Mysli o ucieczce

32 1 2
                                        

Nazywam się Anastazja Lee mam szesnaście lat. Nie mam za dużo znajomych (czytaj: w ogóle ich nie mam). Chodzę do dużej szkoły w Nowym Jorku.

Pewnego dnia pomyślałam, co by było gdybym uciekła z domu-mieszkałam w rodzinie zastępczej, lecz o tym później-
„Tyle, że gdzie bym się podziała"- nagle do pokoju wchodzi mój ojczym.
- Idź spać!
- Przecież jest wcześnie
- Nie interesuje mnie to młoda spać!
- Agrr -zamruczałam pod nosem „Jak ja go nienawidzę"
„Wracając do planu ucieczki nie jest taki zły"

********
Następnego dnia

Wstałam i zeszłam zrobić sobie śniadanie, nie byłam za bardzo głodna -dostałam okres- byłam zła na wszystkich i na wszystko.
Udałam się na autobus szkolny.

Pierwsza lekcja jaka się odbyła, no właśnie nie było żadnej lekcji, zero nauczycieli w szkole sama sprzątaczka i pan dyrektor. Wszyscy nie wiedzieli o co chodzi i zaczęli panikować. Siedzielismy tak jeszcze godzinę. Pan dyrektor nie chciał nas zwolnić, mieliśmy zająć się sami sobą w jakiś kreatywny sposób, nie używając telefonów.

W pewnym momencie podszedł do mnie pewien chłopak. Wysoki, brunet o niebieskich oczach. Przedstawił się miał na imię Alex.
„Czemu on ze mną rozmawia?"
Zapytał się mnie czy jestem w tej szkole od dawna, bo on jest nowy i chce aby ktoś go oprowadził po budynku.
Zgodziłam się i razem udaliśmy się zapytać czy mogę oprowadzić go po szkole. Pan dyrektor się zgodził i ruszyliśmy w ciemne i straszne korytarze. Chodząc tak chłopak wziął mnie za rękę i powiedział, że nie jest nowy tylko podobałam mu się, a nie widział jak mi o tym powiedzieć.
W mojej głowie w tym momencie słuchać było glosy „WTF ale chory pociurkany człowiek" .
Dałam mu w twarz z otwartej ręki i uciekłam...

ZdradzonaDes histoires addictives. Découvrez maintenant