Ciemność opatulona mgłą tak gęsta, że każdy ruch wydawał się bezsensowną walką z własnym ciałem. To jedyne co był wstanie dostrzec Mark podczas ucieczki przed "czymś". Jedynie myśl o jego żonie nie pozwalała mu się poddać, upaść na kolana i czekać na koniec. Dziwne dźwięki dochodzące z za jego pleców przypominające ryk Niedźwiedzia nie zrozumiałym dla Mark'a sposobem raz były tuż za nim, a po kilku sekundach wydawały się oddalać w gęstwiny lasu, jak by stwór próbował dać mu nadzieję, że udało mu się uciec, a gdy był wstanie w to uwierzyć nagle znajdował zza jego plecami gotowy go rozszarpać.
-Kochanie! Mark usłyszał jak by głoś kobiety.
-Kochanie zatrzymaj się!! zatrzymaj się proszę!! W tym momencie nogi Mark'a zmieniły się kamień. -Co się dzieje.. -Kurwa! -Pierdolone nogi! -Kochanie uspokój się to koniec. Usłyszał po raz kolejny głos kobiety i z niewyjaśnionych powodów poczuł spokój. Nawet myśl o potworze pędzącym po jego życie przestała go interesować. Zza mgły wyłonił się on- obrzydliwy, cuchnący potwór. Wielkie masywne cielsko stojące na dwuch nogach zbliżało się powolnym krokiem w stronę Marka. Mrok który go otaczał był niczym w porównaniu do pustki którą widział w ślepiach monstrum. -Bierz mnie skurwysynu!! -No bierz pieprzony Matkojebco!! W tym momencie Poczuł jak Ostre pazury zatopiły się w jego brzuchy. W chwili gdy upadł na ziemię mrok zniknął, a na jego miejsca wskoczyła jasność i zapach świeżego pieczywa o poranku. -Jestem w niebie? odrzekł Mark. -Nie Kochanie, spokojnie jesteś juz przy mnie. To ja Lisa.
W tym momencie Mark zrozumiał, to znów ten sam koszmar, który śni mu się co noc od kąd pamięta. Czasami jest w lesie, czasem w domu, nawet w śmierdzącej melinie obok jego domu. Niezależnie gdzie się znajduje zawsze jest on i jego prześladowca a jedyna szansa na wydostanie się z tego koszmaru to śmierć.
YOU ARE READING
Morderczy Sen
HorrorKiedy twój sen staje się piekielną pułapką, a twoje jedyne wyjście to śmierć.
