Never click suspicious links
Reminder: Wattpad will never ask for passwords, payment information, or other sensitive account security details.

l

52 5 4
                                        

Susan

- Dziewczyno, ile można spać?! Wstawaj z tego łóżka i maszeruj do łazienki, zapomniałaś że dzisiaj idziesz do szkoły ?! - Krzyczała moja matka.

- Za 5 minut wstanę - pomyślałam, przewracając się na drugi bok.

Eh.. czemu tylko moja matka jest taka złośliwa i zawsze ma jakieś problemy do mnie. Szkoda że nie mam takiej mamy jak Amy...
Po chwili w końcu wstałam.
Założyłam swoje kapcie - króliczki i poszłam do łazienki.
Stanęłam na przeciw lustra i wzięłam z półki swoją małą, kompaktową szczotkę do włosów.
Wzięłam pasmo i zaczęłam porządnie rozczesywać kołtuny.
Nabrałam na rękę trochę tłustego kremu i wysmarowałam nim twarz. Przebrałam się, a następnie wyszłam z łazienki.
Podreptałam do kuchni. Następnie  wyciągnęłam masło i szynkę z lodówki. Nałożyłam to na chleb, potem w pośpiechu wypiłam szklankę ciepłej herbaty, którą wcześniej zrobiła moja matka. Wzięłam śniadanie i usiadłam w salonie na fotelu, przypomniało mi się że w moim pokoju został mój telefon, więc wróciłam się po niego, następnie udałam się z powrotem do salonu. Zjadając się kanapką nieoczekiwanie przyszło mi powiadomienie od Amy. Od razu gdy przeczytałam od kogo dostałam SMS uśmiechnęłam się szeroko i przeszłam do treści.

Amy : - Cześć Susan, idziemy razem do szkoły?
Susan : - Pewnie Amy! Wyjdę o 7:25, spotkamy się przed moim domem, ok? - odpisałam od razu ucieszona. Dwie minuty potem dostałam odpowiedź.
Amy : - Nie ma sprawy!

Wstałam energicznie z fotela zaniosłam talerz i szklankę do zlewu, a później poszłam jeszcze na chwilkę do łazienki.
Związałam moje lekko falowane, blond włosy w koka i podkręciłam rzęsy zalotką.
Wyszłam z toalety, poszłam ubrać buty, zarzuciłam na siebie kurtkę, ubrałam plecak i wyszłam z domu.
Zamykając za sobą drzwi zobaczyłam Amy stała pod moim domem.

Poszłyśmy razem do szkoły, plotkując
Jak zawsze o jednym z najprzystojniejszych chłopaków w naszej szkole... Miał na imię James. Był typem " bad boy" i to mnie najbardziej pociągało. Co prawda rozmawiałam z nim tylko raz ale tą rozmowę wspominam dobrze...
Gdy go widzę to zaczyna mi się robić ciepło i serce bije mi szybciej.
Powiedziałam to Amy, ale ona stwierdziła że każdy tak ma na widok przystojnego mężczyzny..
Ona uważała mnie za małą dziewczynkę, która nie wie co to jest miłość.
Z resztą moja matka chyba uważa podobnie...

Ja wraz z Amy byłyśmy już w szkole. Odłożyłam plecak pod salę i poszłam na dolny korytarz, szłam tam specjalnie, bo widziałam że James ma teraz wf. Świetnie się składało bo właśnie mogłam oglądać go zza szyby..

- Ej no już, chodź, już za dużo się na oglądałaś... - Marudziła Amy, ciągnąć mnie za rękę.

- Boże on z dnia na dzień podoba mi się coraz bardziej...

- Wydaje ci się. - Oznajmiła, nie przestając mnie ciągnąć.

- Nie. - Rzekłam spoglądając dalej na chłopaka. - Nie wydaje mi się..

- Ech.. No idziemy, czy co?! - zniecierpliwiona puściła moją rękę.

- Yy.. Tak, chodź. - Powiedziałam wstając z ławki.
Tak szczerze nie chciałam stamtąd odchodzić, ale Amy była już trochę podirytowana i nie chciałam jej jakoś bardziej denerwować. Chciałabym żeby kiedyś podszedł tak do mnie i... żebyśmy pogadali długo i... żeby mnie.. Eh w ogóle co ja sobie myślę?! Nigdy tak nie będzie, eh.. Dobra, Susan ogarnij się już! - Pomyślałam, poprawiając moje zjeżdżające z nosa okulary.

Nagle rozbiegł się po korytarzu głośny dźwięk dzwonka.. Oznaczało to, że zaczyna się lekcja historii.
Lekko zdenerwowana, tym że mogę być pytana pobiegłam na górę po plecak i weszłam do sali.
No ładnie, mogę być pytana historyk sam mi mówił, a tym czasem ja się wcale nie nauczyłam! Kompletnie nic nie umiem!
No i jak ja powiem tak przed klasą?
Powiem że nie miałam czasu?.. Eh.. Dobra wymyśli się coś na poczekaniu jakby co.
Położyłam plecak na krzesło obok. Wyciągnęłam z niego podręcznik, zeszyt do historii i jakiś brudnopis, w którym lubię sobie rysować jakieś bazgroły. Tylko historia to jedyny przedmiot na którym mogę rysować sobie bez przypału.

- Witam was, dzisiaj po prowadzę lekcje nieco szybciej, ponieważ niestety muszę szybko iść jeszcze na konferencje i chciałbym wyjść wcześniej, abym się nie spóźnił. Więc piętnaście minut przed przerwą był bym miły, gdybyście mi zwrócili uwagę. Dobrze przejdźmy do rzeczy, dzisiaj chciałbym zapytać dwie osoby. Słucham więc, czy ktoś zgłasza np?

Rozejrzałam się do w okół. Nikt nie podniósł ręki, czy to znaczy że będę pytana?!
Zaryzykowałam.

- Proszę pana, czy mogłabym zgłosić nieprzygotowanie?
- No niestety nie. Już masz wykorzystane dwa nieprzygotowania, a dwa np starczają na cały rok szkolny...
- Ale jak to? Nie przypominam sobie ze brałam nieprzygotowania...
- No niestety...

Aha.. Czyli teraz jestem już pewna że będzie mnie pytał. Dobra szybko otworze zeszyt i w kuje to na pamięć.
Tylko czy jest odpowiedni czas na to?
Ah.. Nie ważne! Szybko, Susan!
W tym czasie kiedy historyk sprawdzał listę obecności, to ja szybko uczyłam się na pamięć...

- Susan Marley.
- Słucham? - Zapytałam, szybko odwracać wzrok na notatki.
- Sprawdzam obecność...
- A.. To jestem.
- Masz szczęśliwy numerek.

Fuck Yeah! Nie będzie mnie pytał! Uff... A ja głupia się uczyłam na siłę i co popadnie, byleby coś pamiętać. A dobra, przynajmniej nie muszę się martwić, że dostanę jedynkę z odpowiedzi, czy z kartkówki!
Ale się cieszę, ciekawe kto będzie pytany...

- Hmm.. Do odpowiedzi po proszę... Amy.
- Mnie?! - Zapytała zdziwiona, nieśmiało wstając z krzesła.
- Tak ciebie. No, już.. Nie mamy czasu, aby czekać na ciebie wieczność. - Rzekł, uśmiechając się.

Po 30 minutach siedzeniu w sali i rysowaniu jakiś bazgrołów w końcu zapakowałam się z powrotem do plecaka i wyszłam. Poczekałam przed salą na Amy.
Ona była jakaś ponura, w sumie prawie nic nie umiała.. Pewnie dostała złą ocenę.
Nie będę jej pytać co dostała z odpowiedzi bo może się wkurzyć.

- Eh.. Masakra! Nienawidzę tego nauczyciela!
- Jeszcze 2 tygodnie temu mówiłaś co innego... - Wspomniałam i objęłam ją jedną ręką.
- Ej no aż tak źle to mi nie poszło, widziałam część pytań.. A i tak postawił mi dwójkę.
- No wiem.. - Potwierdziłam, ale to tylko dlatego że było mi jej żal i nie chciałam jej bardziej dołować.

__________________________________________________

Cześć ❤️
Mam nadzieję że chociaż troszkę ten rozdział przemawia do was.
Jeżeli coś jest nie tak jak ma być to proszę mnie o tym poinformować, będę wdzięczna.
Napiszcie czy jest dobrze jak teraz czy wolicie krótsze rozdziały. Przystosuje się do was.
Słów jest ogólnie 1046. 

Under slaveryDes histoires addictives. Découvrez maintenant