Opowiadanie edytowane. Na podstawie poprzedniego prologu, ale musicie przeczytać!
W całym domu rozległo się wołanie mamy. Zeszłam szybko po schodach do kuchni. Moja rodzicielka trzymała w ręce list, który zaraz jak przyszłam przekazała mi. Chwyciłam go niepewnie, ale gdy zobaczyłam dokładniej kopertę szeroko się uśmiechnęłam, bo był to list z Hogwartu. Czekałam na niego bardzo długo, w sumie to od zawsze i dokładnie na tą właśnie chwilę, gdzie oficjalnie jestem przyjęta do tej cudownej szkoły. Do Hogwartu.
Wiedziałam, że się dostanę, ponieważ jestem czarownicą czystej krwi. Dziadkowie odkąd pamiętam próbowali wmówić mi, że szlamy trzeba tępić, a rodzice że nie wszyscy są tacy sami. Właśnie dlatego wyrosłam na dziewczynę, która tępi tych co zaleźli jej za skórę. Nieważne czy szlama, pół krwi czy czystej. Tak więc teraz stoję i czytam list.
- To co może jutro pójdziemy na Pokątną Gwiazdeczko? - pyta mama, choć wie że i tak się zgodzę.
- Razem z tatą? - proszę wręcz błagam ją o to.
- Oczywiście - moja radość się powiększyła, w końcu rzadko wychodzimy wszyscy razem.
- Louis! - witam się z wchodzącym do domu bratem - Jutro idziemy na Pokątną.
- Świetnie.
Cały dzień rozmawiałam z mamą i Lou(tak wiem nie pasuje do niego ten skrót) o Hogwarcie, a potem gdy wrócił tata, dołączył do nas.
~Następny Dzień~
Wstałam bardzo podekscytowana, bo dziś idziemy kupić rzeczy do Hogwartu.
Postanowiłam ubrać jasne jeansy i białą bluzkę z krótkim rękawem, do tego wzięłam czarną bluzę, i wyszłam z pokoju.
- Kto pierwszy na dole bierze o dwa naleśniki więcej? - pyta mnie Lou. No tak zapomniałam wspomnieć, że mamy pokój naprzeciwko siebie i często zakładamy się o to kto pierwszy będzie w kuchni. W gre wchodzi śniadanie np. jajecznica z bekonem (walka o dodatkowy bekon), zwykłe grzanki (dodatkowa grzanka) czy tak jak w tym przypadku naleśnik, ale dziś są naleśniki z jagodami!!
- Zgoda, ale ja będę pierwsza! - krzycze w biegu zanim się zorientował. Przeskakiwałam co dwa stopnie, by być szybciej. Co z tego, że chyba z 50 razy prawie spadłam, ważne że te dwa naleśniki będą moje.
- Wygrałam!!! - krzycze gdy znajduje się w wyznaczonym miejscu.
- Oszukiwałaś! - Jak zwykle nie potrafi się pogodzić z porażką.
- Co z tego ty też.
- Już spokojnie, siadajcie do stołu - odezwała się mama.
- Kiedy pójdziemy na Pokątną? - odzywa się Lou.
- Jak wróci tata. - mówi spokojnie - I ile razy ci mówiłam, że nie masz mówić z pełną buzią?
- Przepraszam.
- Wróciłem - w progu kuchni stanął tata - możemy już iść?
- Chyba tak - odpowiada mama, a my na potwierdzenie wstajemy od stołu i idziemy ubrać buty. Wybrałam czarne nike.
~Magia Czasu/Po Pokątnej~
Na Pokątnej nic ciekawego się nie działo oprócz wyboru zwierzątka. Mój brat na pierwszy rok dostał sowę, a ja królika, który ma na imie Theoś(ta teen wolf wszędzie xD).
Moja różdżka to: heban, odpowiednio giętka, 12,5 cala, pióro feniksa.
No, a żeby było śmiesznie to dopiero teraz się pakuje, bo nie miałam kiedy. Więc pakuje się teraz i nagle bum. Jestem cała mokra, bo ten debil wylał na mnie wiadro wody.
YOU ARE READING
Dreams come true //Hogwart /Wolno Pisane\
FanfictionNa początku opowiadanie jest średnie, ale potem już się rozkręca więc nie zrażajcie się początkiem. W opowiadaniu występują wulgaryzmy! CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ! Fragment opowiadania: - Dlaczego mi nie powiedziałaś? - zapytał oskarżyciels...
