Rozdział 1

13.8K 671 1.1K
                                        

- To widzimy się po kolacji? - Ron musiał się upewnić.

- Tak - Harry potwierdził - odwiedzę jeszcze Hagrida, bo dawno nie byłem w jego domku - chłopak się wyszczerzył.

- No chodź już! - ponagliła Rona Hermiona - chyba, że nie zależy ci na dobrej ocenie z historii magii.

- Kobieto! Mamy całe popołudnie, żeby się uczyć! Nie męcz mnie tak - prychnął - dobra, już idę - powiedział pod wpływem spojrzenia Hermiony.

Harry'ego nie interesowały kłótnie tej dwójki i już zamierzał sie oddalić, gdyby nie Malfoy.

- Wieprzlej, nie absorbuj się tak, chyba że chcesz być rudy także na twarzy - zaśmiał się perfidnie.

- Zamknij się Malfoy - Harry stanął w obronie przyjaciela - tylko ciebie tutaj brakowało.

Blondyn odpowiedział mu złośliwym uśmieszkiem i nic więcej nie mówiąc odwrócił się i odszedł w kierunku szkoły.

Trójka przyjaciół odprowadziła go gromiącymi spojrzeniami.

*

Harry właśnie wracał do szkoły. Miło rozmawiało mu się z Hagridem, ale musiał pójść na kolację. Hermiona chyba by oszalała, gdyby nic nie zjadł. Chłopak uśmiechnął się do siebie. Warto mieć przyjaciół, którym na tobie zależy, nawet jeśli czasami potrafią być nieznośni.

Przemyślania przerwał mu cichy szloch, dobiegający z lasu. Oczywiście od razu postanowił sprawdzić jego źródło. Skierował się w tamtą stronę i zaniemówił. Pod jednym z drzew kucał nie kto inny jak Malfoy i płakał.

Całe oczy miał opuchnięte i czerwone, a po policzkach spływały mu łzy. Jego zazwyczaj śniada cera teraz była zaróżowiona. Chłopak ewidentnie próbował ochłonąć i przestać. Prawie mu się to udawało, gdyby nie cichutki szloch wydobywający mu się z ust.

Harry nie wiedział jak zachować się w tej sytuacji. Odejść jak gdyby nigdy nic? Podejść i zapytać co się stało? Jeśli na miejscu Ślizgona byłaby jakakolwiek inna osoba, nie miałby wątpliwości. Jednak to był Malfoy. Chłopak ostatecznie postanowił się wycofać.

Jak na złość gałązka pod jego stopami musiała się złamać. Wybraniec szybko doskoczył do najbliższego drzewa i się za nim schował. Serce biło mu niemiłosiernie szybko.

Draco nagle zamarł. Odwrócił się ale nikogo nie zobaczył. Zmrużył oczy.

- Wyłaź! - rozkazał chłodno, ale nikogo nie zobaczył. Musiał się przesłyszeć, ale mimo wszystko, jeżeli ktoś go widział...

Wstał i otrzepał pelerynę. Najwyższy czas się zbierać. Kolacja pewnie już się zaczeła. Poprawił włosy i zrobił parę głębokich wdechów, po czym poczłapał w stronę szkoły.

Harry jeszcze dłuższy czas nie wychodził z ukrycia. Pierwszy raz widział płaczącego Malfoy'a. Nie przypuszczał nawet, że on może płakać i zastanawiał się co go do tego doprowadziło. W ciągu tej krótkiej chwili diametralnie zmienił swoje zdanie o Ślizgonie. Pogrążony w rozmyślaniach nie zwrócił uwagi, że do szkoły wszedł dopiero, gdy uczniowie kończyli jeść kolację.

*

Draco wszedł do Wielkiej Sali i zajął swoje miejsce, jednak nie zamierzał nic jeść. Obiegł wzrokiem salę. Nauczyciele na swoich miejscach. Uczniowie chyba też...

- Przestań - krzyknął Ron do Hermiony

Oczywiście przemyślenia Draco musiał przerwać Wieprzlej razem z tą durną szlamą. Skierował siejące gromy spojrzenie na ich dwójkę. W jednej chwili oprzytomniał. Gdzie jest Potter?! Nie, to nie mogło się wydarzyć. Nie on. W Ślizgonie narastał gniew.

Oderwał się od stołu i ze złością podążył ku drzwiom.

- Draco! Co sie dzieje? Nic nie zjadłeś... - Pansy milknie widząc nienawistne spojrzenie skierowane w jej stronę.

- Nie jestem głodny - oznajmia chłopak wychodząc z sali.

Przystanął. Gdzie teraz powinien iść? A może Potter po prostu nie przyszedł na kolację, bo nie był głodny? A może źle się czuł? Pocieszał się Draco. Postanowił udać się do sypialni Gryfonów i odwrócił się w tamtą stronę.

W tym samym momencie Harry wszedł do szkoły, na co Draco gwałtownie się odwrócił. Podszedł do Pottera i przygwoździł go do ściany.

- Nikomu. Nie mów. O. Tym. Co. Widziałeś. - ostrzega - Bo... - zabrakło mu słów - bo pożałujesz!

- Ale ja... - usprawiedliwia się Harry. Nie może się skupić. Ich twarze są tak blisko...

- Nic nie mów - ucisza go Draco - zapomnijmy o tym a nikomu nic się nie stanie - Wybraniec dostrzega, a może mu się wydaje?, cień smutku na twarzy chłopaka.

- Harry! - wykrzykuje Hermiona biegnąc w jego stronę.

- Zostaw go! - warczy Ron.

Na twarzy Ślizgona pojawia się chłodny złośliwy uśmieszek.

- Pomoc nadeszła, Potter - oznajmia wyniośle i odchodzi.

- Czego on chciał? - przyjaciele natychmiast zasypują Harry'ego pytaniami, lecz ten tylko patrzy za Malfoy'em - Harry? Harry! - krzyczy Hermiona.

- Eee, nic - odzywa się zamyślony Harry - jak zwykle tylko chciał się ponabijać. Chodźmy już, jestem zmęczony - dodaje.





Lepsza Strona Draco DRARRYWhere stories live. Discover now