Siedziały w swoim pokoju zajmując się czymkolwiek. Sarina, pierwsza siostra bliźniaczka, czarnowłosa z brązowymi końcówkami i niemal czarnymi oczami, starała się coś namalować. Jaszcze nie wiedziała, co to ma być. Krajobraz, portret, abstrakcja. Alisa, druga bliźniaczka, blondynka z białymi końcówkami i jasnobrązowymi oczami, starała się zrobić porządek w swojej szafie. Miała zdecydowanie za dużo ubrań.
-Jak tam ci idzie?- spytała rozbawiona Sarina, widząc jak jej siostra walczy z walającymi się dookoła ubraniami.
-Jak koń pod górkę.- odpowiedziała z rozbawieniem.
-Ok, wszystko jasne.
-Dziewczynki, obiad na stole!- usłyszały zza drzwi głos mamy.
-Już idziemy!- odkrzyknęły równocześnie, na co zaśmiały się. Oczy zmieniły delikatnie kolor na ciemny róż. Miały to od dzieciństwa, od nastroju zależała barwa, ale działo się tak tylko, kiedy ich uczucia były szczere.
1 czerwca, urodziny. Ten dzień zawsze wydawał się być wyjątkowy, inny niż reszta. Jednak dziewczynki czuły, że w tegoroczne urodziny wydarzy się coś niezwykłego, coś... magicznego. Nie wiedziały jeszcze, co się stanie, ale chciały tego.
Z takimi rozmyślaniami doszły do kuchni i zasiadły przy stole.
-Co dzisiaj jemy?- spytały równocześnie, takie zachowanie było u nich często spotykane.
-Wasze ulubione... spagetti.- odpowiedziała Kassandra, mama bliźniaczek.
-A kiedy przyjdzie tata?- odezwała się Alisa.
-Za chwilę powinien być- odparła z nutą tajemniczości w głosie.-Zacznę już nakładać.
Ledwie zaczęły jeść, kiedy zza drzwi dobiegł dźwięk dzwonka. Starsza kobieta wstała od stołu i podeszła do drzwi. Otworzyła je, ujrzała za nimi swojego męża, Rufusa. Była zadowolona, że go widzi, jednak zdziwiła się kiedy zauważyła iż nie przyszedł sam. Za Rufusem stał wysoki mężczyzna, miał długą siwą brodę i takie same włosy. Był ubrany w obszerne, długie szaro-niebieskie szaty. Wyglądał jakby miał ze 100 lat.
-Dzień dobry, pani Marshall.- odezwał się starszy z mężczyzn. Na jego twarzy widniał ciepły uśmiech.
Kassandra wymieniła z Rufusem porozumiewawcze spojrzenie i pełna ekscytacji, wiedząc, co za chwilę nastąpi, wpuściła mężczyzn do środka.
-Cześć, tato!!! - krzyknęły razem Alisa i Sarina.
-Mamy gościa.- rzekła Kassandra, kiedy wszyscy weszli do kuchni. Siostry, widząc starszego mężczyznę automatycznie wstały z krzeseł. Nie wiedziały, kto to jest, ale jak tylko na niego spojrzały poczuły wobec niego nieograniczony szacunek. Jakby stał przed nimi sam Merlin.
-Dzień dobry, panu.- odezwały się w końcu.
-Witam, panie Marshall.- przywitał się pogodną miną. - Nazywam się Albus Dumbledore i jestem dyrektorem Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. - przedstawił się, po czym kontynuował- Dzisiaj są wasze urodziny i mam dla was coś do przekazania.
Podał im dwie koperty. Bliźniaczki chwyciły je w obie dłonie. Otworzyły je i równocześnie zaczęły czytać:
Szanowna Pani Marshall
Mamy przyjemność Panią poinformować, że została Pani przyjęta do Szkoły Magii
i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Rozpoczęcie roku szkolnego odbędzie się
1 września, dołączamy również listę potrzebnych podręczników i niezbędnych
akcesoriów. Czekamy na potwierdzenie do 31 lipca.
Z wyrazami szacunku
Minerva McGonagall
Kiedy skończyły, nie mogły powstrzymać krzyku wydzierającego się dobrowolnie z gardeł. Przytuliły się di siebie i zaczęły podskakiwać w miejscu.
Od tego dnia wiedziały, że czekają je ciekawe lata nauki...
ESTÁS LEYENDO
Nic o nas nie wiecie
FanfictionBliźniaczki z niezwykłym poczuciem humoru, ambicjami i niebywałym talentem do pakowania się w kłopoty. On, nauczyciel eliksirów, opiekun Slytherinu, jeszcze nie wiedział co go czeka z siostrami Marshall Puchon, o szarych oczach, gracz Quidditch'a, p...
