"On jest idealny. Jego oczy.. Uśmiech.. Sposób poruszania się.."
Półmrok zapanował nad miastem. W nielicznych oknach budynków paliły się światła. Latarnie swym pomarańczowym światłem oświetlały drogę niemym osobom. Cisza przerywana była tylko warczeniem silników i cichym odgłosem kroków. Było niezwykle spokojnie. Przez ulice przechodziła pięcioosobowa grupa młodych ludzi. Trójka miała widoczne tatuaże, które przedstawiały najróżniejsze runy. Wszyscy ubrani na czarno, szli w ciszy. Widocznie to co mieli omówić, już omówili. Weszli w jedną z mniej odwiedzanych ulic. Budynki wydawały się stare i niekoniecznie uczęszczane. Weszli do jednego z nich i kierowali się w kierunku źródła muzyki. Dobiegała ona zza mosiężnych drzwi, których pilnowali ochroniarze. Łatwo było się domyślić, że w środku odbywała się impreza. Grupa weszła bez zbędnych problemów. Zostawili za sobą zahipnotyzowanego ochroniarza i wiszącą w powietrzu runę. Jednak czy to było istotne? W środku klimat od razu się zmienił. Z zimnej i brzydkiej atmosfery między budynkami, w kolorową i huczącą od głośnej muzyki.Nad ich głowami unosił się dym papierosowy jak i ten nieznanego pochodzenia. Pomieszczenie było pojemne i przestrzenne, choć mimo to było tam ciasno. Już z daleka zostali wypatrzeni przez gospodarza zabawy. Nie był stosownie ubrany, gdyż miał na sobie koszulę i bokserki, nic poz tym. Przeciętnego wzrostu mężczyzna o czarnych włosach, ułożonych detalicznie i dokładnie. Zrobione kreski na powiekach i lekko podkreślona cera, dzięki którym przyciągał wzrok nie jednej osoby. Masa biżuterii też robiła swoje. Pierścionki, kolczyki oraz naszyjniki czy talizmany. Wszystko idealnie do siebie dopasowane, tworzyło osobowość tak charakterystyczną, że nie sposób było go pomylić z kimkolwiek innym. Uśmiechnął się lekko i upił nieco drinka ze szklanki w swej prawej dłoni. Rozłożył ręce w geście przywitania i podszedł powolnie do grupki nieznajomych.
-Nie wiem co tu robicie, nie zapraszałem tu nikogo waszego pokroju. Jednak pozwolę wam zostać, ponieważ jedno z was mnie na prawdę pociąga.
Ostatnie słowa prawie wymruczał, biorąc kolejny łyk alkoholu i jeżdżąc wzrokiem po całej piątce.
-Dzięki.
Odezwały się dwie osoby z przodu. Wysoka, czarnowłosa dziewczyna, skąpo ubrana, oraz wysoki blondyn z mocno widocznymi rysami twarzy.
-Że co? Mówiłem o nim, właścicielu błękitnych oczu.
Wskazał palcem na chłopaka za blondynem. Ten dość zmieszany uśmiechnął się lekko, by potem z zakłopotaniem popatrzeć po twarzach przyjaciół. Skrzyżował dłonie na piersi, po czym spuścił wzrok na swoje buty.
-I z powodu Clare. Chodź.
Gospodarz zaprosił dziewczynę do drugiego pomieszczenia, gdzie widocznie wcześniej on przesiadywał. Doskonale wiedział, że skoro tu przyszli, coś się musiało stać. Właściciele tatuaży, tudzież Nocni Łowcy mieli kilka problemów, jedyną osobą do której mogli się z nimi zwrócić był Magnus Bane. Reszta grupy naturalnie się rozproszyła. Musieli poczekać, aż Clare zakończy sprawę z Czarownikiem, który znał ją już od kilkunastu dobrych lat. Ona jednak nie do końca go kojarzyła. Blondyn, Jace, oparł się o jedną ze ścian, gdzie chciał odgonić od siebie dość natrętną dziewczynę, która starała się go namówić na drinka. Czarnowłosa dziewczyna, Isabelle, z jednym z chłopaków, Simon'em, poszli do barku, by napić się czegoś. Nie wiedzieli w końcu ile to wszystko może zająć. Rozmowa Magnusa i Clare mogła trwać od pięciu minut do nawet godziny. Natomiast właściciel błękitnych oczu, Alexander, zaszył się nieopodal wejścia do gabinetu Magnusa i łazienek. Nie miał zamiaru by Clare coś się stało. Nie przepadał za nią, ale wiedział jak Jace'owi na niej zależy. W pewnym momencie do niego podszedł wysoki, pozbawiony włosów na głowie, mężczyzna. Uśmiechnął się krzywo i przeleciał wzrokiem po Alecu. Sam ubrany był w skórzaną kamizelkę i podarte spodnie, które dopasowywały się do kolczyków w uszach i pieszczoch na nadgarstkach. Po chwili przyglądania się czarnowłosemu, podszedł bliżej. Na tyle blisko, że chłopak czuł na swojej twarzy jego oddech, w którym było czuć alkohol. Skrzyżował ręce na klatce piersiowej i uniósł nieco głowę do góry, by spojrzeć na twarz mężczyzny. Zdecydowanie nie podobało mu się jego zachowanie. Spojrzał ostrzegająco w jego piwne oczy i lekko zmarszczył brwi. Ten nie rezygnując, oparł swoją lewą rękę obok głowy Alexandra, drugą złapał go mocno za szczękę. Ciałem przyparł jego do ściany, nie pozwalając mu się ruszyć. Ręce dzięki jego pozie również były unieruchomione. Wbił się w jego usta, zachłannie starając się otworzyć jego usta, by wtargnąć w nie swym językiem. Alec starał się wyrwać, jednak był od niego słabszy. Warczał tak w jego wargi i za wszelką cenę chciał go ugryźć w ten przeklęty język, albo kopnąć w czuły punkt. W tym czasie ręka, która wcześniej trzymała jego szczękę, zaczęła jeździć po jego boku, by zejść na biodro i pośladek. Chłopakowi się to oczywiście nie spodobało, starał się jeszcze mocniej go od siebie odepchnąć. Mężczyzna korzystając z okazji, że stoją tuż obok wejścia do łazienki, wepchnął go do środka. Rzadko kiedy ktoś do niej wchodził, ale na wszelki wypadek zatrzasnął je. Alec stanął na środku pomieszczenia. Dysząc ciężko wytarł z obrzydzeniem swoje usta i krzywiąc się spojrzał w oczy widocznie zadowolonego mężczyzny. Rozejrzał się pospiesznie za czymś, czym mógłby się obronić, jednak nic nie wpadło mu w oko. Z każdym krokiem mężczyzny w jego stronę robił krok w tył, w końcu jednak plecami dotknął zimnych płytek naściennych. Bicie jego serca przyspieszyło przynajmniej dwukrotnie. Nie wiedział jak to się skończył, ale wiedział, że nie podda się do końca swoich sił. Mógł krzyczeć, ale muzyka zagłuszyłaby go całkowicie. Mężczyzna skorzystał z chwili i ponownie wbił się w jego usta, łapiąc jedną ręką jego ręce i przygwożdżając je nad głową Alec'a, drugą zaciskając na jego pośladku. Alec wyczuwając uścisk na pośladku, ugryzł obcy język w swoich ustach z całych sił, po czym uderzył kolanem w czuły punk łysego mężczyzny. Ten jęknął jedynie i odsunął się na dwa kroki od ciemnowłosego, kuląc się lekko.
ESTÁS LEYENDO
Such a Romantic Story - Malec
Fanfiction"Taka Romantyczna Historia"~ Opowieść o Warlocku i Nocnym Łowcy, którzy czują do siebie coś więcej.
