Obudził mnie mój jakże ukochany budzik, który gdyby nie był moim telefonem to by dawno nie żył. Wstałam i poszłam wykonać poranne czynności, następnie ubrałam naszykowane wczoraj ubrania. Zrobiłam lekki makijaż i byłam gotowa. Poszłam do kuchni i zastałam na stole naleśniki z czekoladą, bitą śmietaną i truskawkami, a obok karteczkę; "wyszliśmy dzisiaj wcześniej do pracy i wrócimy późno nie czekaj na nas. Kochamy Cię". No i znowu będę siedziała sama w domu...
###
Zjadłam śniadanie i poszłam do pokoju po plecak, po drodze zabrałam jeszcze telefon, słuchawki i klucze. Do szkoły pieszo mam jakieś 15-20min. Dzisiaj zaczynam lekcje wychowaniem fizycznym, czyli czymś co kocham najbardziej. Nie spieszyłam się zbytnio gdyż lekcja zaczyna się o 8.00 a jest dopiero 7.20. Przed szkołą czekała na mnie Mel, która jak zwykle była uśmiechnięta.
-hej
-no hej, co się tak cieszysz?
-wiesz że jest zima?
-no i...
-no i jak co roku jest organizowany bal już zapomniałaś?
-ale po co ja mam tam iść? A tak po pierwsze to nie mam z kim i w czym.
-o to w czym pójdziesz się nie martw jak nic nie znajdziesz to pójdziemy na zakupy, a co do partnera to na pewno nie jeden cię zaprosi.
-ale ja nie lubię sukienek!
-już nie gadaj tylko chodź bo musimy się przebrać.
Sport to wszystko co kochałam i nadal kocham lecz ktoś sprawił, że lekcje wf są największym koszmarem, jeszcze nie tak dawno mogłam robić to co kocham a teraz...nowy nauczyciel to wszystko przez niego, jest trenerem zapaśników dlatego też na każdej lekcji nic innego jak ćwiczenia związane z tym sportem. Kiedyś było inaczej, nie tylko ja ale też inne dziewczyny kochały sport...wtedy lekcje miałyśmy z panią, osobą która zaraziła mnie miłością do grania w piłkę i za to jej dziękuję. To dzięki niej nauczyłam się nie tylko grać, dzięki niej zmieniłam się jestem silniejsza nie tylko pod względem fizycznym, a także psychicznym. To ONA dawała nam wielki wycisk, powtarzała zawsze, że bez biegania nie ma grania. A gdy mówiła, że dobrze nam idzie starałyśmy się bardziej. Jest wspaniałą osobą. Ale ja się nie poddaje będę walczyła o to co jest ważne dla mnie i przyjaciół. Razem nam się uda.
Przebrane wyszłyśmy na zbiórkę, która odbywała się na dworze. Dzisiaj mamy biegać. Nie to żebym miała coś do tego ale nie lubię biegać...po prostu straciło to dla mnie sens.
-A więc dzisiaj TEST COOPERA, wszyscy najpierw rozgrzewka!
-proszę pana ale ja nie mogę za dużo biegać, bo jak biegam to boli mnie kolano.
-nie interesuje mnie to, idź się rozgrzewać!
Po rozgrzewce zaczęła się męczarnia 12 min biegania w koło masakra.
###
Biegnę już 22 okrążenie do końca mam jeszcze ok 3 min, coś czuje że nie dam rady kolano daje o sobie znać.
-proszę pana ja już nie wytrzymam, nie dam rady dalej biec boli mnie kolano.
Mówi Rashel przebiegając 27 okrążenie do nauczyciela od wf.
-musisz skończyć jeszcze 3 min, bo ci tego nie zaliczę i będziesz musiała biegać jeszcze raz.
I w tym momencie Rash traci czucie i upada...
500 słów nie jest źle...no ale dopiero zaczynam
/k
YOU ARE READING
What if...|| H.S
FanfictionCo jeśli się poddam? Czy nigdy więcej nie stane na własnych nogach?
