Prolog

174 4 0
                                        

Próbuje się podnieść z łóżka ale ból głowy daje o sobie znać. Wczorajsza impreza była udana. Może nawet trochę za bardzo. Leżałam w dwuosobowym łóżku z moimi znajomymi, Agnes, Julie i Mike'iem. Mike tak jak ja był wilkołakiem o czym dziewczyny nie miały pojęcia. Mike był omegą, czyli wilkiem bez stada, tak jak ja. Kiedyś należałam do stada ale to wspomnienia od, których uciekłam. Poza przemianą w wilkołaka, ja umiałam przybrać też postać wilka i byłam o wiele lepsza w walce niż nie jeden alfa. W naszych ludzkich ciałach było zupełnie na odwrót. Mike był dobrze zbudowanym blondynem o jasnych oczach, a ja drobną brunetką z kształtami wręcz idealnymi.
Dotarliśmy w nocy do Jurupa Valley wiec dziś pewnie opuszczą mnie i Mike'a dwie znajome. Zawiązywaliśmy tymczasowe znajomości, gdyż nie chcieliśmy się przywiązywać, a gdy wyczuwaliśmy inne wilki uciekaliśmy by nas nie znaleźli. Chcieliśmy brać życie garściami a po dołączeniu do stada dotychczasowe życie każdego z nas poszłoby w zapomnienie.

Wstałam ociężale z łóżka. Pora się przewietrzyć. Zostawiłam na stole kartkę, że niedługo wrócę i wyszłam.
Padał lekko deszcz, co mi w ogóle nie przeszkadzało. Pobiegłam przed siebie. Lubiłam biegać wiec czemu teraz tego nie zrobić ?
W powietrzu poczułam obecność innych wilków. Nie dobrze. Muszę wiec wracać i ostrzec Mike'a.
Po ok. 10 minutach byłam w hotelu. Od razu powiedziałam Mike'owi, że prócz nas są tu inne wilki. Oboje postanowiliśmy, że na razie zostaniemy a po prostu będziemy ich unikać gdy ich wyczujemy. Przystałam na ten pomysł, bo Jurupa Valley było cudowne i chciałam je chociaż trochę obejrzeć.

Dziś mieliśmy iść do centrum na małe zakupy, ale gdy Mike zobaczył klub dla homoseksualnych od razu mnie zostawił samą. Tak Mike był gejem, co mi kompletnie nie przeszkadzało. Poszłam wiec sama. Kupiłam trochę ubrań i jedzenie, bo nie zamierzam zdychać z głodu.

Wieczorem idziemy na imprezę. Założyłam na siebie czerwoną, obcisłą sukienkę do połowy ud a do tego czarne szpilki. Włosy zostawiłam rozpuszczone i zrobiłam do tego wszystkiego lekki makijaż.
Weszliśmy do klubu i od razu wyczuliśmy stado. Słabo. To był najlepszy klub do którego trudno było się dostać, a my weszliśmy tu dzięki ochroniarzowi, którego nieźle omotałam.
-Idziemy ?
-Mała...to najlepszy klub i jakieś głupie pieski nie popsują mi imprezy.
-Sam jesteś wilkołakiem.
Oboje się zaśmialiśmy i ruszyliśmy do baru. Parę shotów i Mike zaczął podrywać barmana. Ja miałam dziś ogromną ochotę iść w zaciszne miejsce i po prostu pieprzyć się z jakimś gościem. Czasem jednorazowy numerek nikomu nie zaszkodzi. Zobaczyłam pewnego bruneta. Dobrze zbudowany. Teraz tylko zwrócić jego uwagę. Weszłam na parkiet i wokół mnie od razu zaczęło kręcić się kilku mężczyzn. Doskonale czułam zapach wilkołaków, co olałam jak tylko mogłam.
Poczułam nagle ręce na swoich biodrach. Odwróciłam się i zobaczyłam bruneta o którego mi chodziło. Złapałam go lekko za kark każąc mu tym samym się lekko schylić, bo był nieco wyższy.
-Co ty na jakieś miejsce na uboczu ?-powiedziałam mu do ucha przegryzając lekko jego płatek.
Chłopak uśmiechnął się i poprowadził mnie do łazienki. Lepsza łazienka niż nic. Gdy weszliśmy do środka, rzucił się na mnie jak wygłodniały zwierz. Zaczął całować moją szyje, po czym lekko mnie uniósł a ja oplotłam się nogami w jego pasie. Zaczął całować mnie w usta. Oderwał się ode mnie na chwile a ja wyczułam, że trafiłam na młodego wilczka.

StayWhere stories live. Discover now