Kochany pamiętniczku!
Może powinnam zacząć od podsumowania zeszłego roku?
+ 2 załamania nerwowe w ciągu miesiąca (Rekord!)
+ Próba samobójcza (ale tylko jedna, więc jest progres)
+ Złamano mi serce dwa razy (I to znów w ciągu miesiąca, czy ktoś to liczył, halo czy to księga rekordów Guinnessa)
+ 0 wesel, jeden pogrzeb
+ Wyprowadzka na swoje (nie takie swoje, bo wynajęte)
+ Podjęcie studiów, których nienawidzę (Jak można nie przyjąć na studia kogoś, komu zabrakło 0,25 punkta, no ludzie święci)
+ Zdiagnozowano u mnie depresję połączoną z zaburzeniami osobowości typu borderline, lekką socjopatię, fobię społeczną i zaburzenia lękowe. (Super, że po sześciu latach ciskania we mnie przypadkowymi lekami, wywołaniem padaczki i tryliona rzeczy, które utrudniły mi życie, w końcu ktoś mi ją postawił, dobrał właściwe leki i skierował na terapię.)
Mogłabym też podsumować te dobrze rzeczy, jak Woodstock, czy imprezy ze znajomymi, koniec szkoły i wakacje. Z drugiej strony, wszystkie łączą się z ludźmi, którzy potem w ten czy inny sposób zjebali totalnie. Warto? Nie.
Gdybym mogła wybrać jakąkolwiek supermoc, byłaby to moc zapominania. Chciałabym, żeby wyrzuty sumienia ustały w snach. Od kiedy D. nie żyje, co noc mam ten sam sen. Jestem postawiona przed sądem, oskarżona o współudział w samobójstwie. Co noc ten sam pieprzony sen. Oskarżycielem jest jego matka i przyjaciele. Ten sam co noc. Pewnie dlatego ostatnia noc jaką przespałam w całości była jakoś w listopadzie, gdy dostałam szprycę.
2017 był chujowy. I tym rozdziałem właśnie go zamykam.
Postanowienia na nowy rok:
+ Pisać pisać pisać
+ Zostać biednym studentem na prywatnej uczelni. Nie wiem czy mnie na to stać, ale jeżeli mam mieć totalnie spierdolone życie, chcę je sobie spierdolić sama.
+ Przestanę przepraszać za to kim jestem, ogarnąć w końcu ile mam twarzy i zacząć używać tylko jednej, a może wszystkich na raz, dojść do spokoju ducha, wrócić do ułomnego typu jogi
+ Nie zabić się, skończyć terapię, odejść od leków, ale tym razem nie na własną rękę
+ Przestać się upijać, ogarnąć chaos w mojej głowie
+ Zacząć krzyczeć głośno o tym, co mnie boli
+ Zapomnieć, zostawić to za sobą
Chciałam jeszcze rzucić palenie, ale pierwsze co zrobiłam po północy, to odpalenie papierosa. Białoruskie papierosy są inne niż polskie, nie mają tych wszystkich śmiesznych regulacji unijnych, więc czułam się, jakbym paliła gumę z opon i plastik. Albo znowu pojechała do Gliwic. Sylwester spędziłam z przyjaciółmi, w akademiku, drąc mordy razem z Celine Dion i dąć w róg. Skończyłam o czwartej nad ranem, pijąc białoruski bimber i dyskutując na temat tego, czy gołębie potrafią wymiotować.
Wyprzedzając pytania, potrafią.
Gdzieś pomiędzy całym tym pierdolnikiem, napisałam list z pogróżkami, wycinając ze wszystkich etykiet literki i misternie je układając, potem obcięłam kosmyk włosów i dołączyłam do listu. Chciałam czterdziestu milionów bitcoinów, bo pijana wersja mnie pragnęła Batmobilu. Tylko mój podpis nie był powycinany, to było jedno słowo. Podpisałam się jako Majonez dekoracyjny.
Rozpłakałam się, gdy ludzie po znalezieniu listu nie mogli oddychać przez wstrząsający nimi śmiech. Gdy wytrzeźwiałam, wydawało mi się to już bardziej zabawne.
Wracając, to był dobry Sylwester. To święto traktuje jako swoiste zamknięcie rozdziału związanego z życiem. W zeszłym roku powtarzałam w głowie "dwa zero jeden siedem, bądź dla mnie dobry". Ale w tym roku nie będę zdawać się na łaskę i niełaskę Wszechświata (bo on mnie kurewsko nienawidzi). Obudziłam w sobie gniew, który spał uśpiony gdzieś między Prozakiem, hydroksyzyną a zolpidem. Ten rok będzie moim rokiem, jeżeli będzie trzeba, wypruję sobie żyły, by tak było. Bo uwierzcie mi, kiedy przekroczy się nanoskopijną granicą między szaleństwem a śmiercią, gdy już jesteście gotowi coś sobie zrobić, ale coś pójdzie nie tak i wciąż żyjecie (bo, na przykład, nóż mimo uderzania nim w żyły, był za tępy by przeciąć skórę, a wasza Ex, z którą wciąż mieszkacie, weszła do domu gdy przeszukiwaliście swoje rzeczy w poszukiwaniu większej dawki leków, które można by popić wódką, wezwała karetkę), nie macie nic do stracenia.
Dwa zero jeden osiem, tym razem to ja będę jebać Ciebie.
CZYTASZ
Pamiętnik Zarażonej
Non-FictionZarażeni. Niepoczytalni. Nieobliczalni. Obłakani. Odchyleni. Zdegenerowani. Psychiczni. Wypaczeni. Wariaci. Wadliwi. Wynaturzeni. Dziwacy. To niektóre z określeń, jakich używa się w stosunku do osób chorych psychicznie. To część określeń, które mil...
