Zostań ze mną [1]

618 37 15
                                        

Wszystko zaczęło się w 7 klasie. Postanowiłam znaleźć sobie obiekt zainteresowania. Jednakże nie było to takie łatwe, bo w mojej klasie była dziewczyna, która niczym lwica broniła chłopców i nie dopuszczała do nich żadnej ładnej dziewczyny. A że mi się trafiło być jej największą rywalką, to nie miałam nawet pomysłu. ,,Zakochasz się i znowu będziesz miała złamane serce. No i po co ci to?". Przez dwa dni obozu starałam się o tym nie myśleć. Normalnie gadałam i wariowałam z dziewczynami, oczywiście szerokim łukiem omijając niunię. Szybko sobie jednak poradziłam. Tak jak zawsze zeszłam po schodach do miejsca zbiórki, na kanapy. Był tylko mój jeden kolega z klasy, nikt więcej. Nie odzywając się usiadłam obok niego. Zeszli się wszyscy chłopcy z pokojów. Moją uwagę przyciągnął Michał, który nigdy wcześniej mnie nie interesował. Pomyślałam, że to może on jest dobrym materiałem na taki typowy obiekt westchnień. Dziewczyny go raczej nie interesują, a czemu? On sam nie wie, może to przez jego zmienny charakter. Nigdy wcześniej jakoś o nim tak nie myślałam. Usiadł obok mnie na kanapie. Siedział tak przez chwilę, dopóki nie pojawiło się więcej osób. Położył się, a nogi miał zgięte. Czoło miał zmarszczone, zresztą tak jak zawsze. Popatrzył na mnie kątem oka.

- Jak chcesz, to możesz się oprzeć

- Ok. - odpowiedziałam opierając mu się o jego nogi. Leżeliśmy tak może jakieś kilkanaście minut, do samego przyjścia nauczycielki. Słysząc jej kroki od razu się wyprostowałam. Nie chciałam mieć niepotrzebnych problemów. Była szybka zbiórka i ruszyliśmy na kolację. Zerkał na mnie co jakiś czas, a do rozmów i śmiania się nie był zbyt chętny. Od czasu do czasu coś burknął do kolegi. Po kolacji miały się odbyć lekcje, a raczej taka mini godzina wychowawcza, gdzie omawialiśmy sprawy dotyczące obozu i zachowania. Siedział za mną. Do nikogo nie odzywał się słowem, ani nie zwracał na nic uwagi. Wracając do pokoju szedł prosto przed siebie. Najwyraźniej coś go musiało gnębić. Nie może się nikomu wygadać, bo przeważnie kończy się to jego wściekłością i niemiłą rozmową, dlatego wolałam nie wnikać, wręcz próbowałam go nie denerwować zbędnymi gadkami. Nauczycielki ogłosiły czas wolny, można było chodzić po pokojach, więc wszyscy skorzystali i zebrali się u ,,niuni'' w pokoju. On siedział na podłodze, oparty o ścianę. Usiadłam na skos od niego, jedyne co nas łączyło to możliwość dotknięcia się stopą. Wdałaś się w rozmowę, za to on grał na telefonie.

- Szlag.

- Co jest? - zapytałam zdumiona jego nagłą reakcją.

- Mój internet jest do bani. Jak zwykle nic nie wychodzi. Masz może dobry internet?

- Mam. Już ci udostępniam - oddałam mu telefon, ale postanowiłam go trochę rozruszać - Ale dam ci pod jednym warunkiem.

- Jakim?! Zrobię wszystko.

- Ha, to w takim razie mi go daj! - radośnie powiedziałam, a że siedziałam na łóżku, to najwygodniej było mi się położyć trzymając w ręku jego włączony telefon. Takiej reakcji z jego strony się nie spodziewałam. Wstał jakby go coś poraziło i rzucił się na mnie nawet nie próbując mi wyrwać telefonu. Trzymał mnie za nadgarstki, prawie się na mnie położył. Nie był zły, w ogóle nic z tych rzeczy. Bardziej się wystraszył, może trochę zdziwił. Sam nie wiedział jakim cudem znalazł się na mnie, wyglądało to jak początek sceny z filmiku dla dorosłych. Cała klasa, niczym przedszkolaki wydała z siebie charakterystyczne ,,uuuuu''. Michał zrobił się czerwony jak burak. Puścił mnie, wziął telefon i znowu usiadł opierając się o ścianę. Ja też wróciłam na podłogę, tym razem pewna, że trochę mu przeszło, położyłam swoją nogę na jego. Siedzieliśmy tak do przyjścia pani, która była bardzo zdziwiona widokiem 21 osób w jednym pokoju. Następnego dnia znowu zeszłam na miejsce zbiórki, do której co prawda było jeszcze pół godziny. Siedziało tam dwóch kolegów z mojej klasy. Michał przyszedł po dziesięciu minutach. Położył się, mając głowę przy moich kolanach, na twardym oparciu. Zrobiło mi się go szkoda, więc zwinęłam swoją bluzę i podłożyłam mu pod głowę. Podziękował, jednakże leżał na mojej bluzie i trochę na moich kolanach. Patrzył się w sufit. No ale nadszedł czas zbiórki, wyjątkowo szybko. Następnego dnia wszystko się popieprzyło. Znaczy między nami niby nie, ale ta sprawa trochę zmieniła nasze relacje. Wszystko zaczęło się od tego, gdy leżałam na kanapie i przyszedł jego najlepszy kolega. Nie wiem, czy korzystał z okazji, że nie ma Michała. Usiadł blisko mnie i wziął moje nogi na swoje kolana. W sumie było mi wygodnie, więc tak leżałam, ale przyszedł kolejny chłopak z ich pokoju i rzucił tekstem ,,no, widzę, że działasz, powodzenia''. Popatrzyłam na niego z miną typu ,,aha?'', od razu zdjęłam nogi z kolan i wróciłam do swojego pokoju. Siedziałam tam pięć minut. Już wiedziałam, co się święci, ale nie chciałam dopuszczać do siebie tej myśli. Wróciłam na miejsce zbiórki, gdzie była już prawie cała klasa. Obok Michała było puste miejsce, on tylko delikatnie się odsunął patrząc w podłogę. Usiadłam obok niego i czekałam na polecenia wychowawczyni. Po kolacji był czas wolny. Kilka osób z klasy postanowiło zagrać w butelkę, a ja licząc na jakieś ciekawe wyzwanie dosiadłam się do nich. W pokoju chłopców Michał był sam. Wyszedł z niego, a zobaczywszy nas grających w butelkę postanowił zagrać z nami. Usiadł koło mnie. Niestety, żadne wyzwanie nam się nie trafiło. Ciągle myślałam o jego koledze, który rzekomo coś do mnie czuł, ale wolałam to sprawdzić. Po grze chciałam wrócić do swojego pokoju, ale zatrzymał mnie Michał.

Zostań ze mnąStories to obsess over. Discover now