Prolog

126 5 2
                                        

Poniedziałek (6:00 rano)

Mogło by się wydawać że ten dzień miał by być jak każdy inny. Nudny, monotonny i  bardzo stresowy, w związku z tym że bardzo stresowałem się czy zostanę przyjęty do TEJ WSPANIALEJ szkoły ,do której chciałem iść już będąc dzieckiem. Ale wracając do moich zmartwień dużo niepokoju dodawało mi to że rok szkolny już się zaczął a ja miałem dołączyć do niej w środku semestru, co wiązało się z WIELOMA zaległościami. Ale ,,obudziłem się ,, jeżeli można to nazwać samoczynną pobudką, tak dokładniej to ze snu wyrwał mnie wrzask Andrey (Mojej matki). Zaspany zwlokłem się z łóżka i poturlałem do łazienki. Wstałem z podłogi i podszedłem do lustra...

  -DROGI CHRYSTE Z NAZARETU! Wyglądam TAK POTWORNIE (Wory pod oczami, twarz zaczerwieniona, i mój tunel gdzieś wypadł. Czekaj co wypadł mi tunel? NIEEEEE!!! ( wiem wiem że powinno się je zdejmować przed spaniem ale jestem potwornym leniem i mi się nie chciało .Ugh ale dobra trzeba by było w końcu zejść do matki i posłuchać co tym razem wywołało u niej takie doznanie szoku. Powoli opuściłem łazienkę i zszedłem po schodach gdzie po chwili na szyje rzuciła mi się mama  

Andrea -KOCHANIE!! SKARBIE MÓJ !!!! UDAŁO CI SIĘ DOSTAŁEŚ SIĘ. JUHUUU TAK SIĘ CIESZE (zaczęła podskakiwać przy okazji dusząc mnie )                                                                                                      

Alex -KHKHYŁEEKHH MAMO KHKHKH!!!!  PUŚĆ MOJĄ SZYJE DUSISZ MNIE!!!!                                  

Andrea - Oh tak przepraszam kochanie (pocałowała mnie w czoło) Po prostu z tych emocji już nie wytrzymałam.                                                                                                                                                                  

Alex - Ale co się stało? Czemu już od 6:00 nad ranem stoisz w kuchni i krzyczysz na cały dom?! Chcesz obudzić Lune ( moja siostrzyczka mająca 1 rok)??? I przy okazji Poppy przecież wiesz że ta mała jędza jest STRASZNIE NIEZNOŚNA a zwłaszcza jak jest niewyspana. 

 Poppy - O jak miło KOCHANY BRACISZKU że o mnie wspomniałeś (powiedziała to BARDZO sarkastycznym tonem z ironicznym uśmiechem na twarzy)                                                                               

Alex -*myśli*   O masz ci los musiało to coś zejść. Niby takie niewinne i urocze blond włose oraz niebieskookie cudo a tak naprawdę to blond włosy i niebieskooki POTWÓR, BAZYLISZEK DZIECKO WYCIĄGNIĘTE Z CZELUŚCI PIEKŁA wysysające wszelkie chęci i powody do życia.                 *mówi*  - Taaaak mój kochany A N I O Ł K U. Wspominałem naszej kochanej mamusi jaka to wspaniała NIEjesteś.                                                                                                                                                             

Poppy -(uśmiechnęła się ) Oho to wspaniale że tak mnie chwalisz drogi braciszku.                        

 Alex - No dobrze moja kochana siostrzyczko. Czyżby obudziła cie nasza kochana rodzicielka?       

Poppy - Dokładnie tak bracie, dlatego zbiegłam sprawdzić czy przypadkiem naszej mamusi nie obdzierają ze skóry. A tak na serio to spałam sobie BARDZO smacznie i usłyszałam jak mama się drze to chciałam zejść i poprosić ją o cisze bo JA CHCE SPAĆ (na jej twarzy można było zaobserwować desperacje )                                                                                                                                              

Ten Pan IDEALNYHistorias para obsesionarse. Descúbrelo ahora