Piękna, Bestia i ja

83 19 5
                                        

Wiecie, mam w życiu raczej poważny problem.

Mój brat jest potworem.

Wielu ludzi mówi coś podobnego metaforycznie. Wiecie, bo on jest taki straszny, przegadują się dzieci w piaskownicy. Nie daje mi się bawić swoimi zabawkami. Zabrania wychodzić po nocy, traktuje jak dziecko, dodaje zbuntowany nastolatek. Kabluje rodzicom.

To śmieszne, odparłbym uprzejmie, gdybym mógł cofnąć się do tamtych czasów. Mój ukrywał zęby i w tajemnicy gonił wiewiórki. Chcecie coś dodać?

Zapewne nic by nie dodali. Bo wiecie, jestem świadomy tego, że ciężko na coś takiego odpowiedzieć. Dlatego raczej nie zwierzam się ludziom. A jak już, to zwykle dostaję tylko karteczkę z numerem ulubionego psychiatry mojego rozmówcy. Raz nawet zaproponowano mi zniżkę...

Ale, ale. Ta historia nie jest o psychiatrze. Nie jest też o karteczce, chociaż jakaś tam książka mogła mieć wpływ na jej przebieg.

To historia o dziewczynie.

Konkretnie historia o pannie pięknej jak marzenie, oczach koloru nieba i falowanych włosach, która siedziała na kanapie zaraz koło mojego brata.

W tym momencie warto zaznaczyć, że nie mam problemu z powodzeniem u kobiet. Czasem muszę wręcz muszę odmawiać licznym propozycjom... To z własnego wyboru jestem singlem. Od dłuższego czasu.

- I przyjechał, braciszek marnotrawny. - Daniel obrócił się na kanapie, patrząc w moją stronę. Wyglądał zupełnie normalnie, ot, ciemne oczy, brązowe włosy, kwadratowa szczęka. Nic specjalnego. - Skończyły się pieniądze na studia? Przepiłeś już całe miesięczne?

Uśmiechnąłem się krzywo, odkładając torbę na ziemię. Chciałem rzucić jakimś złośliwym żartem, no wiecie, tym z rodzaju "to i tak lepiej niż zjeść swoją woźną na kolację", gdy w moim kierunku obróciła się ona.

Wyobraźcie sobie wróżkę... Nie, nimfę wodną. A potem pomnóżcie jej piękno tak z pięć razy ludzkiego rozumienia i dostaniecie tą boską istotę, która siedziała niedbale na naszej kanapie, jakby właśnie wyłoniła się z morskich toni. Przyznaję się szczerze, że na moment zaniemówiłem; gdy minął pierwszy, mimowolny szok, mój wzrok zjechał na ramię mojego brata, które spoczywało niebezpiecznie blisko jej pleców. 

Hell no.

- Nazywam się Marcin - odparłem odruchowo. Zaraz potem zganiłem się w myślach. Czy jest coś mniej romantycznego od powiedzenia kobiecie "jestem Marcin?". - Waszmościowy, uniżony sługa.

Rzuciła mi solidnie zaskoczone spojrzenie. Ach, pojechałem, westchnąłem w duchu, z głupim uśmiechem przeczesując włosy niczym nastoletni gimbus. Miałem wrażenie, że zakłopotanie jest doskonale widoczne na mojej twarzy, bo nagle odsunęła kosmyki z twarzy i uśmiechnęła się absolutnie zachwycającym uśmiechem.

- Uniżony sługa waszmości - rzuciła nagle. Zamrugałem. - Tak powinno się mówić.

Daniel, który znowu obrócił się w stronę telewizora, ryknął nagłym śmiechem. Spiorunowałem go wzrokiem, zarzucając plecak na ramię.

- Laura jest z polonistyki - powiedział, ku mojej głębokiej irytacji obejmując nimfę ramieniem. - Nie zrobią na niej wrażenie twoje słabe teksty na podryw. Rodzice wrócą za chwilę, możesz poszukać czegoś na obiad.

Odmruczałem coś, taktycznie wycofując się z salonu. Wiecie, tak było zawsze. Ten delikatniejszy, drobniejszy syn stał w cieniu strasznego, patrząc z zazdrością na jego pewność siebie.

Czasem dosłownie. Mój brat, jak już wspomniałem, jest potworem; dysponuje dość sporą siłą i pokaźną dawką mięśni. A! Co warto dodać cechuje go raczej niewielka tolerancja wobec potraw mięsnych. Od kiedy pamiętam, nasza rodzina była czysto wegetariańska, zawsze karmiąca synów sałatkami pomimo wszystkich zasad zdrowego żywienia. Porzuciłem te głupie zasady zaraz po tym, jak się wyprowadziłem. 

Você leu todos os capítulos publicados.

⏰ Última atualização: May 19, 2018 ⏰

Adicione esta história à sua Biblioteca e seja notificado quando novos capítulos chegarem!

Piękna, Bestia i Ja [One Shot]Histórias para pegar e não largar. Descubra agora