-Mizzuki bierz walizki, taksówka juz jest! - wstrząsnął mój ojciec. Był to mój przybrany tata. Był to wysoki mężczyzna w wieku 40 lat. Miał on brązowe włosy i szare oczy. Pracował w jakiejś firmie, czesto wyjeżdżał. Zazwyczaj były to wyjazdy maxymalnie na 3 tygodnie, lecz tym razem sam nie wiedział na jak długo jedzie. Wiec postanowiliśmy, a raczej on postanowił że pojade na ten czas do jego znajomego ktory był szanowaną osobą publiczną. Z rozmyślań wyrwał mnie głos mojego taty który krzyczał moje imię. Więc ostatni raz stanąłem przed lustrem i przeczesałem swoje platynowe włosy ręką, poprawiłem kołnierzyk oraz otrzepałem niewidzialny kurz ze spodni. W końcu biorąc swoją walizkę i wyszłem z pokoju. Tam już czekał mój ojciec również z walizkami.
-Mizzuki nie martw się będzie dobrze. - kiedy to mówił nie patrzył mi w oczy co oznaczało że sam nie jest twgo pewny.
- Wiem tato...taksówka przyjechała chyba musze już iść. Kocham cie tato do zobaczenia. - po wypowiedzeniu tych słów przytuliłem go i wyszłem z domu. Po 10 minutach byłem już w aucie, pomachałem ojcu ostatni raz i taksówka ruszyła.
Samochód miał przyciemniane szyby oraz jedną taką w środku. Odzielającą miejsce kierowcy od tylnich miejsc pasażera. Kiedy już wygodnie usiadłem podłączyłem słuchawki do telefonu i włączyłem moją ulubioną liste piosenek. Przy okazji spojrzałem na godzinę byla 10.30 czyli jeszcze około 5 godzin jazdy. Oparłem głowę o szybe i powoli zasnąłem.
Kiedy tak spałem miałem dziwny sen śnił mi się czesto. Byłem wtedy w jakimś pokoju, stałem przy oknie z widokiem na ogród w którym rosły róże o sześciu odmiennych kolorach. Prawa część ogrodu była zrobiona z żółtych i granatowych kwiatów . Środkowa część była mieszanką czerwieni, pomarańczu i fioletu. Natomiast ostatnia część różanego ogrodu była biała. W środkowej części stała kobieta była bardzo ładna. Miała długie blond włosy oraz czarne oczy. Jej suknia była czarna z białymi dodatkami. Spojrzała się na mnie i się uśmiechnęła.
Wtedy się obudziłem. Kiedy wyjrzałem przez okno stalismy na parkingu przed małym pałacem. "O Boże ja sięgubie w własnym domu co dopiero tutaj..." pomyślałem. W końcu postanowiłem wysiąść. Zabrałem swoje rzeczyz bagażnika i skierowałem się w kierunku wejścia do pałacu. Kiedy zapukałem drzwi otworzyły się same. Uznałem że wejdę do środka. Od razu gdy przekroczyłem próg moim oczom ukazaly się wielkie schody. A przy nich stało sześcioro chłopaków. Wszyscy patrzyli się na mnie, co było dość krępujące. Gdy już mi się przyjrzeli jeden z nich wyszedł na przeciw mnie, wyglądał na 17 lat czyli tyle samo co ja. Miał czerwone włosy, czarne oczy które skądś już znałem oraz piękny uśmiech. Jego ostre rysy twarzy oraz wysportowana sylwetka bardzo do siebie pasowały. Kiedy ja już mu sięprzejrzałem zaczął mówić.
-Jestem Aiko...-ukłonił się nisko.- Ten z blond włosami to Shou. Był to chłopak z niebieskimi oczami i poważnym spojrzeniem, miał blizne z jednej strony twarzy oraz był wysoki. Był ubrany w białą koszulę oraz czarne spodnie, na plecy miał zarzucony sweter.
Kolejny to Riku, miał on granatowe włosy i takie same oczy jak Shou. Był również wysoki ale lekko niższy od blondyna. Jego strój był nie skazitelny.
Ten laluś w kapeluszu to Laito. Miał on rude włosy oraz czarne oczy jak Aiko, miał też delikatniejsze rysy od niego. Wyglądał jak buntownik, pognieciona koszula i spodnie, kapelusz i rozpięta marynarka.
Chłopak co trzyma misia to Kaito. Wyglądał jak małe dziecko które ma nieskazitelne ubranie oraz kobiece rysy twarzy. Włosy miał fioletowe a oczy również czarne jak Aito i Laito.
No i ostatni to Subaru. Miał czerwone oczy oraz białe włosy. Był ubrany w samą koszule i spodnie.
-Em...miło mi was poznać jestem Mizzuki.- powiedziałem i uśmiechnąłem się głupkowato.
-Więc Mizzuki teraz Shou zaprowadzi cię do pokoju. -powiedział Aiko.
-Chodź młody.- mruknął a ja ruszyłem za nim.
-A więc ty jesteś najstarszy ?-zapytałem.
-Tak moim bratem biologicznym jest Riku i jest drugi w kolejce, reszta to bracia przyrodni. Na przykład Laito,Kaito i Aiko są trojaczkami ale że pierwszy urodził się Laito to jest trzeci natomiast Kaito czwarty i Aito piąty. Saburu jest jedynakiem i jest najmłodszym z nas.
-Aha...rozumiem.- powiedziałem.
-Tu jest twój pokój zejdź za godzinę na obiad.-powiedział i poszedł.
Ja natomiast wszedłem do pokoju. Wystrój pokoju był dosyć ładny. Ciemne meble i czarno białe łóżko. I okno z widokiem na ogród. Zamarłem to był ten ogród z mojego snu. Kiedy nagle zegar wybił 16.30 co oznaczało że muszę zejść na obiad. Kiedy zeszłem na dół w drzwiach do jadalni minąłem się z Laito. Jak koło mnie przechodzil to jego oczy zrobiły się ciemniejsze. Ale zignorowałem to i usiadłem przy stole. Ale ja to ja ,jako chłodzące siedem nieszczęść zaciołem się w palca. I to był błąd. Kiedy z palca wypłynęła pierwsza kropla krwii wszyscy bracia zwrócili się do mnie. Ich oczy zaczęły przybierać wyraziste kolory. Wystraszony wstałem od stołu i tyłem szłem w stronę drzwi. Lecz po chwili od tyłu zaszedł mnie Laito. Przytrzymał mnie i odchylił moją głowę tak aby mieć dostęp do mojej szyji. Po chwili poczułem pieczenie.
To był Laito pijący mają krew. Po chwili w prawy nadgarstek ugryzł mnie Shou a w lewy Riku. W drugą stronę szyji wpił mi się Kaito a Saburu wgryzł mi się w obojczyk.
Tylko Aito stał z wzrokiem mówiącym jedno "Oni mają przejebane". Nie miałem siły sie wyrwać, po chwili zacząłem tracić przytomność. Ostatnim co pamiętam był krzyk Aito i widok jak biegnie w moją stronę.
Kolejne co pamiętam to obudziłem się w swoim pokoju a przy łóżku siedział Aito. Nie wiem czemu ale mi ułożyło, cieszyłem się że to nie jeden z jego braci.
-Aito?-zapytałem ciacho.
-Już się obudziłeś, przepraszam za nich. Pewnie chciał byś wiedzieć co ty się dzieje?- zapytał Aito.
-Tak. -odpowiedziałem.
- Wiec nasz ojciec jest królem wampirów naszymi matkami były wampirzyce lub demomice. A to że ty nosisz w sobie serce mojej matki to zostałeś wybrany.
-Na kogo? -zapytałem.
-Rzywiciela i męża jednego z nas.-odpowiedział.
- Że co ?!- wrzasnąłem.
-Spokojnie...uhhh słabo mi.-powiedział.
- Co sie dzieje?- Aito wyglądał blado. Postanowiłem wtedywyciągnąć rękę w jego stronę.-Masz...
Wtedy Aito zanurzył kły mojej ręce.
ESTÁS LEYENDO
Wyjątkowa Krew
Historia CortaSiedemnasyo letni Mizzuki zostaje pod opieką znajomego swojego ojca i jego szóstkę synów. Czy to był dobry wybór?
