Kim miał okazję spotkać się z osobą, z którą korespondował przez długi okres czasu. Dokładnie dwudziestego dziewiątego listopada dwa tysiące siódmego poznał niejakiego „Huna", a dwudziestego dziewiątego listopada dwa tysiące siedemnastego miał okazj...
Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
1270 słów.
Dzień za dniem, wszystko przemijało tak szybko, że Jongin nadal nie mógł uwierzyć w jedno. Pierwszy śnieg spadł dwudziestego dziewiątego listopada, a nawet i wcześniej, ale ten dzień był... inny. Wszystko zapowiadało się gorsze niż mógł przesądzać.
Poślizgnięcie na pasach i bolesny upadek. Zawalenie pierwszych godzin na studiach tanecznych, na które z trudem się dostał, poprzez spóźnienie. Profesor ani trochę nie był z tego zadowolony. Można by było coraz więcej wyliczać, co go dzisiaj spotkało, ale po co? Tego było multum, że nie sposób zliczyć. Co chwile coś się nakładało, że szkoda tracić czas na wymienianie wszystkiego po kolei. Lepiej przejść do tego, co było o wiele bardziej przyjemne. Kim miał okazję spotkać się z osobą, z którą korespondował przez długi okres czasu. Dokładnie dwudziestego dziewiątego listopada dwa tysiące siódmego poznał niejakiego „Huna", a dwudziestego dziewiątego listopada dwa tysiące siedemnastego miał okazję się z nim spotkać twarzą w twarz, dowiedzieć się kim był, jak się nazywał, a przede wszystkim w końcu zobaczyć go na żywo i poznać jego wnętrze, które wydawało się takie piękne. Oceniał tak, ponieważ listy z jego wierszami... to była poezja, wręcz lekarstwo dla oczu Kaia.
Czuł, że się nie zawiedzie.
Miał nadzieję, że po tych dziesięciu latach w końcu usłyszy ciepło głosu chłopaka... o ile naprawdę był to chłopak. Jongina to jakoś szczególnie by nie ruszyło, gdyby Hun okazał się dziewczyną, ale lekki szok by był. W końcu tyle lat w kłamstwie... nic miłego, prawda?
Osoba, która nazywała siebie „Nieudolnym Poetą", skradła serce dwudziestoletniego studenta tańca całym sobą poprzez pisanie. Niby niemożliwe, a jednak. Nigdy nie rozmawiali przez telefon, chociaż mieli swoje numery telefonów, nie rozmawiali przez kamerkę, nic z tych rzeczy. W końcu ani jeden, ani drugi nie widział zbyt dużego sensu.
A co Kim wiedział na temat „swojego Nieudolnego Poety"? Będąc szczerym, mało rzeczy. Jedynie miał świadomość, że mieszkał w Kanadzie i był Koreańczykiem, więc wcale tak blisko do siebie nie mieli. Różnica czasu była dla nich małoistotna, bo i tak zawsze pisali. Nawet w środku nocy, gdzie u drugiego był dzień. Czasami nawet o tym zapominali.
Kai już pędził do miejsca, gdzie mieli się spotkać – czyli na lotnisko. Daleko nie miał, tylko dziesięć minut piechotą, ale... właśnie. Jedno „ale" zniszczyło jego radość, która go przepełniała większość dzisiejszego dnia.
Krótka wiadomość od Huna.
„Przepraszam, Jongin. Nie zjawię się, więc nasze spotkanie, cóż, musi zostać przełożone. Samolot został odwołany, ponieważ była awaria na lotnisku w Kanadzie. Spotkamy się kiedy indziej. Przepraszam."