Rozdział 1

4 1 0
                                        


14 września 2018 r.

Wstałam o 6.30, jak zwykle, żeby nie spóźnić się do szkoły. Zaczęłam się przebierać. Nagle mój brat otworzył drzwi od mojego pokoju i spytał się czy dzwoniła Courtney (jedna z moich ładnych koleżanek). Odpowiedziałam, że nie i zatrzasnęłam drzwi. Umyłam zęby i zeszłam na dół. Mama mnie przywitała i dała mi dwie kanapki z masłem orzechowym. Spakowałam kanapki do plecaka i wybiegłam z domu krzycząc papa. Szkołę miałam zaraz za domem, ale zawsze wolałam być wcześniej. Doszłam do szkoły 10 minut przed pierwszą lekcją. Ma spokojnie schowała wszystkie rzeczy do mojej szafki i usiadłam na ławce. W końcu zadzwonił dzwonek na lekcję. Wzięłam mój plecak i ruszyłam do sali. Nagle przez okno zobaczyłam Panią kucharkę stojąca na dworze w zimnym deszczu taszczącą wielki worki mąki. Jeszcze nigdy nie spóźniłam się na żadną lekcję, ale to był wyjątkowy wypadek. Zostawiłam mój plecak przed salą i wybiegłam na dwór. Przywitałam się z kucharką i wzięłam od niej dwa worki. Razem zaniosłyśmy je do kuchni. Pani kucharka bardzo mi podziękowała i powiedziałam że mam szybko biec na lekcje. Bez zawahania zaczęłam biec. Weszłam do klasy. Minęło już pół lekcji. Pani patrzyła się na mnie dziwnym wzrokiem, tak jak i cała klasa. Odwróciłam się i zajrzałam w lustro. Byłam cała mokra. Pani kazała mi usiądź do ławki. Powiedziała też, że później sobie pogadamy. Usiadłam w ławce. Nagle zadzwonił dzwonek, ale to nie był dzwonek na przerwę, tylko dzwonek oznajmiający pożar. Włączył się system przeciwko pożarowy. Nasza Pani szybko wybiegła z klasy. My również wzięliśmy nogi za pas. Po chwili cała szkoła stała już na zewnątrz, patrząc jak strażacy gaszą pożar w sali sportowej.
- Czy nic się nikomu nie stało? - Zmartwiony Pan dyrektor zaczął podchodzić do każdego z nas. Cała akcja trwała ponad dwie godziny. Rodzice zaczęli podjeżdżać po swoje dzieci. Ja miałam wrócić sama do domu, więc zostałam trochę dłużej. Pan dyrektor poprosił mnie na bok. Spytał się czy pomogę mu odnaleźć sprawcę pożaru. Odpowiedziałam, że tak. Weszliśmy do szkoły. Razem z innymi nauczycielami staraliśmy się pozbierać wszystkie przypalone i podeptane przez uczniów dokumenty, które leżały na podłodze. Wzięłam jeden do ręki. Przeczytałam go.

18. 05. 2014 r. Warszawa
Nie wiem jak można było dopuścić do tego, aby Wasz robot XC42 wyrwał się z pod kontroli. Teraz może robić co zechce, bić albo chronić. Co jeśli zmieni swoją materię i stanie się człowiekiem!? Wtedy to ja będę za to odpowiadać i to ja będę skończony! Macie go szukać w każdym domu dziecka i w każdej zastępczej rodzinie, jeśli go nie znajdziecie do jutra, to wywiązuje się z umowy! Mark J.

Pan dyrektor to zauważył i szybko wyrwał mi go z ręki. Powiedział, że to sprawy szkolne i, że nie powinnam tego czytać bez jego pozwolenia, po czym poszedł dalej. Po kilku dobrych godzinach zbierania szkolnych dokumentów wreszcie wróciłam do domu. Byłam strasznie zmęczona. Od razu położyłam się w łóżku i myślałam o tym robocie. Zaczęłam się trochę bać, bo co jeśli to prawda, co jeśli ktoś z moich znajomych to robot? A co jeśli ja to robot?

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Na początek trochę krótszy
rozdział, ale spokojnie dopiero
się rozkręcamy! 😉
Pozdrawiam Natie ❤️

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Jun 03, 2018 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Susie Wingston // Bad Girl Stories to obsess over. Discover now