Pov Killer
Leżałem właśnie sam na łóżku w czterech ścianach taktycznego burdelu, potocznie zwanego moim pokojem. No ale przecież, lepiej mieć burdel w pokoju niż pokój w burdelu prawda?
Lustowi najwyraźniej się te pojęcie trochę pomieszały. No cóż, nie mój problem.
Będąc opartym tyłem o framugę łóżka strzelałem kościmi paliczków i dłoni. Jedna z nóg leżała bezwładnie na starej pościeli, druga zaś podkólona służyła jago poparcie dla łokcia. I tak dalej sobie strzelałem przeplatając palce między siebie, przy okazji wpatrując się gdzieś w pustkę .
Co jakiś czas nachodziły mnie różne wspomnienia tylko po to by znów o nich zapomnieć. Od czasu do czasu jednej myśli poświęcałem trochę więcej czasu nie mając nic lepszego do roboty. Na przykład, ile tak właściwie już tu siedzę bezczynnie? I dlaczego od dłuższego czasu poza.. "pracą" właśnie tak wyglądają moje dni?
Pewnie rozmyślał bym nad tym trochę bardziej gdyby do mojej czaszki niedobiegły ciche aczkolwiek ciężkie kroki z korytarza.
W ten natychmiast się wyprostowałem a wzrok przekierowałem na drzwi wejściowe.
Czujność i aura wokół mnie odrazu się wyostrzyła. Jednak po niecałej minucie odgłosy ustały a ja wróciłem do poprzedniego stanu.
Jak to mówią, przezorny zawsze ubezpieczony. W takich miejscach jak to nigdy nie wiesz co na ciebie czycha. Kto wie kiedy, jak i gdzie może Horrorowi coś odjebać i będzie chciał mnie zjeść żywcem. A wątpię abym był jakimś dobrym przysmakiem.
....
Zrobiło by mu to jakąś różnicę?
Raczej w to wątpię.
Pierdolony kanibal. Albo Dust mi wbije z tesktem że "kto mu do jasnego chuja zerzarł lancz?" Heh. Zabawne
No ...no MOŻEEEEE byłem to ja.
MOŻE. No ale nie wiadomo.
Jak się nad tym dłużej zastanowić wszyscy tu mają coś nie halo na bani. Noi ja też nie jestem święty ale mam swoje standardy. Niskie ale mam.
Po prostu, niektórych rzeczy już nie zmienisz. Jeśli w ogóle kiedyś myślałeś żeby coś zmienić. A co gorsze, wrócić do tego co dawno przeminęło. Zasada jest jedna. Przeszłość ZAWSZE pozostaje przeszłością.
Niskim tonem zaśmiałem się spuszczając głowę między nogi. Łóżko wraz ze mną niewielce się zatrzęsło. Chwilę później znów milczałem wracając do klasycznej ponurej obojętności.
Dziś kolejny z entuzjastycznych dni u boku "Pana grozy" zwanego inaczej Nightmare. Heh
Gdyby usłyszał moje określenia w jego stronę pewnie marnię bym skończył. Chociaż, z tego co zdążyłem zauważyć już dość dawno jestem jedną z niewielu albo i nie jedyną osobą z którą stale lub "w miarę" rozmawia. Znaczy, do niedawna tak było.
Może to wzgląd że jestem tu od tak dawna? Że nigdy się nie sprzeciwiłem?
Nigdy nawet nie zakwestionowałem swojej lojalność do jego osoby. Byłem zawsze gotów, gdy chwilę później przede mną rozpościerała się plama szkarłatnej cieczy.
I nigdy nic nie zrobiłem by to zmienić.
By zrobić coś naprzeciw jego zasadom, jego wyborom i rozkazom. Zawsze coś z tyłu głowy po prostu to robiło ...i po prostu chciało to robić. Mogłem to robić. W momencie gdy szaleństwo terroru wręcz przejmowało całe moje ciało.
Tym razem moja czaszka powędrowała w górę. Dłonie ssunołem za siebie podpierając się, a wolną nogę trochę bardziej podkóliłem w swoją stronę. Mojemu spojrzeniu ukazał się popękany biały sufit. Widok bardzo dobrze mi znany, może nie tylko stąd. Gdyby tak bardziej się przyjrzeć, przypominał by "blizny" pęknięć na moich żebrach czy też innych kościach.
ČTEŠ
Property of Nightmares
FanfikceKoszmary to podobno zwykłe nic nie znaczące sny będące tylko i wyłącznie wymysłem naszej podświadomości prawda? Ukazaniem tego czego wewnętrznie się obawiamy. Choć co jeśli ten koszmar trwa odkąd pamiętamy, a od dłuższego czasu jesteśmy w stanie go...
