·1·

873 32 11
                                        

'' Serena szła ulicą... Wracała z małych zakupów przed wystawą... Braixen szła za nią trzymając parasolke chroniącą je przed deszczem... 1.. 2.. 3... liczyła szeptem mijanych ludzi.. Nie miała niczego innego ciekawego do roboty do przyjazdu autobusu, który miał się zjawić na przystanku za około godzinę...
- Lumiose jest doprawdy zadziwiające.. - powiedziała cicho w stronę swojej partnerki... - Czy pada czy świeci słońce, jest tak samo piękne i zapierające dech w piersiach... 
Pokemon pokiwał głową... Dziewczyna dostrzegła już przystanek... Otuliła się dokładniej szalikiem i przyspieszyła kroku...Wszystkie kupione przez nią rzeczy poruszyły się gwałtownie w torbach przez nią trzymanych... Przyjechała z Hoenn na parę dni by spędzić święta (które narazie były mokre a nie białe) w swoim regionie...  Do jej uszu dotarła melodia kolędy..

Cicha noc, Święta noc...
Pokój niesie ludziom wszem...

Doszła do przystanku... Był pusty.. Pomijając małą dziewczynkę... Spojrzała na Serene oczami pełnymi łez..

A u żłóbka Matka Święta
Czuwa sama uśmiechnięta

Żwir pod butami zaskrzypiał.. Podeszła do dygocącej z zimna dziewczynki....
- Proszę.. - powiedziała wyciągając z jednej z torb nową kurtkę.. Po chwili namysłu dodała do tego przeznaczony przed tem dla niej samej termos z herbatą.. Trudno.. Jest wigilia trzeba się powyżekać dla dobra innych..

Nad dzieciątka snem,
Nad dzieciątka snem.

Mała miała się już odezwać gdy nagle przybiegła starsza pani i przutuliła dziewczynkę... Po,chwlili jednak obruciła się..
- Niech ci Bóg błogosławi! - zawołała.. - Dziękuję Ci za opiekę nad moją wnusią! Wyszłam tylko na chwilę A ona już uciekła! Proszę! To dla Ciebie! - wręczyła zmieszanej dziewczynie pudełko pierników...  - Wesołej wigilii!

Cicha noc, święta noc,
Pastuszkowie od swych trzód
Biegną wielce zadziwieni
Za anielskim głosem pieni

Zaczął padać delikatny biały puszek... Usiadła na niewygodnej ławce i schowała zsiniałe dłonie w kieszenie kurtki ....
- Pierwsza samotna wigilia... - westchneła... Mama nie dała rady wrócić z Jotho na święta... Tata nie żyje...

Gdzie się spełnił cud,
Gdzie się spełnił cud.

Ktoś usiadł na ławce obok... Nie chciała być odebrana za niegrzeczna więc walczyła z całej siły by nie spojrzeć na równie samotną co ona postać..

Cicha noc, święta noc,
Narodzony Boży Syn.

Jednak ciekawość zwyciężyła.. Spojrzała w stronę człowieka..
- Ash?
Chłopak jakby się ocknął..  Spojrzał na nią nieco nie obecnym wzrokiem...
- Serena? - powiedział nie kryjąc zdziwienia... - Co ty tu robisz? Przecież byłaś w Hoenn..
- Wiesz.. - odpowiedziała wpatrując się w wirujacy śnieg.. - Przyjechałam tu na święta ale zapomniałam że moja mama nie da rady wrócić na święta z Jotho..
- Ja chciałem odwiedzić Clemonta i  Bonnie i zostać u nich na święta ale nie ma ich w Kalos bo wyjechali do swojego wujka w Hoenn.. Wyleciało mi to z głowy podczas zakupu biletu.. - uśmiechnał się.. - Przepraszam że Cię odrazu nie rozpoznałem Serena.. Byłem zamyślony nad tym gdzie się podzieje na te parę dni..

Pan Wielkiego majestatu
Niesie dziś całemu światu
Odkupienie win,
Odkupienie win.

Chwilę potem siedzieli razem obok siebie w autobusie.. Ash był wręcz zachwycony pomysłem spędzenia razem świąt w domu Sereny.. Od ostatniego spotkania minęły 3 lata... Ash opowiadał o Aloli a Serena o wystawach w Hoenn.. Gdzieś w tle zabrzmiała kolejna kolęda..

Gdy śliczna Panna Syna kołysała,
Z wielkim weselem tak Jemu śpiewała..

Śnieg za oknem nadal wirował a powoli mijane ulice zapełnione były przypadkowymi przechodniami..

Lili, lili, laj, moje Dzieciąteczko,
Lili, lili, laj, śliczne Paniąteczko.

Po pół godzinie byli pod domem Sereny...Ash pomógł jej z zamarzniętym zamkiem i torbami..

- Idę po drewno do kominka - powiedział  otulając się szalikiem... Dziewczyna uśmiechając się wróciła do kuchni...

Przybądźcie z nieba, święci Aniołowie,
Śpieszcie do ludzi z pokojem posłowie,

Gdy wrócił pomogła mu zapalić w kominku..
- Masz sadze na nosie! - powiedziała śmiejąc się...


~~~~

Zapach Choinki...Where stories live. Discover now