Rozdział 1

67 6 7
                                        

Dong Youngbae westchnął z rezygnacją, gdy nie mógł już wyciągnąć z kolorowego, plastikowego opakowania kolejnego ciastka. Miał buszować po Internecie o trzeciej w nocy bez żadnych słodyczy? Tak się nie dało, a nic nie miał w zanadrzu i w zapasie! Może wyciągnie to piwo, które ostatnio przemycił do dormu poza spojrzeniem prawie (bo jego kryjówki na alkohol nie znał, chyba) wszechwidzącego i wiedzącego lidera?

Puste pudełeczko zamierzał na chwilę obecną rzucić pod łóżko, PLANOWAŁ sprzątnąć je rankiem (ranek w słowniku Dong Youngbae — trzecia po południu w wolne dni), ale jak już się do tego przymierzał, ktoś mu przerwał. Była to chyba najgorsza z możliwych osób.

— Jeśli nie wyrzucisz tego do śmietnika, przysięgam, wstanę i cię rozszarpię.

Zerknął na Jiyonga leżącego na drugim łóżku, przy ścianie. Był przekonany, że spał.

Niechętnie podniósł się i doczołgał do śmietnika stojącego w kącie pomieszczenia, a gdy już to zrobił, usłyszał pukanie. Naprawdę? Czy aby zegary nie wskazywały pierwszej w nocy? Kto to mógł być? Widocznie nikt tego nie wiedział, a i reszta chłopaków już dawno spała albo w ogóle się tym nie zainteresowała.

— Idź sprawdź kto to.
I nie otwieraj.
Tylko sprawdź.

A może on spał, tylko z przyzwyczajenia wydawał rozkazy nawet przez sen?

Spojrzał się na niego z zaciekawieniem, ale niestety, oczy miał otwarte. I patrzył się na niego z tym sukowatym błyskiem. Pokój z liderem nie był, jak dotąd, jego najlepszą decyzją. Chociaż nie miał tak naprawdę wyboru...

W końcu sprawdził kto się do nich dobijał o takiej porze, ale nikogo nie zobaczył.
Ktoś robił sobie żarty, czy mieli zbiorowe zwidy?

Już miał iść, jednak ktoś zapukał kolejny raz. I kolejny raz nikogo nie widział.

Zmarszczył brwi, decydując się na otworzenie. Ale spojrzał się przed
siebie i nadal nie było.

Jak to możliwe, czyżby wariował?

Ale zaraz poczuł jak coś szarpie nogawkę od jego dresów i nagle pisnął niemęsko, gwałtownie się odsuwając i to tak, że poobijał tyłek o drewniane panele.

I zorientował się kto pukał.
I naprawdę tego nie pojmował.

Mała, naprawdę mała, miniaturowa istotka.

Z czarnymi, okrągłymi uszami na czubku głowy, które tak bardzo przypominały pandę. Wielkimi, ciemnymi, błyszczącymi oczami wpatrywała się w Youngbae i lekko się uśmiechała, ale to tak niemożliwe rozczulająco.

— Jestem głodny. Masz może zbędną watę cukrową?


Kamu telah mencapai bab terakhir yang dipublikasikan.

⏰ Terakhir diperbarui: May 04, 2018 ⏰

Tambahkan cerita ini ke Perpustakaan untuk mendapatkan notifikasi saat ada bab baru!

Bubbles and... little, little boy | BIGBANGCerita yang bikin terobses. Temukan sekarang