Pani Smith. Stara panna, która w wieku trzydziestu pięciu lat wyszła za mąż za przeciętnego Kowalskiego.
Z tym, że jej wybranek pochodzi z Londynu, i ona teraz jeszcze dumniej uczy nas angielskiego ze swoim nowym nazwiskiem. W dodatku to chyba mąż układa jej te sprawdziany, bo nic a nic z tego nie rozumiem.
Kątem oka spoglądam na Ritę. Smith jednak zauważa to i cicho, lecz groźnie ostrzega, by nie ściągać. Rita jest w naszej klasie najlepsza z angielskiego. Mówi, że musi dobrze umieć języki, żeby w przyszłości móc grać w zagranicznych filmach. Chce zostać aktorką. Sądząc po tym, jak świetnie radzi sobie w szkolnym kółku teatralnym i z jaką łatwością wypełnia sprawdzian pani Smith, przekonuję się, że to chyba naprawdę jej właściwe powołanie. Ale mimo talentów, Rita nie jest wyniosła i świetnie się z nią rozmawia.
- A teraz zapomnijmy o tej złej godzinie i cieszmy się wolnością. Weekend! - ogłasza, wychodząc z klasy, a ja dostrzegam, jak w jej piwnych oczach zapalają się iskierki radości.
- O tak – uśmiecham się. - W końcu trochę odpoczynku.
- Dziewczyny, musicie być tam ze mną – przed nami pojawia się podekscytowana Greta. - Emil zaprosił mnie na koncert. Właściwie to tylko mi o nim powiedział, ale przecież nie mogę tego przegapić.
- Będzie grał Chopina? - Rita pyta z ciekawością. Emil, chłopak Grety, chodzi do szkoły muzycznej i ponoć całkiem ładnie gra na fortepianie, ale ja i Rita nigdy go jeszcze nie słyszałyśmy.
- Między innymi. To będzie naprawdę piękny koncert. Wystąpią wszyscy uczniowie z klasy fortepianu.
- A więc pójdziemy – oznajmiam. -Kiedy to? W przyszłym tygodniu?
- Dziś wieczorem.
- Wow, szybko mówisz.
- Znacie Emila, nie chciał się przyznać. Czasem ma do tego jakieś dziwne podejście...
- To nic, i tak będziemy – mówi Rita. - Nic nie jest ważniejsze od naszej przyjaciółki.
Greta patrzy na nas z uśmiechem wdzięczności.
- O której się spotykamy, i gdzie?
-Bądźcie pod moim domem o osiemnastej. I ubierzcie się ładnie – Greta mruga do nas okiem. - Lecę na autobus, do zobaczenia!
-Okey, narazie! - odpowiadam.
- Tak, czerwona sukienka! - planuje Rita. Tylko jakie buty...
Ja natomiast jak zwykle kompletnie nie wiem co ubrać. Ale coś wymyślę. Dziś Filip przyjeżdża ze studiów. Może mi doradzi.
...
W domu poruszenie. Jak zwykle, kiedy przyjeżdża mój brat.
- I jak tam tydzień, kochany? - pyta tata.
- Ciekawie. Ale dużo nauki.
Filip siada przy stole w kuchni, a mama parzy mu kawę.
Ciekawie? Co może być ciekawego na studiach medycyny? To równie zastanawiające jak fakt, jak on się na nie wogóle dostał.
- Zjesz coś?
- Chętnie. Ale zaniosę jeszcze torbę do góry. I chyba zostawiłem telefon w samochodzie... - mój brat roztrzepany jak zwykle.
- Ty kiedyś zgubisz swoją głowę –żartuje mama.
Pokój Filipa jest na piętrze, naprzeciwko mojego.
- Cześć Anka! - woła do mnie już na schodach.
- Hej – mówię, gdy zagląda do mojego pokoju. - Musisz mi doradzić. Ta, czy ta? - prezentuję sukienki, trzymając wieszaki w prawej i lewej ręce.
- Gdzie się wybierasz? Na randkę? -uśmiecha się sugestywnie.
- Na koncert. Chłopak Grety będzie grał Chopina.
- Nieźle. Wybierz tę w kolorze fenoloftaleiny.
- Czego?
- Tę malinową.
- Okey - wzdycham. Cały Filip. Jak zwykle jakieś chemiczne słownictwo.
...
- Czy wyglądam jak kobieta z zasadami? - śmieję się, witając czekające na mnie przyjaciółki.
Rita prawie płacze ze śmiechu, kiedy opowiadam o wypowiedzi mojego brata. Greta jest natomiast trochę spięta.
- Jest dobrze? - pyta, okręcając się przed nami.
Niebieska sukienka doskonale podkreśla jej szczupłą figurę.
- Jest świetnie – mówię.
- Emil oniemieje na twój widok – dodaje Rita – pięknie wyglądasz.
Idziemy więc na przystanek, skąd dojedziemy prosto do szkoły muzycznej w centrum.
- Mamy farta – zauważa Rita, bo autobus akurat podjechał.
- I miejsca siedzące – dodaję zadowolona, bo o tej porze potrafi być niezły tłok.
...
- Moja! - krzyczy wysoki brunet i odbija piłkę do kolegi z ciemnorudą czupryną, by ten przebił ją przez siatkę. - Yes! Mamy punkt. Dobrze Arek! – śmieje się, po czym rozgląda się po trybunach i jego brązowe oczy trochę smutnieją.
- To już drugi set – mówi rudy dokumpla. - Nie przyjdzie. - Ale wygramy to – dodaje po chwili – skup się. Serwujesz.
Brunet podrzuca piłkę i zręcznie w nią uderza. "Nie przyjdzie" - słowa brzęczą w jego głowie. Ale wie, że Arek ma rację. Gdyby miała przyjść, nawet spóźniona, byłaby już dawno. Nie obiecywała – stwierdziła, że"raczej będzie", ale zrobił sobie nadzieję. Na pewno miała ważniejsze plany niż ten mecz. Ciekawe, gdzie teraz jest...
Piłka znowu leci w stronę chłopaka, ale tym razem brunet za mocno się zamyślił.
- Michał! - drze się Arek. - Skup się, do jasnej ciasnej!
...
- Cześć kochanie, przyszłyśmy posłuchać, jak grasz – wita się Greta,widząc Emila. Ten ma lekko zdziwioną minę.
- Heej, nie spodziewałem się was – mówi. Chodźcie do sali, zaczynamy za piętnaście minut. Ja lecę do chłopaków. - Przytula Gretę, poprawia marynarkę i znika gdzieś w końcu korytarza.
- Poszłabym jeszcze do łazienki – oznajmiam. - Wiecie gdzie jest?
- Musisz zejść na parter – tłumaczy Greta. - Znajdziesz. A my zajmiemy miejsca, bo sala się zapełnia.
- Okey – zgadzam się i idę długim korytarzem w stronę schodów. Nie mam za dużo czasu do rozpoczęcia koncertu. Przemierzam schody pospiesznym krokiem. Nagle jedna noga obsuwa mi się niżej niż chciałam i przewracam się... wpadając na jakiegoś chłopaka.
- Ej, uważaj– mówi, łapiąc mnie. Ma silne ręce. - Potłukłabyś się.
-Dzięki, za bardzo się spieszyłam – mówię speszona, uwalniając się z uścisku i stając bezpiecznie.
- W porządku. Na szczęście cię złapałem – uśmiecha się. - Jestem Bruno.
- Ania – przedstawiam się również.
- Miło cię poznać, Aniu – mówi, akcentując miło moje imię. Jest ładny. Ma kruczoczarne włosy, spięte w kitkę. Gdyby je rozpuścił, byłyby tylko odrobinę krótsze od włosów Grety, które sięgają do ramion. Kiedy odwraca się i idzie dalej w górę schodów, zauważam pokrowiec z gitarą na jego plecach.
...
Koncert był świetny. Sam Emil co prawda nie grał Chopina, tylko Beethovena, ale i te utwory były bardzo ładne. Greta była z nas trzech chyba najbardziej zachwycona, ale i Ricie się podobało.
-Wow, chciałabym też umieć na czymś grać – westchnęła, kiedy wychodziłyśmy z sali.
- Albo mieć takiego utalentowanego chłopaka – dodałam.
- Tak, i razem z twoim Emilem stworzyliby zespół – zaśmiała się ze swojego szalonego pomysłu. - Mój by na przykład śpiewał, a Anki był gitarzystą, co wy na to?
- Czemu nie – uśmiechnęłam się. W wyobraźni zobaczyłam Bruna.
- I jak tam moje panie, podobało się granie? - od tyłu zaszedł nas Emil.
- Było przepięknie – powiedziała Greta, przytulając chłopaka.
- Super. Teraz marzę tylko o powrocie do domu – odparł, z poważną i zmęczoną miną.
...
Bruno... dlaczego myślę o tym zdarzeniu? Zakochałam się od pierwszego wejrzenia?
Przecież nawet nie wiadomo, czy go jeszcze kiedyś spotkam. Nigdy wcześniej go nie widziałam. Nie chodzi do naszej szkoły. Wiem tylko, że jest przystojny i gra na gitarze. Nawet, gdybym szukała go tutaj, nie wiem w które dni ma lekcje.
Okey, uspokój myśli. Pora zasnąć, jest późno. Nawet Filip zgasił już światło w swoim pokoju.
A Bruno... może mi się przyśni.
YOU ARE READING
Wszystko gra [ZAWIESZONE]
Teen FictionGreta, Rita i Ania - trzy najlepsze przyjaciółki z liceum, stawiają razem czoła szkolnej i pozaszkolnej rzeczywistości. Koncert Chopina, okropna pani od angielskiego, szalona kreda do włosów i... tajemniczy Bruno, który sporo namiesza w głowie jedne...
![Wszystko gra [ZAWIESZONE]](https://img.wattpad.com/cover/133492445-64-k611048.jpg)