Bajka się zaczyna.

319 23 10
                                        

     Dawno dawno temu, za morzem, które wyparowało i za górami które zniknęły, w królestwie o którym już się nie mówi, w zamku który opuszczono, mieszkała Królewna której zapomniano.
     W dniu, w którym postanowiła światu przypomnieć o sobie, patrzyła przez okno na gwiazdy. Nocną ciszę zakłócał wiatr przemykający w pustych zamkowych pomieszczeniach, a także szuranie i ciche popiskiwanie myszy, jej jedynych towarzyszy.
     -Jestem tu sama od tylu dni i tylu nocy, że już straciłam rachubę - opowiadała myszkom. - Chcę żeby znowu o mnie słyszano, smutno jest być tu samej.
     Niestety stworzonka nie potrafiły jej pomóc, jedynie piszczały cichutko dalej.
     Gwiazdy przysłoniły ciemne chmury, z których wkrótce zaczął padać deszcz, stukając w dachówki.
Królewna wsłuchała się w piękne granie deszczu i podjęła decyzję.
     -Wyruszam, już dziś! Sprawię, że gdzieś o mnie usłyszą! - wykrzyknęła.        Zabrała płaszcz, stary miecz i ubrała buty. W zamku rozniosło się stukanie obcasów. Za królewną trzasnęły drzwi które już nigdy nie otworzyły się ponownie.
     Królewna wędrowała i wędrowała, szukając zamieszkałych osad i wiosek. Szła tak długo, aż zdarły się jej podeszwy, miecz stępił, a płaszcz zdążył się podrzeć.
     Pewnego dnia, kiedy pluskała obolałymi stopami o taflę rzeki, usłyszała szelest w zaroślach. Królewna szybko dobyła miecza, który teraz był groźny tylko z wyglądu, i wycelowała nim w źródło dźwięku.
     -KTO TAM?! - krzyknęła. - Pokaż się!
     Szelest stał się coraz głośniejszy, aż w końcu z zarośli wyłoniła się najbrzydsza bestia jaką było dziewczynie kiedykolwiek zobaczyć. Miała głowę żaby, rogi kozy, ciało niedźwiedzia, nogi kaczki i ogon niczym kot.
     Królewna zmarszczyła nos i zadzwoniła mieczem o kamień.
     -Koś ty? - zapytała.
     Potwór skulił się i podszedł bliżej.
     -Stój! - zawołała przestraszona dziewczyna. - Stój tam, gdzie stoisz! - paskuda usłuchała.
     - Dobrze... No to odpowiesz mi na moje pytanie? A może nie umiesz mówić? A może jednak powinnam od razu cię zgładzić?
     - Nie, nie proszę! - potwór nareszcie zaczął mówić. - ja... Ja jestem nikim. Błąkam się po tym lesie od wielu dni i wielu nocy. Musiałem... Musiałem uciekać z mojego domu.
Królewna zamyśliła się. Mimo naprawdę odrażającego wyglądu, jej rozmówca nie wydawał się zły. Raczej nieszczęśliwy. Jego głos przesycony był takim smutnym tonem, że od razu robiło się go żal.
     - Dlaczego musiałeś uciec? - Królewna zbliżyła się do bestii i usiadła nieopodal. Delikatnie uspokojony potwór również usiadł.
     - To długa historia...
     - Opowiadaj, mamy czas.
     I stwór opowiadał. Opowiadał o tym, jak niegdyś był księciem w odległym królestwie. Opowiadał o nagłej śmierci swoich rodziców, i o tym jak odkrył, że jego wuj maczał w tym palce. Opowiadał o tym jak w dniu swojej koronacji, podczas wkładania korony, nagle zmienił się w takiego potwora jakim jest teraz.
     - Wuj zaczął krzyczeć, że to z mojej winy zginęli moi rodzice, że to przez złe czary, którymi zabiłem rodziców zmieniłem się w potwora. Poddani wygnali mnie z zamku i królestwa, którym rządzi teraz mój wuj... - zakończył opowieść potwór, a łzy poleciały mu z oczu. - Nikomu jeszcze o tym nie mówiłem. Jesteś pierwszą osobą, która miała odwagę się do mnie odezwać.
     - Wiesz, to tylko wygląd. On nie decyduje o tym kim jesteś. - odparła Królewna. - Trzeba ci jakoś pomóc, przecież od razu widać, że to twój wujek jest bardzo złym człowiekiem, a nie ty... Tak daleko posunąć się do zdobycia władzy? Wymyślimy coś. Ale najpierw zjedzmy, bo trudno się myśli jak się jest głodnym.
     Dziewczyna rozpaliła ognisko, a Książę - Potwór złowił ryby. Usiedli przy trzaskającym ogniu i po prostu jedli, jakby znali się od zawsze.
     Królewna przyglądała się dziwnemu towarzyszowi i pogładziła jego niedźwiedzią szczecinę. Nagle poczuła pod dłonią coś kłującego.
     - Hmm, poczekaj, to może zaboleć. - ostrzegła Księcia, i mocno szarpnęła za kolec.
     - Auu! - zawył chłopak. - Puszczaj, puszczaj! - Ale Królewna szarpnęła mocniej, aż w końcu cały kolec wyszedł z karku Księcia.
     I nagle buchnęło, trzasnęło, a z Księcia, niczym kostium, opadła zwierzęca powłoka, z której wyłonił się zwyczajny, młody chłopak.
Książę wytrzeszczył oczy na Królewnę. Uderzył się ręką w policzek, żeby sprawdzić czy to aby nie sen.
     - Spójrz, to przez ten kolec wyglądałeś tak strasznie - dziewczyna pokazała niewielki kawałek drewna. - Twój wuj musiał wbić ci go w szyję, kiedy cię koronowano! Idziemy do twojego królestwa i pokażemy kto tak naprawdę jest potworem!
     Królewna spojrzała na chłopaka. - Ale najpierw muszę coś sprawdzić.
     Dziewczyna dotknęła kolcem ubrań Księcia i jak za sprawą magicznej różdżki, trzasnęło i posypały się iskry, a chłopak znowu zmienił się w potwora. Kiedy osunęła kolec, Książę znowu stał się Księciem.
      -Ten kolec działa tylko wtedy jak cię dotknie. - powiedziała królewna po tym, jak spróbowała tej sztuczki na sobie, ale nic się nie wydarzyło. - Ruszamy w drogę, już wiem co zrobimy.

     I tak, towarzysze ruszyli w podróż, aż znaleźli się w królestwie, którym rządził zły wuj. Królewna chwyciła Księcia z rękę i poprowadziła go na sam środek rynku. Ludzie zaczęli rozpoznawać swojego niedoszłego króla i patrzyli po sobie zaskoczeni, szeptali: "To on już nie jest potworem?"
     - Nie jest i nigdy nie był! - krzyknęła Królewna. - Zaraz wam pokażę, jaką sztuczkę wymyślił wasz król, żeby odebrać władzę swemu bratankowi! - Przyłożyła kolec do Księcia, znowu trzasnęło, i kiedy ludzie zobaczyli jak zmienia się w potwora zaczęli rozumieć co się wydarzyło podczas koronacji.
     -Widzicie? - spytała Królewna. - Nie możecie wierzyć tylko oczom. To jest wasz Książę, ten który powien być królem. Chodźmy wszyscy złożyć wizytę królowi.
     Całe królestwo zawrzało. Wieść z zdradzie króla rozniosła się niczym wicher. Ludzie przepraszali Księcia za to, że tak pochopnie go oskarżyli. Czuli wstyd, że tak łatwo dali nabrać się na czary i nie dostrzegli prawdy.
     Wieczorem, kiedy pierwszy świerszcz zagrał swój koncert, całe królestwo zebrało się pod zamkiem króla.
     Królewna trzasnęła drzwiami do sali tronowej i wymierzyła mieczem w zaskoczonego króla.
     -Ha! Królu-zdrajco, królu-oszuście! Już każdy wie, jakie zbrodnie popełniłeś. Nie masz już tu czego szukać! - krzyknęła.
     Książę podszedł do króla, zdjął mu koronę i założył na swoją głowę.
     Król nie mógł uwierzyć, że jego spisek tak szybko został odkryty. Przecież jego plan był perfekcyjny, wszyscy mu uwierzyli! Gdyby tylko nie ta rozczochrana dziewczyna, jego tajemnica umarłaby razem z nim.
     - Skazuję cię na loch! - wykrzyknął książę, a poddani zaczęli wiwatować. Mieli dosyć intryg i kłamstw swojego władcy.
     Król nie miał się jak bronić, straże przeszły na stronę jego bratanka, prawowitego władcy. Oddał się w ich ręce i resztę życia spędził w lochu.
     Książę został królem, całe królestwo go pokochało, okazał się być dobrym i sprawiedliwym władcą.
     A Królewna? O Królewnie nigdy tutaj nie zapomniano, jej miecz i imię zdobią salę tronową, śpiewa się pieśni, o tym jak ocaliła królestwo od kłamstwa.
     A ona sama wyruszyła w dalszą drogę, szukać przyjaciół, którym mogłaby pomóc, bo dobrzy ludzie na zawsze pozostaną w sercach innych.

Bajka o samotnej KrólewnieHistórias para pegar e não largar. Descubra agora