Rozdział 14

226 26 7
                                    

  Czuje zapach drzew, niesiony przez wiatr. Otaczający mnie chłód był przyjemny. Promienie słoneczne przebijające się przez korony drzew... Otworzyłam oczy. Dwanaście kamiennych wilków stało dalej bez ruchu. 

-Dlaczego nic się nie stało? 

-Nie mam pojęcia. 

Robert podszedł do mnie. Położył rękę na kamieniu. Dalej nic się nie działo. Staliśmy tak jeszcze przez chwile bez ruchu. 

-Coś jest nie tak... Nie uważasz? 

-Nie mam pojęcia. 

-Gdzie jest Sebastian? 

-Nie mam pojęcia. 

-Robert! 

-Tak? 

-Nic. - Schowałam kamień do kieszeni i podeszłam do wilka wskazującego na tarczy dwanaście.
Usiadłam obok niego. Wpatrywałam się w odległą przestrzeń. Las, ciągnący się las, parę wzniesień ,,gór''. 

-Tu jest zbyt pięknie. - Robert usiadł obok mnie. 

-Pomyśl o zagrożeniu ze strony wampirów. 

-Przecież uda nam się ich pokonać. - Przytulił mnie. 

-Nigdy nam się to nie uda, nawet jak pokonamy Kamila i jego zgraje to zaraz pojawią się inni. - Dalej wpatrywałam się w otwartą przestrzeń. 

Słońce powoli zaczęło zachodzić. Udaliśmy się do dziewiątego wilka, aby zejść. Wśród drzew narastała coraz większa ciemność...mgła. 

-Co jest? Przecież widzisz w ciemności. 

-Rob...przecież wiesz, że jeszcze nie mam rozwiniętych umiejętności. 

-Poradzisz sobie? Muszę poszukać Sebastiana. 

-Taaak, raczej takk... Rob? - Obróciłam się, ale już dawno go nie było w pobliżu. 


***

Gałęzie pękały pod moimi stopami. Im szybciej szłam, tym trzaski pojawiały się częściej. Wiatr znowu szumiał wśród drzew, rozwiewając narastającą mgłę. Zatrzymałam się. Usłyszałam głośny trzask za moimi plecami i szybkie kroki. Bez zastanowienia zaczęłam biec. Wyskoczyłam na sam środek drogi, wpadając prosto pod rozpędzony samochód. Przeleciałam przez całą maskę i wylądowałam w rowie. Zaczął padać deszcz, a sprawca szybko odjechał. 

-Eh...cudownie... -Podniosłam się i odruchowo otrzepałam spodnie.  

Minęłam furtkę i weszłam do domu. 

-Co jesst? - Szepnęłam. 

Dom by w totalnym nieładzie. Meble poprzewracane, z półek wszystko powywalane, zupełnie tak jak by tu ktoś czegoś szukał...
Przeszłam przez kuchnie do salonu, żeby zasłonić zasłony. W pewnym momencie podłoga zarwała się pode mną. 

-Martynaaa...od jutra dieta. No pięknie...  - Wyciągnęłam nogę, odsunęłam deski i zajrzałam do środka.   

-------------------

Kochane wilczki ♥

Spodziewaliście się czegoś takiego? Ja raczej nie. Byłam przekonana, że to koniec głównej bohaterki i zarazem całej historii. Jednak widząc co ostatnio tu się dzieje... cóż... zaczęłam myśleć... Widać to po mojej dosyć długiej nieobecności, co nie oznaczało braku pomysłu czy pisania teraz pod przymusem z dobroci serca. Oj nie. To nie to. Piszę bo lubię przelewać swoje myśli ,,na papier'' to dla manie w pewnym sensie ucieczka do innego świata. Pewnie macie tak samo z czytaniem, ale dorzeczy. Jestem ciekawa czy zgadniecie co będzie dalej...  

PS. (Dla wilczków co czytają ,,Zepsutych'' lub mają zamiar) Pewne informacje lub rozdziały ulegną zmianie, może nawet okładka... Opowiadanie zostanie na tę chwilę zawieszone na czas pisania ,,Watahy''. 

ZagubionaWCzasie

Wataha [zawieszone]Where stories live. Discover now