♡prolog♡

18 2 10
                                        

Równo o 6:30 zadzwonił budzik. Bez zbędnych problemów wstałam z łóżka w luźnych szortach i rozciągniętej bluzce, która była za duża co najmniej o dwa rozmiary. Rozpuściłam czekoladowe włosy z luźnego warkocza i pozwoliłam im swobodnie opaść na ramiona. Udałam się do łazienki, by wyszykować się do szkoły. Dokładnie wyszczotkowałam zęby i umyłam twarz żelem. Następnie zeszłam na dół po wielkich drewnianych schodach i przywitałam się z rodzicami, którzy również szykowali się do wyjścia.
Sięgnęłam po płatki i mleko. Do różowej miski wsypałam kolorowe płatki w kształcie kółek i zalałam je zimnym  mlekiem z lodówki.
Zabierając śniadanie ze sobą na górę wyjęłam z szuflady łyżkę.
Postawiłam płatki na biurku i podłączyłam telefon do wierzy stereo. Puściłam moją ulubioną piosenkę na ten czas czyli: " Perfect " Ed'a Sheeran'a i zaczęłam szykować się do szkoły. Z szafki wyjęłam czystą bieliznę, oraz strój galowy. Dzisiaj w szkole odbędzie się apel z okazji rozpoczęcia drugiego semestru szkolnego. Po założeniu bielizny ubrałam czarną, rozkloszowaną spódniczkę i białą koszulę zapinaną na guziki, którą włożyłam pod spódniczkę.
Włosy postanowiłam rozczesać i związać w luźnego koka.
Jeśli chodzi o make-up to dzisiaj po raz pierwszy kreski wyszły mi za pierwszym razem i idealnie podkreśliły moje niebieskie oczy. Wytuszowałam rzęsy i nałożyłam ochronną pomadkę z Nivea o lekkim różowym odcieniu, który podkreślił moje usta.
Do plecaka schowałam kilka książek i zeszytów oraz piórnik. Wyłączyłam muzykę i ponownie znalazłam się na dole.
Była już 7:34 co oznaczało, że Max już na mnie czekał.
Włożyłam czarne trampki, kurtkę i ciepły szal. Ostatni raz przejrzałam się w lustrze i wyszłam z domu upewniając się, że wzięłam ze sobą klucze.
Gdy na podjeździe zobaczyłam stojący dobrze znany mi samochód od razu się uśmiechnęłam. Pewnie ruszyłam przed siebie i otworzyłam drzwi od auta.
- Hej Maksio! - powiedziałam przytulając mojego najlepszego przyjaciela.
- Hey Mistey - odpowiedział wesoło. - Co ty taka wesoła dzisiaj?
- Zapomniałeś, że mamy dzisiaj sprawdzian z majcy? - spytałam.
Zdecydowanie matematyka to mój ulubiony przedmiot...
- To dzisiaj jest ten sprawdzian? - spytał zawiedziony wyjeżdżając z podjazdu.
- Tak dzisiaj. Nie mów, że znowu zapomniałeś!
- Ja nic takiego nie mówię... - A pamiętasz może którą mamy matematykę dzisiaj? - dodał po chwili ciszy.
- Chyba ostanią, a co? - spytałam patrząc się na niego.
- To jakimś dziwnym trafem nie będzie mnie na niej. - uśmiechnął się lekko.
- Nie Maks! Nie ma nawet takiej opcji. Znowu opuścisz kolejną matematykę?
- Ale Mistey, mam dostać kolejną pałę? - spytał.
- No, nieee...
- No właśnie. Więc powiesz facetce, że babcia mi zmarła czy coś w tym stylu. - przerwał mi.
- Maks? - spytałam.
- Co?
- A która to już babcia? Siódma?
- Nie, dopiero szósta. - odpowiedział.
Westchnęłam.
- Oj Mistey, daj spokój. To wymyślisz coś innego.
- Dobra, coś wymyślę. Ale masz napisać tą klasówkę. I wszystkie inne zaległe też. - zgodziłam się bo wiedziałam, że nie dam rady mu przemówić do rozsądku.
- Dobrze, dobrze. - odpowiedział zadowolony.
- Maksio promise? - wyciągnęłam mały palec w jego stronę, gdy zaparkował na parkingu przy szkole.
- Maksio promise. - wystawił swój mały palec, który w porównaniu z moim był ogromny i zacisnął go na moim po czym roześmialiśmy się oboje.
To taka nasza "tradycja"
Wyszliśmy z auta i skierowaliśmy się do wejścia głównego.
- Znowu założyłaś trampki? - zachichotał Maks.
- Taaaak, o co ci chodzi ej ziom? Czy jestem raperem, czy też youtube'rem, czy serio tak boli cię to?... - zaczęłam śpiewać.
-... wole nie być zerem w przyszłości menelem! - dokończył Maks po czym znowu się roześmialiśmy.
Tu nie ma o czym mówić. Max jest najlepszym co mnie w życiu spotkało. Mogę mu o wszystkim powiedzieć, a on zawsze wie jak mi pomóc. - pomyślałam.
- Chociaż raz mogłabyś założyć pantofelki do spódniczki. - powiedział.
- Może i mogłabym, ale cholernie podoba mi się połączenie spódniczki czy sukienki i trampek. - odpowiedziałam.
- To już chyba wiemy. - uśmiechnął się.
××××××
- Drodzy uczniowie, witam was w drugim półroczu waszej ciężkiej pracy. - odezwał się dyrektor szkoły. - Staramy się dbać o wasze jak najlepsze samopoczucie w naszej szkole. Dlatego podczas ferii ziomowych dokonano kilka zmian, które napewno nie zostały nie zauważone. Odnowiliśmy kilka klas oraz zostały zakupione nowe szafki, a do sal językowych zostały zakupione projektory.
Pragniemy też powitać kilku nowych uczniów, którzy postanowili przenieść się do naszej szkoły.
Kto przenosi się do innej szkoły w połowie roku? - pomyślałam.
- Mamy nadzieję, że nasza szkoła przypadnie wam do gustów. - kontynuował dyrektor zwracając się do nowych uczniów. - Jestem pewien, że zawrzecie tutaj wiele nowych znajomości. - uśmiechnął się lekko.
Po wypowiedzi dyrektora, który był naprawdę miłym i pomocnym mężczyzną w podeszłym wieku, chór zaśpiewał dwie piosenki i wszyscy rozeszli się do swoich klas na resztę lekcji.
Przede mną jeszcze godzina wychowawcza i matma. Skierowałam się do sali 137 przechodząc przez długi korytarz. Nasza szkoła była naprawdę ogromna. Czasami sama potrafię zwątpić czy idę w dobrą stronę, pomimo że jestem w drugiej liceum, czyli  chodzę do tej szkoły już dwa lata.
Zapukałam lekko w drewnianą pokrywę potocznie zwaną drzwiami i weszłam do środka.
- Przepraszam za spóźnienie. - powiedziałam kierując wzrok na moją wychowawczynię.
- Nic się nie stało. Proszę zajmij już swoje miejsce. - odpowiedziała z uśmiechem.
- Dziękuję. - odpowiedziałam odwdzięczając jej gest.
Odsunęłam krzesło i zajęłam miejsce tuż obok Max'a. Na każdym przedmiocie siedzę w jednej ławce w Max'em.
- Proszę o uwagę. - zaczęła pani Eliot jak zawsze z uśmiechem. - Tak jak wspomniał pan dyrektor na apelu dołączyło do nas kilku uczniów. Pod moją opiekę "dostałam" tylko jedną osobę. Poznajcie Alex'a. - pokazała na chłopaka siedzącego na samym tyle klasy. Pewnie dlatego nawet go nie zobaczyłam.
- Chciałabyś nam coś o sobie opowiedzieć? - spytała pani Eliot.
- Ta, mogę coś powiedzieć. - wstał z krzesła. Już widziałam te spojrzenia pustych lasek, które odwróciły się w jego stronę.
- Nazywam się Alex Carpenter, mam dziewiętnaście lat, przyjechałem z Irlandii. - usiadł z powrotem na krzesło kończąc swoją jakże bardzo długą wypowiedź.
Ma dziewiętnaście lat? Czyli nie zdał. Przyjechał z Irlandi aż do Londynu. To prawie ponad siedemset kilometrów - pomyślałam odwracając głowę w stronę tablicy.
××××××
Siedziałam na ławce koło szafki Max'a i czekałam aż się ubierze żebym mogła się z nim pożegnać.
- Dobra, ja się zwijam prosto do domu uczyć się do klasówki, którą powinienem pisać za jakieś trzy minuty. - zaśmiał się.
- No ja myślę. Pamiętaj, zadzwonię dzisiaj do Ciebie wieczorem i przepytam z całego materiału! - pogroziłam mu palcem jak zazwyczaj robią to rodzice, gdy małe dziecko zrobi coś źle.
- Jasne jasne, będę pamiętał i czekał na twój telefon. Narazie mała. - powiedział z szyderczym uśmiechem  przytulając mnie.
Miałam ochotę mu wywalić. To że mam sto sześćdziesiąt centymetrów wzrostu nie znaczy, że może mi to wypominać na każdym kroku, prawda?
- Trzymaj się duży. - powiedziałam celowo podkreślając ostanie słowo.
××××××
Gdy rozbrzmiał się irytujący dźwięk dzwonka drażniąc moje uszy po raz kolejny udałam się do klasy matematycznej.
- Dzień dobry. - powiedziała nauczycielka wchodząc do klasy.
- Dzień dobry. - odpowiedziała klasa.
- Mam nadzieję, że przez ferie przygotowaliście się do klasówki. - rzekła nauczycielka.
Taaak, to właśnie cała ona. Nie ważne, że są ferie i masz prawo do odpoczynku. " Macie dużo czasu na przygotowanie się do niej. Liczę na same piątki ".
Mi nie sprawiało to kłopotów, ponieważ matematyka to moja mocna strona.
- Wiem, że macie nowego kolegę w klasie. Alex? Miałeś prawo nie wiedzieć o klasówce. Jeśli nie pójdzie ci zbyt dobrze to zapraszam na poprawę. - powiedziała nauczycielka kierując swoją wypowiedź do Alex'a.
- Dobrze. - odpowiedział krótko.

Gdy sprawdziany były już rozdane i przystąpiłam do czytania pierwszego polecenia poczułam jak coś uderzyło mnie w plecy.
- Masz długopis? - szepnął do mnie Alex gdy odwróciłam się w jego stronę.
- Taa, mam. - powiedziałam wyjmując długopis z piórnika i rzucając mu go.
××××××
Tak się wszytsko zaczęło...

Hejka💞
Witam w nowej książce "Complicated Love".
Mam nadzieję, że książka przypadnie Wam do gustu, i że ktokolwiek będzie ją czytał 😂
Ahh te Czuux'y xD
Pozdrawiam SeseKB 💞

Miłego wieczoru 😚
~xxx~

♡Complicated Love♡Stories to obsess over. Discover now