1. Biuro turystyczne.

14 2 1
                                        

Dla takiego jednego niewartusa.
Tak, to dla Ciebie, Duża.
Wiedz, że Cię uwielbiam :*

Był piękny, ciepły, czerwcowy wieczór, gdy w drzwiach gabinetu dwóch nowojorskich policjantów zjawił się niespodziewanie ich przełożony.
- Alice, Oliver. - zaczął.

Młoda policjantka podniosła zmęczone oczy na swojego szefa, Boba Blake'a. Bardzo dobrze znała to spojrzenie - oznaczało, że dzieje się coś bardzo niedobrego. Bob nie przychodził do nich z byle głupotą. Wiedział, że są bardzo zajęci. Byli przecież niezastąpioną ,,ekipą do zadań specjalnych".

- Chwilę temu odnaleziono ciało, mężczyzna, około trzydzieści lat, biuro turystyczne, Manhattan. Więcej dowiecie się na miejscu. Ava z ekipą już jedzie.

Oliver wziął policyjną czapkę z biurka i skierował się ku drzwiom gabinetu.

Alice spojrzała smutno na szefa. Ostatnie dwa miesiące sprawiły, że stał się wrakiem człowieka. Strasznie wychudł, pogłębiły się mu zmarszczki oraz przybyło mu siwych włosów. A to wszystko przez Wampira, postrach mieszkańców Nowego Jorku.

Tajemnicza postać nie bez powodu została nazwana ,,Wampirem''. Od początku grudnia zaczęła się lawina niewytłumaczalnych morderstw. Raz w tygodniu ginęła jedna osoba. Morderca najpierw porażał ofiarę paralizatorem, żeby następnie ją powiesić i upuścić część krwi. To ostatnie zachowanie wydaje się bardzo dziwne, zważając na to, że Wampir używał jej prawdopodobnie tylko do napisania na ścianie wciąż tego samego napisu: TO WSZYSTKO WASZA WINA.

Komenda policji była bezsilna. Codziennie dostawała tysiące telefonów bardziej lub mniej związanych ze sprawą morderstwa. Najczęściej były to skargi na sąsiadów, którzy nie sprzątali po swoim psie lub równie błahe sprawy. Bob musiał interweniować, prosząc lokalną telewizję, by przekazała mieszkańcom komunikat, że ,,uprasza się o zaprzestanie zajmowania linii telefonicznej w sprawach nieistotnych''.

Nie dało to nic. Jak zwykle.

Wampir nie pozostawiał po sobie żadnych śladów. Nawet napis na ścianie zawsze był napisany w taki sposób, że nie można było określić autora napisu. Alice przyznała, że morderca był perfekcyjny w tym, co robił.

Policjantka miała już wychodzić, gdy usłyszała głos szefa.

- Ktoś musi powiedzieć rodzinie.

Dziewczyna westchnęła. Wolała milion razy bardziej przeszukiwać ścieki w poszukiwaniu ciała (a w swoim dwudziestopięcioletnim życiu miała już taką okazję) niż mówić najbliższym ofiary, że ich mąż, ojciec, syn czy brat nie żyje.

Na szczęście miała swojego partnera, Olivera. Ponad czterdzieści lat doświadczenia w zawodzie policjanta sprawiło, że mężczyzna miał odpowiednie podejście do rodziny zmarłego. Alice próbowała nauczyć się od niego jak najwięcej. Czas emerytury Olivera zbliżał się nieuchronnie, dlatego dziewczyna czerpała garściami z jego wiedzy. Przyda jej się, gdy zabraknie jej niezastąpionego partnera.

Policjantka wyszła z budynku i udała się do radiowozu, w którym czekał już Oliver.

- Nienawidzę, gdy coś się dzieję akurat wtedy, gdy kończy się moja zmiana. - mruknęła. - Cały dzień siedziałam i pisałam zaległe raporty. Nie mogło się zacząć właśnie wtedy? Tylko jak zwykle, po osiemnastej?

Oliver pokręcił głową z uśmiechem.

- Jeszcze zdążysz się dziecko przyzwyczaić. Jeszcze zdążysz...

***

Na miejscu byli w już w pój godziny, co jest całkiem niezłym wynikiem jak na Nowy Jork.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Jun 28, 2018 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Morderca z Nowego YorkuStories to obsess over. Discover now