We've updated our Content Guidelines.
Review the latest guidelines to keep sharing stories safely.

Rozdział 1

26 2 0
                                        

1 wrześna, Rok 2011, Santa Monica

I znowu jadę spokojnymi ulicami Santa Monica swoim biały porche. W radiu leci najnowszy hit Bruna Marsa "Finnese". Pozwalam płynąć słowom piosenki i śpiewam.
Za zakrętem widać już moje nowe liceum. Właśnie skończyłam 16 lat i gimnazjum więc będę rozpoczynać "nowe życie" pełne imprez, nowych ludzi oraz ogromu nauki. Tak przynajmniej wyobrażam sobie ten rok.
Parkuje na parkingu obok jakiejś czarnej BM-ki i wysiadam. Poprawiam się jeszcze w lusterku auta, zabieram plecak i udaje się na salę gimnastyczną.
Sala jest wielka, ma charakterystyczny dla tego liceum niebiesko-żółty kolor. Siadam na jednej z ławek i patrzę na zegarek jest 9:50, a to oznacza, że za 10 minut rozpocznie się kolejny etap mojego życia. Na sali zaczyna robić się tłoczno oraz głośno. Niespodziewanie ktoś dotyka mnie w ramię i pyta:
- Hej, mogę się dosiąść?
T

ego się nie spodziewałam, bo w mojej poprzedniej szkole ludzie dosiadali się bez pytania, ale po chwili odpowiadam:
- Pewnie, nie ma problemu.
Chłopak siada obok mnie i na sali rozlega się głos dyrektorki:
- Witam wszystkich naszych uczniów, i tych którzy dopiero co dołączyli do naszej społeczności zarówno i tych którzy są u nas drugi a nawet trzeci rok - rozległy się brawa - myślę, że zaczniemy od uroczystego przywitania naszych nowych uczniów poprzez przydzielenia ich do odpowiedniej klasy. A byłabym zapomniała wyczytanych uczniów proszę o podejście tutaj. Dyrektorka zaczęła wyczytywać nazwiska. Oczywiście słuchałam, ale jak przez mgłę. Wiem że przeczytała już całą jedną klasę. Czas na drugą. Ledwie zauważyłam, że chłopak obok mnie wstał i poszedł na wskazane miejsce przez dyrektorkę. Parę nazwisk po nim usłyszałam jak dyrektorka mówi - Alexa Perry. Wstaje więc z mojego miejsca i wędruje do grupy. Okazuje się, że będę należeć do klasy 1B. Ludzie na ogół wyglądają na miłych i przyjaznych. Naszą wychowawczynią zostaje Pani z biologii. O boże tylko nie biologia. Po zakończeniu apelu udajemy się do "naszej" sali na spotkanie klasowe. Sala jest niewielka, ale wystarczająco duża aby pomieścić nas wszystkich. Jej ściany są pomalowane na pistacjowy kolor, a na całą długość jednej z nich rozpościera się wielkie akwarium pełne małych kolorowych rybek. Od razu gdy je widzę na moją twarz wpełza uśmiech. Nienawidzę biologi, ale wszelkie zwierzątka kocham. Sama mam kochanego mopsa. W końcu głos Pani Leger przywołuje mnie do rzeczywistości i siadam w trzeciej ławce koło akwarium. Patrzę znowu na rybki lecz znowu ktoś mi przerywa pytaniem:
- Mogę się przysiąść?
Dopiero po chwili zdaję sobie sprawę kto to mówi, to znowu ten chłopak z sali gimnastycznej.
- Pewnie, czemu nie - odpowiadam ponownie.
Dobra muszę przyznać tego się kompletnie nie spodziewałam... Nie za bardzo lubię poznawać nowych ludzie, ale ten chłopak jest dość specyficzny...
Po chwili chłopak się odzywa:
- Dosiadam się do ciebie już drugi raz, więc chyba powinienem się przedstawić, co o tym myślisz?
- Hmm... zastanówmy się może by wypadało. - odpowiadam z lekkim sarkazmem w głosie.
- Widzę, że mamy do czynienia z zadziorną dziewczyną.
- Ja z kolei widzę, że drugi raz siedzę obok osoby, której nie znam imienia - musiałam się odegrać.
- Dobrze, że mi przypomniałaś. Jestem   Erik Goldhope.
- Ooo. Złota nadzieja. Ciekawe czego dotyczy. - zaczęłam się śmiać.

I Love You At Your Darkest Stories to obsess over. Discover now