Dong Youngbae westchnął z rezygnacją, gdy nie mógł już wyciągnąć z kolorowego, plastikowego opakowania kolejnego ciastka. Miał buszować po Internecie o trzeciej w nocy bez żadnych słodyczy? Tak się nie dało, a nic nie miał w zanadrzu i w zapasie! Może wyciągnie to piwo, które ostatnio przemycił do dormu poza spojrzeniem prawie (bo jego kryjówki na alkohol nie znał, chyba) wszechwidzącego i wiedzącego lidera?
Puste pudełeczko zamierzał na chwilę obecną rzucić pod łóżko, PLANOWAŁ sprzątnąć je rankiem (ranek w słowniku Dong Youngbae — trzecia po południu w wolne dni), ale jak już się do tego przymierzał, ktoś mu przerwał. Była to chyba najgorsza z możliwych osób.
— Jeśli nie wyrzucisz tego do śmietnika, przysięgam, wstanę i cię rozszarpię.
Zerknął na Jiyonga leżącego na drugim łóżku, przy ścianie. Był przekonany, że spał.
Niechętnie podniósł się i doczołgał do śmietnika stojącego w kącie pomieszczenia, a gdy już to zrobił, usłyszał pukanie. Naprawdę? Czy aby zegary nie wskazywały pierwszej w nocy? Kto to mógł być? Widocznie nikt tego nie wiedział, a i reszta chłopaków już dawno spała albo w ogóle się tym nie zainteresowała.
— Idź sprawdź kto to.
I nie otwieraj.
Tylko sprawdź.
A może on spał, tylko z przyzwyczajenia wydawał rozkazy nawet przez sen?
Spojrzał się na niego z zaciekawieniem, ale niestety, oczy miał otwarte. I patrzył się na niego z tym sukowatym błyskiem. Pokój z liderem nie był, jak dotąd, jego najlepszą decyzją. Chociaż nie miał tak naprawdę wyboru...
W końcu sprawdził kto się do nich dobijał o takiej porze, ale nikogo nie zobaczył.
Ktoś robił sobie żarty, czy mieli zbiorowe zwidy?
Już miał iść, jednak ktoś zapukał kolejny raz. I kolejny raz nikogo nie widział.
Zmarszczył brwi, decydując się na otworzenie. Ale spojrzał się przed
siebie i nadal nie było.
Jak to możliwe, czyżby wariował?
Ale zaraz poczuł jak coś szarpie nogawkę od jego dresów i nagle pisnął niemęsko, gwałtownie się odsuwając i to tak, że poobijał tyłek o drewniane panele.
I zorientował się kto pukał.
I naprawdę tego nie pojmował.
Mała, naprawdę mała, miniaturowa istotka.
Z czarnymi, okrągłymi uszami na czubku głowy, które tak bardzo przypominały pandę. Wielkimi, ciemnymi, błyszczącymi oczami wpatrywała się w Youngbae i lekko się uśmiechała, ale to tak niemożliwe rozczulająco.
— Jestem głodny. Masz może zbędną watę cukrową?
KAMU SEDANG MEMBACA
Bubbles and... little, little boy | BIGBANG
Fiksi PenggemarGdzie BIGBANG jest we czwórkę, a pewnej nocy odwiedza ich małe, urocze stworzonko, które wściekło się na watę cukrową i polubiło tulić się do nóg marudnego lidera...
