Łzy czerwone
wypłynęły z piekieł
Gdzie jesteś, Lucyferze?
Mój upadły aniele
Czy było nam
aż tak źle w niebie?
Teraz tkwimy
W ogniach piekielnych
Gdzie nie ma marzeń,
bo poszły z dymen
wszystkie gwiazdy
Same krzyki
Same wrzaski
Lucyferze,
Gdzie jesteś mój upadły aniele?
Czy ty też przegrałeś
swą bitwę w niebie?
Czy to Ty przeniosłeś
piekło do mych krain
Gdzie piękno i dobroć
już dawno za nami?
Czy to brak litości,
a może brak miłości
Tobą targały?
Zlituj się nade mną
Mój upadły aniele
Przestań już żłobić
rany w mym ciele
Łzy czerwone
skowyją nieznośnie
Nie mścij się na mnie
Mój upadły aniele
We dwoje zrobimy
Im zemstę w niebie
Runie Ziemia
Spadną obłoki
Niczym wisielce na wietrze
zawisną wielkie wiersze
Że Bóg zamknął oczy
I już nigdy więcej
Ich nie otworzy
Odlecimy razem
Mój upadły aniele
Posklejam Ci skrzydła
Zostawmy popioły
Ty przy mnie
Ja przy Tobie
Mój aniele...
Łzy czerwone już wyschły
Zostały tylko blizny.
-A.J.
