#1

172 11 0
                                        

- Hey, cześć jestem Ana - przywitała się dziewczyna z wielkim uśmiechem

Niewiele się różniła ode mnie. Tego samego wzrostu ten sam kolor oczu tylko włosy miała blond. Nawet detale twarzy jak nos czy kształt ust lub twarzy nie wiele się różnił od moich. Miała tylko inaczej ułożone kości policzkowe co powodowało trochę bardziej inną twarz od mojej, była wyszczuplona. Chyba za bardzo. Jej ciało było chude. Nie szczupłe. Chude. Zwiewną sukienka, która na niej wisiała, odsłaniała jej kości pokryte skórą. W przeciwieństwie do mnie na niej można było policzyć wszystkie kości, u mnie nawet kości nadgarstka nie było widać. Nie byłam szczupłą, a tym bardziej chudą dziewczyną.

- Mia - niepewnie odwzajemniłam jej uśmiech - Kim jesteś?

- Jestem tu po to, by cię uratować. - uśmiechnełą się niewinnie bawiąc się rąbkiem sukienki

Wyglądała jak mała beztroska dziewczynka.

Jej zdanie zdziwiło mnie bardzo, ale nie skomentowałam tego. Nie wiedziałam jak.

- Mogę zadać ci jedno pytanie - dziwnie szybko pokiwała głową przytakując - skąd się tu wzięłaś

Stałam przed lustrem w samej bieliźnie, oglądając swoje ciało z każdej strony. Z moich ust wypadło krótkie, a znaczące "muszę schudnąć" zamykając przy tym oczy. Gdy tylko otworzyłam oczy zobaczyłam kogoś w odbiciu w lustrze, zobaczyłam ją. Stała kilka centymetrów za mną z niewinnym uśmieszkiem jednak jej oczy były dziwne. Szybko odskoczyłam, na bok, od lustra, chwytając szlafrok z krzesła. Założyłam go na siebie szczelnie się zakrywając. Odwróciłam się w jej kierunku, a ona tak po prostu się przedstawiła.

- Bardzo mądrze - kontynuowała - Sama mnie tu wezwałaś.

Ja? Wezwałam? Jak? To wszystko jest dziwne.

- Powiedziałaś, że chcesz schudnąć. - opowiedziała, jakby czytała mi w myślach - Pomogę ci w tym. Będziemy razem współpracować - i znów ten niewinny, słodki uśmiech - i nie zostawimy żadnych śladów. Ostatecznie będziemy mieć skrzydła

Dlaczego mówi takie dziwne zdania? Nic nie rozumiem. "Będziemy mieć skrzydła", to zdanie jest ekscytująca. Chce mieć skrzydła jak te aniołki z książek i filmów, albo skrzydła wróżek z bajek.

- Chce cię objąć. - bez żadnych ostrzeżeń przytuliła mnie do swojego ciała dość mocno

Nie czułam prawie wcale jej ciała tylko siłę z jaką to robiła. To było trochę bolesne. Nie powiedziałam nic, nie chciałam jej urazić.

- Pomogę ci się kontrolować - jej dziecinny głosik dotarł do moich uszu

Odsunęła się ode mnie podchodząc do okna.

- Będę boleć niczym piekło, połknę twoja słodką duszę - nuciła cichym, prawie niesłyszalnym głosem

Nie skomentowałam tego. Nie będę brać sobie do serca dziwnych słów małej dziewczynki, która nie może mieć więcej niż 11 lat.

Odwróciła się w moją stronę. I znów ten dziwnych uśmiech. Spojrzała na mnie tym dziwnym wzrokiem. Szepnęła niemal niesłyszalnie.

- To będzie przybite to twojej szczęki - pociągnęła za swoją skórę - Widać to w lustrze.

I wyszła. Znikła za drzwiami mojego pokoju tak po prostu.

==+==

Dziwne były słowa mojej mamy, która powiedziała, że nikogo nie wpuszczała do domu, ani nikt nie wychodził przez drzwi. Usłyszała by, podczas pojawienie się dziewczynki, przebywała z tatą w salonie, a gdy wychodziła była w kuchni, a tata na podjeździe przy samochodzie z sąsiadem. Żadne z nich nie widziało nikogo.

MiaTempat cerita menjadi hidup. Temukan sekarang