Chciałabym się zapytać was o to czy warto to kontynuować bo idk to moje pierwsze ff tak na marginesie i no tell me
enjoy! __________________________________________
kiedy na ziemie opadł ostatni płatek kwiatu wiśni, yoongi wiedział, że to już czas. czas, aby wrócić do domu. do korei. to tam pozostawił swoją miłość do sztuki, ale będąc szczerym, muzyka perfekcyjnie zapełniła pustkę w jego sercu. od kilku lat to właśnie sztuka zajmowała jego serce oraz umysł. a od niedawna mogłoby się wydawać że muzyka również stała się dla mężczyzny priorytetem. kiedy min yoongi wyjechał, tęsknił za jedną rzeczą. za uczuciem bezpieczeństwa którego nie potrafił doświadczyć odkąd wyjechał do chin. nocami nie potrafił zasnąć. sam nie wiedział dlaczego. rad zasięgał od najwybitniejszych, znanych na całym świecie specjalistów. jednakże żaden z nich nie mógł poradzić sobie z problemem mężczyzny.
jako iż yoongi nie jest głupcem również analizował już od dłuższego czasu swój problem. jego zdaniem najlepszym wyjściem było powrócić do domu, do seulu. do tego wyjazdu przygotowywał się od miesiąca aż w końcu dziś nadszedł ten dzień.
na zegarze wybiła czwarta trzydzieści, był to czas, kiedy yoongi wiedział że musi już opuścić swoje dotychczasowe miejsce zamieszkania i udać się na lotnisko, zamawiając wczesniej taxi. jego podróż nie trwała dłużej niż czterdzieści minut.
samolot mina odlatywał za parę chwil, a on sam nie mógł być szczęśliwszy.
według mina jego podróż ciągnęła się w nieskończoność. lecz nie było w tym nic dziwnego. mężczyzna był za bardzo podekscytowany, a problemy ze snem też tego nie ułatwiały. podczas lotu yoongi obserwował ludzi. i jak bardzo dziwne może się to wydawać, on uwielbiał to robić. uważał że rasa ludzka jest czymś niesamowitym. a min uwielbiał niesamowite rzeczy. w między czasie myślał również jak to będzie kiedy wróci. pomimo tego iż był entuzjastycznie do tego nastawiony, że gdzieś tam w głębi czuł lekki niepokój. lecz nie wiedział co jest tego powodem.
o godzinie siódmej trzydzieści samolot, na pokładzie z min yoongim, wylądował. dwudziestoczterolatek czuł się gotowy. wystarczyło tylko odebrać swój bagaż.
wychodząc z lotniska sięgnął po telefon aby skontaktować się ze swoimi rodzicami, którzy nie ukrywali swojego szczęścia iż ich jedyny syn wraca do domu. yoongi miał bardzo dobry kontakt z rodzicami. mimo iż na pierwszy rzut oka wydawali się być surowi to pamiętajmy że pozory mogą mylić. tak było również w tym przypadku. do mina idealnie pasuje określenie maminsynka. zawsze to mama była najważniejsza kobieta w jego życiu, a przygody miewał różne. dzięki niej mężczyzna odkrył między innymi to iż nie ma ograniczeń co do płci jaka preferuje. inaczej było z jego ojcem. mimo że uchodzi za miłego człowieka nigdy nie potrafił w stu procentach zaakceptować syna spotykajacego się z mężczyznami. długo trwało zanim się przyzwyczaił do stanu rzeczy jednakże wciąż daleko było mu do akceptacji, w końcu stwierdził że syna ma jednego i kochac go będzie takim jakim jest. a yoongi był ucieszony nawet z takiego obrotu sprawy. dla wielu nie było to coś wielkiego jednak dla młodszego mina prawie krok milowy.
julcia☆
