James Potter, powinniście mnie już znać.
Jestem na szóstym roku, podobnie jak opisana niżej, ciekawsza osóbka. Od razu powiem: NIE JEST MOJĄ DZIEWCZYNĄ!
Niedawno miałem dziewczynę, pierwszy i jak narazie ostatni stały związek.
Lily Evans
Spotykaliśmy się trzy miesiące, byłem nią kompletnie zauroczony. Ale gdy przyszło co do czego, wybrała Smarkerusa, to z nim się teraz spotyka.
I po tym czasie, po naszym rozstaniu, czuję, że bardzo dobrze się stało.
Taylor Grendy-Lupin, przyrodnia siostra Rumusa Lupina, w przeciwieństwie do brata jest czystej krwi. Ich ojciec wdał się w przelotny romans, jest owocem ich związku. Jej matka zmarła przy porodzie, Lor* od zawsze mieszka z Lupinami.
Panna Lupin, bo to nazwisko woli, jest niewysoką dziewczyną o jasnych, błyszczących niebieskich oczach i blond włosach opadających na ramiona.
Nieszczere byłoby stwierdzenie, że jej cera jest nieskazitelna. Wprawdzie nie jest pokryta bliznami, w przeciwieństwie do twarzy brata, ale przez jej upodobanie do czekolady zawsze ma na czole kilka pryszczy, które usilnie próbuje zakryć. Zazwyczaj jej się to udaje, ale- ale- tysiące razy widziałem ją bez makijażu. Jej słodki nosek marszczący się za każdym razem, kiedy czegoś nie rozumiała. Sporadycznie podczas zajęć, częściej gdy ktoś obdarzał ją komplementami.
Jest bardzo nieśmiała, chociaż gdy jesteśmy we dwoje, powoli się rozkręca. Nawet przy Rumusie jest spięta i wycofana.
Jest na szóstym roku, tak jak ja. Ale ona jest puchonką, to do przewidzenia zważając na jej opanowany charakter.
Uwielbia czytać książki, z tego co widziałem na jej półkach to typowe romanse. To chyba u nich rodzinne- przesiadywanie w bibliotece.
Leżeliśmy na łóżku, przytulając się, już trzecią godzinę.
-98 galeonów, Potter.- zachichotała.
-jeszcze godzinka.- mruknąłem,
Że też Dumbeldore zgodził się na taką pracę. Zarówno Tylor, jak i Syriusz są "zawodowymi przytulaczami".
Jest szczupła i drobna, zokrąglona tam gdzie trzeba. Tak miło się do niej przytulić.
- To będzie 131 galeonów.- stwierdziła.
- wiem wiem, kochanieńka siostrzyczko mojego przyjaciela.- westchnełem.- A może jakaś zniżka?
- Słuchaj, leżę tu z tobą trzy godziny, coś mi się za tą mękę też należy! - dźgneła mnie w żebra.
Objąłem ją, wdychając słodki zapach jej perfum.
- Ile bierzesz za noc?- spytałem.
- James, możesz mnie przytulać w weekendy od 10 do 18, w tygodniu po lekcjach, ale nie w nocy, głupku! A znając ciebie..
- Dla stałego klienta?- wydąłem wargi, patrząc na nią błagalnie.
- Dzielisz Dormitorium z moim bratem.- przypomniała mi.
- Remus? Remus nie musi nic wiedzieć.
- Potrójna stawka.- warkneła.- i nikomu ani słowa, nie wyobrażam sobie spać wtulona do obcego faceta.
- Hmm, nie jestem ci obcy?- poruszyłem brwiami.
- Przyłazisz tu codziennie. Spędzasz w moim domu prawie całe wakacje, codziennie siedzimy na eliksirach, bo szanowny pan Black oraz jakże genialny Potter musieli wysadzić pół klasy. Więc nie, niestety nie jesteś mi obcy.
Ależ cięty język!
- Tak, Tak.- przewrociłem oczami, prawie codziennie kiedy Evans mnie rzuciła, Lor.
- Wiem.- objęła mnie mocno.
Od trzech miesięcy.
- To kiedy?- mrukneła.
- Dzisiaj, a kiedy?- parsknąłem.
- Preferencje piżamy?- zachichotała, wbijając twarz w moją klatkę.
- Czego?- spytałem niewinnie, walneła mnie w ramię.- to w czym śpisz zawsze. Chce Cię przytulić i tyle.- co nie do końca jest prawdą, ale tylko tyle będę mógł zrobić.- niech będzie ci wygodnie.
- Czyżbyś się nawrócił?- szepneła.
Parsknąłem śmiechem, obejmując ją mocno. Wtuliłem się w jej szyję, zamykając oczy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję za dotrwanie do końca :3
545 słów.
Pozdrawiam! ♡
YOU ARE READING
James Potter, szkolne lata [one shot]
Fanfiction(OC x James Potter) Okładkę wykonała; @Vooolish
![James Potter, szkolne lata [one shot]](https://img.wattpad.com/cover/132096950-64-k876262.jpg)