko od ciągnęła mnie na bok. Miała rozbiegany wzrok ale widziałam w jej oczach iskierki radości.
- Idę do domu pani Laury! - szepnęła podekscytowana.
*
Siedziałyśmy u mnie w domu. Lou przyszła, żebym zrobiła jej makijaż i fryzurę na jak to ona nazwała "randkę z przeznaczeniem". Miała że sobą wielka, materiałową torbę pełną ubrań każdego rodzaju. Po długich naradach wymyśliłam, żeby założyła spódnice, w których i tak bardzo często chodzi. Była w kolorze szarym, więc idealnie komponowała się z czarną koszulka z dekoltem w serek (nie bardzo duży, ale wystarczający), którą wsadziłyśmy w wysoki stan spódniczki. Dodatkowo pożyczyłam jej czarne tenisówki z wkładką. Ten strój wydał mi się niezbyt wzywając, ale mimo wszytsko ładnie wyglądał na dziewczynie. Makijaż zrobiłam bardzo delikatny, właściwie podkreślał tylko oczy. Włosy zostawiliśmy rozpuszczone, lekko zawijając je na lokówce.
Po wszystkich poprawkach Louise wstała i po raz pierwszy obejrzała się w pełnej okazałości. Zakryła ręką usta i przytuliła mnie mocno. Wiedziałam jak ważne było dla niej to spotkanie. Nie chciałam jej dołować I przypominać, że idzie tam tylko na korki.
YOU ARE READING
The Girl From My Class /one shot
Fanfiction'Wszytsko zaczęło się od tej feralnej choroby pana od wosu. Chociaż, może powinnam powiedzieć, że od momentu przekroczenia przez nową nauczycielkę progu. To prawda, pani Laura była niezwykłą ładną kobietą. W dodatku była od nas niewiele starsza. Na...
