| Aria |
- Aquamenti!
Z białej, wykonanej z drewna topoli i pióra pegaza różdżki, wydobył się strumień krystalicznej wody. Wzbijał się coraz to wyżej i wyżej, łapczywie pokonując ziemskie prawo grawitacji, aż dotarł do samego sufitu. Gdy struga nastawiła się do zmiany kierunku, echem rozległo się kolejne zaklęcie.
- Glacius!
Nagle ciecz przemieniła się w lód, który krucho rozpadł się na szereg mniejszych kawałków, w momencie uderzenia o powierzchnię panelowej posadzki. Dumna z siebie spojrzałam na uśmiechniętego profesora Flitwicka.
- Bardzo dobrze, Ario – zwrócił się do mnie, wymachując swoją różdżką gestykulacyjnie, potem zaś przemówił do reszty uczniów. – Technika waszej koleżanki jest bezbłędna. Jeśli macie jakieś wątpliwości, zapytajcie ją o pomoc. Na następnej lekcji poćwiczymy Insendio. Koniec zajęć.
Gwara nastolatków zwinęła pędem swoje rzeczy i opuściła salę. Zanim ja wyszłam z klasy, ponownie zostałam zagadana przez pana Filius'a.
- Panno Reeve... - Odwróciłam się z pytającym spojrzeniem w stronę jego zasypanej księgami ławy. - Chciałem tylko zaproponować zajęcia dodatkowe z zaklęć i uroków.
- Dziękuję panu za propozycję. Chętnie bym skorzystała, ale niestety kolidują z lekcjami u pana Snape'a.
- Hmm. – Złapał się za podbródek i pogrążył w myślach. Szybko jednak wpadł na pewien pomysł. – W takim razie co powiesz na zajęcia indywidualne?
- Naprawdę? – Ze zdziwienia rozszerzyłam ślepia. – Nie musi się pan dla mnie tak poświęcać.
- Masz w sobie potencjał. A potencjał trzeba dobrze wykorzystać – wyjaśnił po tym jak zeskoczył z ławki na ziemię. Musiałam schylić głowę, żeby podtrzymać kontakt wzrokowy. – Przychodź do mnie rano, przed wszystkimi zajęciami.
- Dziękuję – wydukałam i z lekkim uśmiechem skierowałam się do wyjścia. – Do widzenia!
~*~
Na przerwie obiadowej zasiadłam na dziedzińcu transmutacyjnym. Usadowiłam się na wybrukowanej podmurówce, rozłożonej wokół sfery armilarnej. Przyrząd astronomiczny idealnie komponował się na tle archaicznych perystaz. Choć pozostawały wiekowe, to dzielnie opierały się wpływom natury, będąc przez długi czas częścią całego zamku.
Na zewnątrz przebywało niewiele osób. Tak jak ja wykorzystywały uroki ciepłego popołudnia, napawając się padającymi zza kłębiastych chmur promieniami słonecznymi. Głośny szum liści zagłuszał ćwierkające ptaki i poniekąd śmiechy niektórych uczniów.
Swoją uwagę przeniosłam na książkę równie przestarzałą co szkolne mury Hogwartu. Podręcznik o runach okazał się być bardziej ciekawszy od przyglądania się innym raz co raz bez jakiegokolwiek sensu.
- Kujonka. – Doszedł do mnie nagle męski, zachrypnięty głos. Nie musiałam podnosić wzroku, żeby dowiedzieć się do kogo należał.
- Zack, przestań się skradać – wymamrotałam. Po moich słowach chłopak zajął miejsce tuż obok mnie.
- Jak możesz w wolnej chwili czytać takie... - Przybliżył się do trzymanej przeze mnie księgi i zmrużył oczy. -... bzdety. Nie rozumiem cię.
- Jutro mam test. Muszę na nim dobrze wypaść.
- Nie musisz. Masz chyba najlepsze oceny w szkole.
- Ups. Wychodzi na to, że jestem ambitna – wydukałam, przybierając po części sarkastyczny ton. – Poza tym nie mam najlepszych ocen w szkole.
YOU ARE READING
| never ever |
FantasyDwie dziewczyny starają się wieść na pozór spokojne życia nastoletnich czarownic. Do czasu, gdy nie przyjdzie im stawić czoła mrocznym tajemnicom o własnym pochodzeniu. Fanfiction na podstawie książki J. K. Rowing pt. "Harry Potter". Blogger: never...
